piątek, 25 kwietnia 2014

#19 Zayn

Z Zaynem jesteś już 3 lata, nie wyobrażasz sobie bez niego życia. On ciągle obdarowuje cię jakimiś prezentami, powtarza, że cię kocha i że zawsze będzie. Pewnego dnia wracasz później do domu, bo byłaś u swojej mamy. Zastałaś Malika z piwem w ręku i z papierosem w ustach.
-Zayn, dlaczego palisz? Obiecałeś mi, że już przestaniesz! -krzyknęłaś.
-Ale ó so si chozi? -odpowiedział całkiem pijany.
-Odłóż tego papierosa, nie toleruję tego w naszym domu, przecież wiesz. -powiedziałaś stanowczo.
-To ni jest twyj dóm. -zamknął oczy i zaczął chrapać. Podeszłaś do niego, nie wytrzymałaś. Wyrwałaś z jego rąk butelkę po piwie i wypalonego papierosa, wzięłaś za rękę i rzuciłaś na łóżko.
-So ty chcesz robć? Ó tej posze? -zapytał z łobuzerskim uśmiechem.
-Chyba kpisz, nie zasłużyłeś. Kładź się spać, jutro pogadamy. -nie patrząc na niego wyszłaś z pokoju i trzasnęłaś drzwiami. Tej nocy nie mogłaś spać. Po prostu ciągle myślałaś o Zaynie, o tym, w jak straszny nałóg popadł. Bałaś się, że już z niego nie wyjdzie. Chciałaś być dobrej myśli, więc czym prędzej zasnęłaś, nie chciałaś się tym zadręczać. Nazajutrz obudziłaś się nie wiadomo dlaczego - wypoczęta. Weszłaś do pokoju chłopaka i zobaczyłaś jak słodko śpi. Przypomniałaś sobie wczorajsze wydarzenia i z twojego oka spłynęła łza. Lekko nim potrząsnęłaś, obrócił się, złapał cię w pasie i wciągnął pod kołdrę.
-Co ty robisz? -zapytałaś się, nadal ze łzami w oczach.
-Przytulam swoją dziewczynę. -odpowiedział, wtulając się w ciebie.
-Zayn, musimy pogadać... -odsunęłaś się od niego i usiadłaś po turecku.
-Co się stało, kochanie? -zapytał z troską w oczach.
-Wczoraj strasznie pijany byłeś, zacząłeś palić... wiesz, że tego nie lubię. -powiedziałaś przez łzy.
-To nie moja wina, to z tego całego stresu... Obiecuję, już nigdy się to nie powtórzy, uwierz mi. -musnął dłonią twój policzek.
-Na pewno? -zapytałaś.
-Na pewno. -odpowiedział i znowu wciągnął cię pod kołdrę. Zaczęliście się całować i przytulać. Nagle usłyszeliście dzwonek do drzwi.
-Kto to może być? -zapytał poddenerwowany Malik.
-Nie wiem, pójdę sprawdzić, zaczekaj. -powiedziałaś i się uśmiechnęłaś. Otworzyłaś drzwi i zobaczyłaś Harrego. Jego widok cię zdziwił, ale chciałaś być dobrą koleżanką, więc mu otworzyłaś. Zayn nadal czekał w łóżku, więc usiedliście przy stoliku w kuchni.
-Hej, jest jakiś powód twojego przyjścia? -zapytałaś.
-Kocham cię. -powiedział i cię zaczął całować. Nie wiadomo dlaczego, spodobało ci się to i kontynuowałaś. Zayn wszedł nagle do kuchni i was zobaczył. Łzy zaczęły mu kapać z policzków, wykrzywił twarz. Po tym usłyszałaś kilka przekleństw i trzaśnięcie drzwi. Spoliczkowałaś Harrego.
-Dzięki, wiesz? Zobacz, co narobiłeś! Nienawidzę cię! -powiedziałaś ze złością, zaciskając pięści.
-Spodobało ci się, widziałem to! -krzyknął.
-Wynoś się. Nie chce cię nigdy widzieć! -odpowiedziałaś i zaciągnęłaś go pod drzwi. Wyszedł, a ty wybrałaś numer i czekałaś, aż Malik odbierze.
-Czego chcesz? -powiedział głos w słuchawce.
-To nie jest tak, jak myślisz, Zayn... -nie dokończyłaś, przerwał ci.
-Wiem, jak jest. Nie kochasz mnie. Zrozumiałem to. Lepiej, jakbyśmy się nie poznali. Nie dzwoń, nie pisz, nie odwiedzaj. Wyjeżdżam. -powiedział i się rozłączył. Wiedziałaś już, że straciłaś go na zawsze. Jakby tego było mało, na drugi dzień dowiedziałaś się, że Harry popełnił samobójstwo. Straciłaś najważniejsze osoby w swoim życiu przez ten jeden czyn i dwa słowa, które wypowiedziałaś

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz