Droga redakcjo!
Piszę do was po raz kolejny. Tym razem z dobrymi nowinami bo jak do tąd to były one z wiązane z moją nie odwzajemnioną miłością lecz nastąpił postęp chyba zrozumiał co stracił. Robiłam tak jak mówiłyście, ale czy przy przyjacielu (ukochanym) da się to zrobić." Zapomnij o nim" to może wydawać się łatwe, ale w rzeczywistości tak nie jest, znam go od czasów pieluchy to mój najlepszy przyjaciel. Jeszcze nigdy się niepokłuciłam a jeśli już to tylko na 'jaja'. Lecz po waszym ostatnim odpisie wpadłam na świetny pomysł. Znalazłam sobie "chłopaka" , który w rzeczywistości był moim kumplem z kolonii (na której oczywiście nie był Louis) chodziliśmy razem na podwójne randki wraz z jego dziewczyną, często zwierzałam się mu z moich kłopotów w "związku". Tak było przez jakieś dwa tygodnie, a potem wogóle do mnie nie dzwonił, pisał. NIC PUSTKA. Potem nie oczekiwanie okazało się, że zerwał ze swoją dziewczyną. Zdziwiło mnie to w końcu świetnie się im układało. Twierdził, że to anioł w ludzkiej skórze. Była piękna, mądra i niesamowicie dowcipna. Szczerze też chciałabym być taka jak ona by Louis był szczęśliwy. Dlaczego ja nadal wierzę, że coś z tego będzie? Wiecie nadzieja umiera ostatnia. Dobrze po tygodniu się do niego odezwałam bo bałam się, że może wpadł w depresję albo może w coś jeszcze gorszego. Lecz wiecie co zobaczyłam gdy podjechałam pod jego dom. Louisa opalającego się w ogrodzie z uśmiechem od ucha do ucha. Czy tak wygląda człowiek który wpadł w depresję? Bo mi się wydaje, że nie. Zauważyłam telefon koło niego, chciałam coś sprawdzić, a mianowicie czy odbierze odemnie. Szybko wybrałam jego numer i wcisnęłam zieloną słuchawkę. Nie odebrał tylko patrząc na wyświetlacz, zadzwoniłam po raz drugi tym razem odebrał mówiąc, że jest chory i jest w gabinecie lekarza. Z pewnością u dermatologa. Co jest z tym człowiekiem w końcu jesteśmy przyjaciółmi, Tak? Ja bym nigdy nie zrobiła czegoś takiego wobec niego. Gdy to powiedział po prostu miałam się na niego wydrzeć i powiedzieć, że stoję pod jego domem, ale po chwili się uspokoiłam i wymyśliłam strategię. Moim skromnym zdaniem bardzo trafną, albo wiem jej zadaniem było wprowadzenie Louisa w wyrzuty sumienia.
MÓJ WSPANIAŁOMYŚLNY PLAN:
1. Zerwanie z "moim chłopakiem" i wyżalenie się naszym wspólnym znajomym.
2. Gdy Louis się o tym dowie zacznie do mnie wydzwaniać. Nie będę od niego odbierać przez depresję.
3. Przyjedzie do mnie i przeprosi i pocieszy.
I będzie tak jak było do tej pory. EHHH!
[T.I.]
Piszę do was po raz kolejny. Tym razem z dobrymi nowinami bo jak do tąd to były one z wiązane z moją nie odwzajemnioną miłością lecz nastąpił postęp chyba zrozumiał co stracił. Robiłam tak jak mówiłyście, ale czy przy przyjacielu (ukochanym) da się to zrobić." Zapomnij o nim" to może wydawać się łatwe, ale w rzeczywistości tak nie jest, znam go od czasów pieluchy to mój najlepszy przyjaciel. Jeszcze nigdy się niepokłuciłam a jeśli już to tylko na 'jaja'. Lecz po waszym ostatnim odpisie wpadłam na świetny pomysł. Znalazłam sobie "chłopaka" , który w rzeczywistości był moim kumplem z kolonii (na której oczywiście nie był Louis) chodziliśmy razem na podwójne randki wraz z jego dziewczyną, często zwierzałam się mu z moich kłopotów w "związku". Tak było przez jakieś dwa tygodnie, a potem wogóle do mnie nie dzwonił, pisał. NIC PUSTKA. Potem nie oczekiwanie okazało się, że zerwał ze swoją dziewczyną. Zdziwiło mnie to w końcu świetnie się im układało. Twierdził, że to anioł w ludzkiej skórze. Była piękna, mądra i niesamowicie dowcipna. Szczerze też chciałabym być taka jak ona by Louis był szczęśliwy. Dlaczego ja nadal wierzę, że coś z tego będzie? Wiecie nadzieja umiera ostatnia. Dobrze po tygodniu się do niego odezwałam bo bałam się, że może wpadł w depresję albo może w coś jeszcze gorszego. Lecz wiecie co zobaczyłam gdy podjechałam pod jego dom. Louisa opalającego się w ogrodzie z uśmiechem od ucha do ucha. Czy tak wygląda człowiek który wpadł w depresję? Bo mi się wydaje, że nie. Zauważyłam telefon koło niego, chciałam coś sprawdzić, a mianowicie czy odbierze odemnie. Szybko wybrałam jego numer i wcisnęłam zieloną słuchawkę. Nie odebrał tylko patrząc na wyświetlacz, zadzwoniłam po raz drugi tym razem odebrał mówiąc, że jest chory i jest w gabinecie lekarza. Z pewnością u dermatologa. Co jest z tym człowiekiem w końcu jesteśmy przyjaciółmi, Tak? Ja bym nigdy nie zrobiła czegoś takiego wobec niego. Gdy to powiedział po prostu miałam się na niego wydrzeć i powiedzieć, że stoję pod jego domem, ale po chwili się uspokoiłam i wymyśliłam strategię. Moim skromnym zdaniem bardzo trafną, albo wiem jej zadaniem było wprowadzenie Louisa w wyrzuty sumienia.
MÓJ WSPANIAŁOMYŚLNY PLAN:
1. Zerwanie z "moim chłopakiem" i wyżalenie się naszym wspólnym znajomym.
2. Gdy Louis się o tym dowie zacznie do mnie wydzwaniać. Nie będę od niego odbierać przez depresję.
3. Przyjedzie do mnie i przeprosi i pocieszy.
I będzie tak jak było do tej pory. EHHH!
[T.I.]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz