sobota, 12 kwietnia 2014

14# Zayn

Mieszkam sama w Londynie od 5 lat. Jestem w związku z Mattem już 10 miesięcy. Od paru dni między nami coś się psuło. Nie miał dla mnie czasu. Zdarzało się, że nie odbierał telefonów. Gdy się spotykaliśmy, były ciągłe kłótnie. Wieczorem leżąc i rozmyślając nad tym wszystkim wyszłam na spacer. Była 23. Bałam się trochę, ale musiałam pooddychać świeżym powietrzem. Poszłam w miejsce, które z Mattem uwielbialiśmy. Nagle zauważyłam, że ktoś tam siedzi, podeszłam bliżej. Był to mój chłopak z jakąś dziewczyną, przytulali się i całowali. Łzy popłynęły strumieniem po moim policzku. Podeszłam do nich.
-To dla tego nie masz dla mnie czasu ? Z nami koniec ! Nie pomyślałabym, że możesz mnie tak potraktować ! –krzyczałam, dławiąc się własnymi łzami
.-Nie wiedziałem jak ci to powiedzieć. – powiedział z lekkim uśmiechem na ustach. On jest bezczelny, pomyślałam, odwróciłam się i poszłam stamtąd. Usiadłam na ławce w parku, zaczęłam płakać. Ktoś do mnie podszedł.
-Nic ci nie jest ? –zapytał nieznajomy.
-A jak myślisz ? Sory, ale nie mam ochoty na rozmowę.
-Jeżeli chciałabyś porozmawiać to masz mój numer.-położył kartkę na ławce i poszedł. Po chwili wzięłam kartkę i poszłam do domu. Zastanawiało mnie jedno kim był nieznajomy. Na kartce był tylko numer, bez imienia. Postanowiłam, że jutro do niego zadzwonię. Doszłam do domu i położyłam się spać. Wstałam o 12. Wykąpałam się. Wzięłam do ręki telefon i wykręciłam numer.
-Cześć. Jestem Viki, dziewczyna z parku. Pamiętasz mnie ?
-Cześć. Miło, że zadzwoniłaś. Jak się czujesz?
-Nie za dobrze. Zdradziłbyś mi swoje imię ?
-Tak jestem Zayn. Spotkalibyśmy się dzisiaj o 15 ?
-Niech będzie, to w parku. Do zobaczenia. –rozłączyłam się. Nie byłam chętna, żeby gdziekolwiek wychodzić, ale musiałam z kimś pogadać. Przebrałam się i związałam włosy. Wyszłam z domu i poszłam w stronę umówionego miejsca. Chłopak czekał już na mnie. Dalej nie wiedziałam jak wygląda, znałam jego imię. Na oczach miał przyciemniane okulary a głowie kaptur. Widziałam tylko tyle, że ma ciemną karnację. 
-Cześć. Przed kim się tak maskujesz ?-zaśmiałam się.
-Hmm. Zaraz ci powiem, ale chodźmy w bardziej ustronne miejsce. Może do mnie ?
-Niech ci będzie, ale na nic nie licz.-uśmiechnęłam się lekko. Ruszyliśmy, po drodze rozmawialiśmy i śmieliśmy się. Zayn wydawał się miłym chłopakiem. Gdy doszliśmy, nie mogłam uwierzyć w to co zauważyłam. Mieszkał on w bardzo dużym domu. Jakby mieszkało w nim kilkanaście osób co do czego okazało się, że mieszka tam sam. Gdy weszliśmy do środka, Zayn ściągnął okulary i kaptur.
-Czekaj, czekaj. Ty nie jesteś ten Zayn Melik z One Diraction ? Chłopak zaśmiał się.
-Nie. Jestem Zayn Malik z One Direction.
-Sory, nie jestem waszą fanką także się nie znam.
-Nie no, nie ma sprawy. Chcesz coś do picia. Kiwnęłam głową. Chłopak przyniósł mi lemoniadę. Posiedzieliśmy i obejrzeliśmy filmy. O 24 Malik odprowadził mnie do domu i na pożegnanie przytulił mnie. Spotykaliśmy się tak przez miesiąc, byliśmy tylko przyjaciółmi, lecz wiedziałam, że on coś do mnie czuję, a ja to odwzajemniałam. Pewnego dnia wyznał mi co czuje. Było tak romantycznie. Od tamtego dnia jesteśmy parą. Dzisiaj Zayn wyjeżdża w trasę na 6 miesięcy. Będę tęskniła no, ale wytrzymam. Będziemy pisać i dzwonić do siebie. Po tygodniu siedzenia i nic nie robienia w domu ubrałam się i wyszłam na spacer. Był wieczór. Poszłam do parku i usiadłam na ławce. Nagle zauważyłam chłopaka który przypominał Zayna, ale to nie mógł być on, przecież Malik jest w trasie. Podeszłam bliżej do niego, wzrok mnie nie mylił, to był on, mój ukochany, ale co on tutaj robił ? Gdy podeszłam jeszcze bliżej zauważyłam, że nie jest sam tylko z jakąś dziewczyną, postanowiłam ich obserwować może to tylko koleżanka, ale co on do cholery robił w Londynie. Przecież teraz miał być w Niemczech. Akurat gdy miałam do niego podejść, pocałował nieznajomą dziewczyną. Stanęłam przed nimi. Zayn szybko wstał i spojrzał na mnie.
-Przepraszam, ja ci to wszystko wyjaśnię. Kocham Cię, ale to Ashley chyba też coś czuję. Wybacz mi.-powiedział patrząc na mnie.
-Chyba jesteś śmieszny! Miałeś być w trasie a co do czego mnie okłamujesz! Dla mnie nie istniejesz! Koniec z nami ! Życzę ci szczęścia z tym czymś ! –uderzyłam go w twarz po czym z płaczem pobiegłam do domu. Po paru dniach nie wytrzymywałam już tego. Nadal go kocham, nie mogę bez niego żyć, niezależnie co mi zrobił, ale nie zamierzałam do niego wracać. O nie. Najlepszym wyjściem dla mnie była śmierć. Wzięłam garść tabletek i popiłam alkoholem. Gdy to zrobiła usłyszałam dzwonek do drzwi, resztkami sił podeszłam i je otworzyłam, w drzwiach stał Zayn.
-Viki, wybacz mi, zrozumiałem, że źle zrobiłem, kocham cię, tylko ty się dla mnie liczysz. – powiedział a po jego policzkach spłynęła łza
. -Zayn, też cię kocham. – po tych słowach wpadłam w jego ramiona, oczy powoli się zamykały a serce przestało bić. To już był koniec moje życia.  Zayn zadzwonił po karetkę, lecz już nic się nie dało zrobić. Odeszłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz