sobota, 26 kwietnia 2014

#3 Zayn część II

- Nie to ja jestem ten słodszy a nie ty.-mówił Liam do Harr'ego
- Ale widziałeś ja
-Dobra dajcie spokój już prawie jesteśmy w domu-uspokoił nas Louis.
****5 minut później****
-Ok, idę się położyć. Jestem wykończony-powiedział Louis
-Dobra idź-powiedzieliśmy chórem
*Z perspektywy [T.I.]*
Usłyszałam przerażający dziewczęcy krzyk. Obudziłam się i zobaczyłam czterech krasnali. Pierwszy stał z patelnią, zaś drugi z miotłą. Pozostały stał koło w kącie z wytrzeszczonami oczami.
Po chwili ciszy zapytał się ten z kurczakiem:
-Kim jesteś? Co tu robisz? Jak się tu dostałaś?
-Przepraszam, że przyszłąm do waszej chatki. Jestem królewna Śnieżka. Przyszłąm tu bo zostałam wygnana z królewstwa przez swoją macochę. A dostałam się tu zwyczajnie. Szłam lasem i zobaczyłam tą chatkę. Myślałam, że kogoś tu zastanę, ale nikogo nie było. Miałam na was poczekać, ale zasnęłam.
-Ale dlaczego akurat na moim łóżku-odezwał się jeden z których przed chwilą stali koło tego z miotłą
-Nie wiem jakoś tak wyszło. Po prostu byłam zmęczona. Przepraszam.-spuściłam głowę.
-Dobra, nic się nie stało. A tak poza tym to jestem Liam.-powiedział ten z widelcem.
- Ja jestem Louis.
-No cześć piękna jestem Harry. Może się umówimy się kiedyś?-powiedział ten z miotłą
-Dobra, a ty się trochę opanuj w końcu to księżniczka. Jeszcze cię do lochu wyśle za znieważenie jej.-zaśmiał się Louis.
-Haha, wiesz Harry zastanowię się-powiedziałam puszczając mu oczko
-To widzimy się mała.-zaśmiałam się dlatego, że jestem dwa razy większa od niego.
- Jezu, Harry jak ty coś powiesz.-powiedział Louis bijąc go w tył głowy.
-Dobra uspokójcie się. Może jesteś głodna księżniczko.
-Nie, dzięki. Poza tym muszę się zbierać już za bardzo nadużyłam waszej gościnności. Dziękuję i bardzo przepraszam-powiedziałam wstając z łóżka.
-Ale, stój gdzie się podziejesz?-zapytał Liam.
-Nie wiem.
-Możesz zostać u nas-powiedział Liam
-Naprawdę?
-Tak, na prawdę.-powiedział po raz kolejny Liam
-Dziękuję, jesteś kochany- powiedziałam do niego
-A nie mówiłem Harry to jestem ten słodki.-zaśmiał się Liam
****Z perspekywy Nialla****
Może wybiorę się do [T.I.]. Dawno jej nie wiedziałem. Zayn cały czas o niej mówił. Jaka to ona jest ładna, zabawna bla, bla, bla.
****30  minut później****
- Jak to Śnieżka zniknęła?-zapytałam macochy [T.I.]
- Poszła uzbierać grzybów długo nie wracała i znikła.
-To nie możliwe, żeby znikła jak kamień w wodę. Jadę jej szukać.-powiedziałem
Muszę zawiadomić Zayna może on mi pomoże.
****Z perspektywy Zayna****
Mój kuzyn Niall miał przybyć na mój zamek z bardzo ważną sprawą. Ciągle myślę o Śnieżce jest taka piękna. Mam nadzieję, że się kiedyś jeszcze zobaczymy. O już Niall przybył:
-Dlaczego jesteś taki zdenerwowany?-zapytałem
-[T.I.] znikła.
-Jak to znikła?-zapytałem zaniepokonani
-Poszła zbierać grzyby i  znikła jak kamień w wodę.
- To nie możliwe, żeby znikła od tak.-powiedziałem zdenerwowany
-Ja też tak sądzę musimy ją odnaleźć.
-Tak, jedziemy-powiedziałem

piątek, 25 kwietnia 2014

#19 Zayn

Z Zaynem jesteś już 3 lata, nie wyobrażasz sobie bez niego życia. On ciągle obdarowuje cię jakimiś prezentami, powtarza, że cię kocha i że zawsze będzie. Pewnego dnia wracasz później do domu, bo byłaś u swojej mamy. Zastałaś Malika z piwem w ręku i z papierosem w ustach.
-Zayn, dlaczego palisz? Obiecałeś mi, że już przestaniesz! -krzyknęłaś.
-Ale ó so si chozi? -odpowiedział całkiem pijany.
-Odłóż tego papierosa, nie toleruję tego w naszym domu, przecież wiesz. -powiedziałaś stanowczo.
-To ni jest twyj dóm. -zamknął oczy i zaczął chrapać. Podeszłaś do niego, nie wytrzymałaś. Wyrwałaś z jego rąk butelkę po piwie i wypalonego papierosa, wzięłaś za rękę i rzuciłaś na łóżko.
-So ty chcesz robć? Ó tej posze? -zapytał z łobuzerskim uśmiechem.
-Chyba kpisz, nie zasłużyłeś. Kładź się spać, jutro pogadamy. -nie patrząc na niego wyszłaś z pokoju i trzasnęłaś drzwiami. Tej nocy nie mogłaś spać. Po prostu ciągle myślałaś o Zaynie, o tym, w jak straszny nałóg popadł. Bałaś się, że już z niego nie wyjdzie. Chciałaś być dobrej myśli, więc czym prędzej zasnęłaś, nie chciałaś się tym zadręczać. Nazajutrz obudziłaś się nie wiadomo dlaczego - wypoczęta. Weszłaś do pokoju chłopaka i zobaczyłaś jak słodko śpi. Przypomniałaś sobie wczorajsze wydarzenia i z twojego oka spłynęła łza. Lekko nim potrząsnęłaś, obrócił się, złapał cię w pasie i wciągnął pod kołdrę.
-Co ty robisz? -zapytałaś się, nadal ze łzami w oczach.
-Przytulam swoją dziewczynę. -odpowiedział, wtulając się w ciebie.
-Zayn, musimy pogadać... -odsunęłaś się od niego i usiadłaś po turecku.
-Co się stało, kochanie? -zapytał z troską w oczach.
-Wczoraj strasznie pijany byłeś, zacząłeś palić... wiesz, że tego nie lubię. -powiedziałaś przez łzy.
-To nie moja wina, to z tego całego stresu... Obiecuję, już nigdy się to nie powtórzy, uwierz mi. -musnął dłonią twój policzek.
-Na pewno? -zapytałaś.
-Na pewno. -odpowiedział i znowu wciągnął cię pod kołdrę. Zaczęliście się całować i przytulać. Nagle usłyszeliście dzwonek do drzwi.
-Kto to może być? -zapytał poddenerwowany Malik.
-Nie wiem, pójdę sprawdzić, zaczekaj. -powiedziałaś i się uśmiechnęłaś. Otworzyłaś drzwi i zobaczyłaś Harrego. Jego widok cię zdziwił, ale chciałaś być dobrą koleżanką, więc mu otworzyłaś. Zayn nadal czekał w łóżku, więc usiedliście przy stoliku w kuchni.
-Hej, jest jakiś powód twojego przyjścia? -zapytałaś.
-Kocham cię. -powiedział i cię zaczął całować. Nie wiadomo dlaczego, spodobało ci się to i kontynuowałaś. Zayn wszedł nagle do kuchni i was zobaczył. Łzy zaczęły mu kapać z policzków, wykrzywił twarz. Po tym usłyszałaś kilka przekleństw i trzaśnięcie drzwi. Spoliczkowałaś Harrego.
-Dzięki, wiesz? Zobacz, co narobiłeś! Nienawidzę cię! -powiedziałaś ze złością, zaciskając pięści.
-Spodobało ci się, widziałem to! -krzyknął.
-Wynoś się. Nie chce cię nigdy widzieć! -odpowiedziałaś i zaciągnęłaś go pod drzwi. Wyszedł, a ty wybrałaś numer i czekałaś, aż Malik odbierze.
-Czego chcesz? -powiedział głos w słuchawce.
-To nie jest tak, jak myślisz, Zayn... -nie dokończyłaś, przerwał ci.
-Wiem, jak jest. Nie kochasz mnie. Zrozumiałem to. Lepiej, jakbyśmy się nie poznali. Nie dzwoń, nie pisz, nie odwiedzaj. Wyjeżdżam. -powiedział i się rozłączył. Wiedziałaś już, że straciłaś go na zawsze. Jakby tego było mało, na drugi dzień dowiedziałaś się, że Harry popełnił samobójstwo. Straciłaś najważniejsze osoby w swoim życiu przez ten jeden czyn i dwa słowa, które wypowiedziałaś

#18 Niall

Ty i Niall byliście parą od pół roku. Świata poza sobą nie widzieliście. Niall kilka razy się pytał czy wprowadzisz się do niego. Ty jednak odpowiadałaś, że musisz się zastanowić. Pewnego dnia zdecydowałaś się. Chciałaś z nim zamieszkać. Spakowałaś kilka walizek najpotrzebniejszych rzeczy i zamówiłaś  taxi. Chciałaś zrobić mu niespodziankę. Gdy dojechałaś pod apartament Nialla zobaczyłaś jak przytula inną. Ona go pocałowała. Pomyślałaś : „Co za  chuj ?!”- łzy napłynęły ci do oczu. Kazałaś taksówkarzowi zawieść cię z powrotem do twojego mieszkania. Wybiegłaś z taksówki i zatrzasnęłaś za sobą drzwi od mieszkania. Na twoim wyświetlaczu w twoim  telefonie pojawiło się : „Połączenia od Nialla”. Odebrałaś :
-[TWOJE IMIĘ] ? -Jeszcze masz czelność do mnie dzwonić ?! – krzyknęłaś i wybuchłaś płaczem.
– Nie myślałam że jesteś do tego zdolny. Mówiłeś że mnie kochasz !
  -Ale o co ci chodzi ?
-Jeszcze się pytasz ?!
-Czy możesz mi wyjaśnić o co chodzi ?
-Widziałam cię z tą Barbie ! Przed twoim apartamentem. Jak się całowaliście ! – Krzyknęłaś i rozłączyłaś się. Sięgnęłaś  do szafki nocnej obok łóżka i wyciągnęłaś żyletkę. Zrobiłaś trzy nacięcia. Płakałaś. Krew kapała na podłogę. Dostałaś sms. Był on od Nialla. Zaczęłaś czytać :  „Kochanie. To nieporozumienie. To była moja kuzynka której dawno nie widziałem. Przyjechała tak nagle. Kocham cię i nigdy bym cię nie zdradził ;*”. Zaczęłaś płakać jeszcze bardziej. Nie wiedziałaś co masz zrobić. Wyrzuciłaś żyletkę do kosza. Opatrzyłaś rany. Zadzwoniłaś Do Nialla i nagrałaś mu się :
-„Przepraszam. Ale byłam głupia. Powinnam zapytać się o co chodzi. Myślałam że przez to, że zwlekam z odpowiedzią  o przeprowadzce, ty znalazłeś sobie inną”- wybuchłaś płaczem, ale mówiłaś dalej- „Kocham cię. Ale nie wiem czy zdołam spojrzeć ci kiedyś w oczy…”- rozłączyłaś się. Leżałaś na podłodze i płakałaś. W pewnej chwili ktoś zapukał do drzwi.  Nie chciałaś się z nikim widzieć. Jednak ten ktoś zaczął walić pięścią. Uchyliłaś drzwi i zobaczyłaś Nialla. Wszedł i przytulił cię mocno. Zobaczył na twojej ręcę rany po cięciu.
  -Co ty zrobiłaś ?! – krzyknął- Cięciem się niczego nie załatwisz !
-Przepraszam ! Nie myślałam rozsądnie gdy to robiłam.
-Proszę Cię nie rób tego więcej. Kocham Cię i boli mnie fakt że się tniesz. – powiedział i w jego oczach pojawiły się łzy. Przytuliłaś  się do niego. Pocałował cię w czoło. W tym momencie do twojego mieszkania weszła śliczna dziewczyna. Rozpoznałaś ją.  To  była kuzynka Nialla. Po godzinie rozmowy wszystko się między wami załagodziło. Nawet zaczęłaś się dogadywać z tą  jego kuzynką. Horan wziął twoje walizki które leżały w przedpokoju. Zapytałaś :
-Yyy.. Co ty rooobisz ?
-No jak to co wprowadzasz się do mnie. Podbiegłaś do niego i pocałowałaś go. Niall zapytał :
-A możemy zabrać też twoją lodówkę ? – wiedział że zawsze znajdzie się w niej coś dobrego
. -Niall !- krzyknęłaś i uśmiechnęłaś się.

17# Harry

Twoi rodzice sie rozwiedli więc przeprowadziłaś się mamą do Londynu.Nie znałaś tak nikogo i nie miałaś tu nikogo oprócz swojej mamy.Pewnego dnia wybrałaś się na spacer po Londynie,gdy zbliżała się już 23 poszłaś do parku i usiadłaś na ławce.Chciałaś być sama.Nie pogodziłaś się z tym,że w Polsce musiałaś zostawić swoich przyjaciół,rodzine i chłopka,którego tak bardzo kochałas.Tęskniłaś za swoją najlepszą przyjaciółką[i.t.p].Myślałaś o swoim dawnym życiu i po twoim policzku spłynęła łza.
-Przepraszam czy wszystko w porządku?-wystraszyłaś się i spadłaś z ławki
-O przepraszam nie chciałem cię przestraszyć-ktoś podał ci ręke i pomógł ci wstać.
-A tak w ogóle to jestem Harry
-A ja[t.i] -Co ty tu robisz sama o tej porze?
-A rozmyślam nad moim życiem....ale zaraz czy ty nie jesteś Harry Styles ten z One Direction
-Tak jestem Rozmawiałaś z chłopakiem ponad 2 godziny.Był taki miły.
*2 lata później*
Harry jest twoim najlepszym przyjacielem.Kochasz go bardzo,ale nie jak przyjaciela,czujesz do niego coś więcej niź do jakiegoś przyjaciela.Nie wiesz czy on czuje do ciebie to samo.On jest dla ciebie wsparciem w trudnych chwilach.Pewnego dnia Harry powiedział,że ma dla ciebie niespodzianke.Opaską związał ci oczy tak żebyś nic nie widziała i wsadził do samochodu.
-Harry długo jeszcze -
-Nie zaraz wysiadamy
W końcu samochód się zatrzymał,a Harry odwiązał ci opasek.Ujrzałaś piękną polane.
-Wow tu jest tak pięknie
-Chodź Harry złapał cię za ręke i zaprowadził do miejsca,w którym był rozłożony koc,a na kocu jedzenie.Usiadłaś.
-[T.I] muszę ci coś powiedzieć
-Co jest Harry Złapał cię za ręke.Tu się uśmiechnęłaś.
-[T.I] kocham cię.Jak tylko cię zobaczyłem zakochałem się w tobie. Ty go też kochałaś.I bardzo się ucieszyłaś,że on odwzajemnia twoje uczucie.Przejechał ręką po twoich ustach i cię pocałował.
-Ja też cię kocham On uśmiechną się do ciebie i jeszcze raz cię pocałować.Byliście ze sobą szczęsliwy do końca życia.Miałaś z nim dwójke dzieci,dziewczynke[i] i chłopca[i].I nigdy ale to nigdy nie przestaliście się kochać nawet po śmierci

sobota, 12 kwietnia 2014

Dzień Imagina!

I jak podobał wam się dzień imagina, jeżeli tak to napiszcie prosze w komentarzach, że tak to bardzo mnie mobilizuje. Myślałam nad tym czy może częściej ich nie organizować. Jeżeli myślicie, że to dobry pomysł to piszcie datę w dniu którym mam zorganizować kolejny dzień imagina. Życze miłej soboty. Caroline

16# Harry

Harry Styles. Jeden z pięciu członków sławnego na całym świecie One Direction. Zielonooki, loczek o zniewalającym uśmiechu. Miliony fanek zabiłoby za spotkanie z nim. Według ludzi którzy go nie znają rozkapryszony nastolatek któremu sława uderzyła do głowy. Według Directioners (które są jak FBI, znają jego rodzinę, przyjaciół, dom rodzinny, wzrost, wagę, grupę krwi i wiele innych) Hazza jest słodkim, czułym, romantycznym, szalonym, nastoletnim flirciarzem. Dla nich jest darem od Boga. Czasami martwią się o niego bardziej niż o swoją własną rodzinę. Według Ciebie to normalny chłopak, bo mężczyzną go się nazwać nie da, który kocha rodzinę, przyjaciół, Ciebie. Dziewczynę z Polski. Poznaliście się rok temu gdy przyjechałaś na wakacje do Londynu. Postanowiłaś się przenieść do Londynu i pójść na studia. Mieszkałaś z Harry'm w jego mieszkaniu. Miał wyjechać na 6 miesięcy do USA. Trasa koncertowa. Nie dawno dowiedziałaś się, że jesteś w 3 miesiącu ciąży. I co dalej ? Powiesz mu i on zostawi wszystko by być przy Tobie ? O nie, nie. Chciałaś by spełniał swoje marzenia dlatego nic mu nie powiedziałaś o ciąży. Postanowiłaś z nim zerwać. Dla jego dobra. Ponieważ Harry musiał wcześniej być na lotnisku ty postanowiłaś przyjechać później i zakończyć to wszystko. Strasznie się bałaś, nie chciałaś tego. Po jego wyjściu szybko spakowałaś swoje rzeczy do 3 walizek i postawiłaś przy drzwiach, by zaraz po powrocie z lotniska zabrać je i samolotem polecieć do Polski. Szybko zamówiłaś taksówkę która już po 5 minutach stała pod budynkiem. Mieszkaliście dość blisko lotniska więc byłaś tam po 10 minutach. Wchodząc do budynku zaczęłaś się nerwowo rozglądać w poszukiwaniu Hazzy. W końcu go zauważyłaś. Stał tyłem do Ciebie rozmawiając z Louis'em. Tommo chyba Cię zauważył i powiedział o tym Styles'owi bo ten od razu odwrócił się i gdy Cię zauważył podbiegł mocno przytulając.
- Będę tęsknił.
- Hazz musze Ci coś powiedzieć.
- Tak ?
- To koniec.
- Koniec czego ?
- Tego. Nas. Naszego związku. I proszę nie utrudniaj tego. Ja zrozumiałam, że Cię nie kocham. To było chwilowe zauroczenie. A teraz wybacz śpieszę się. Odwróciłaś się i szybkim krokiem ruszyłaś w stronę wyjścia z lotniska. Łzy spływały Ci po policzkach. Musiałaś skłamać. Słyszałaś jak on Cię wołał. Jednak nie wróciłaś. Odeszłaś. Po 15 minut byłaś już w mieszkaniu. Zabrałaś walizki i ostatni raz popatrzałaś na wasze mieszkanie. Teraz już tylko Harry'ego. Do ręki wzięłaś klucze leżące na stoliku w salonie i wyszłaś. Pospiesznie zamknęłaś drzwi. Czułaś łzy spływające po policzkach. Otarłaś je i ruszyłaś do windy. Po 5 minutach już jechałaś taksówką na lotnisko gdzie przed pół godziny zerwałaś z swoją miłością. Pierwszą i za pewne ostatnią bo nie jesteś wstanie pokochać innego tak bardzo jak kochasz Hazzę.
*PÓŁ ROKU PÓŹNIEJ*
Dwa dni temu urodziłaś śliczną dziewczynkę. Miała śliczne zielone  oczy i dołeczki po tatusiu. Dałaś jej na imię Darcy. Harry zawsze Ci powtarzał, że chce by jego córka nosiła takie a nie inne imię. Spełniłaś jego prośbę. Tyle, że on nic o tym nie wiedział. Przez ten długi czas jego pobytu w USA często na portalach społecznościowych natrafiałaś na różne informacje o nich. Niby na koncertach udawał szczęśliwego, na zdjęciach jednak było widać, że tak nie jest. Do tej pory nie znalazłaś sobie nikogo. On chyba też nie.  Siedzisz na parapecie w pokoju z Darcy na rękach i zastanawiasz się co dalej. Z jednej strony dziecko potrzebuje ojca, z drugiej zniszczyło by to karierę Styles'owi. Mijały tygodnie a ty nadal nie wiedziałaś co robić. Dzisiaj twoja córeczka miała miesiąc. Weszłaś na twittera. Nie było Cię tam pół roku ponad. Ludzie nadal nie mogli uwierzyć, że wyjechałaś. Obwiniali Cię za to, że zniszczyłaś Harry'emu życie. Pisali też do Ciebie czy żyjesz. Dlaczego Cię nie ma tak długo na tt. Odpisałaś jednej fance, że nic Ci nie jest, że żyjesz. Od razu miałaś wielki spam w mentions. Weszłaś na konto Harry'ego. Doszłaś do wniosku, że powinien wiedzieć, że ma córkę więc postanowiłaś, że polecisz do Londynu z Darcy. Mimo sprzeciwów twojej mamy poleciałaś.  Dwa dni później już chodziłaś po znajomych Ci ulicach Londynu. Było Ci ciężko. Nie dość, że ciągnęłaś walizkę która była ciężka, to jeszcze niosłaś nosidełko z małą. Z lotniska nie było daleko do pierwszego lepszego hotelu wiec nie opłacało Ci się wydawać pieniędzy na taksówkę. Żadna fanka Cię nie skojarzyła. Może dlatego, że zmieniłaś kolor włosów, styl ubioru, zmieniłaś się nieco z wyglądu ogólnie. W dodatku szłaś z dzieckiem. Jaka fanka by wpadła na to, że to możesz być ty, była dziewczyna Harry'ego Styles'a. Po 5 minutach już stałaś w recepcji i wynajmowałaś pokój. Nie wiedziałaś na jak długo zostajesz. Wszystko zależało od Harry’ego. Czy zaakceptuje dziecko? Nie wiedziałaś czego się po nim spodziewać. Najbardziej bałaś się rozmowy z nim. Tylko jeszcze nie wiedziałaś kiedy ona nastąpi. Postanowiłaś zająć się szukaniem jakiegoś małego przytulnego mieszkania dla Ciebie i Darcy. Później chciałaś zacząć szukać jakieś pracy i żłobka dla małej.Szłaś przez park z córką Styles'a. Tak, szukanie mieszkania z dzieckiem nie jest wygodne. Usiadłaś na jednej z ławek. Rozmyślałaś nad swoim życiem. Masz co prawda trochę oszczędności ale i tak musisz znaleźć pracę żeby utrzymać Darcy. Z rozmyślań wyrwał Cię śmiech dwóch osób. Odwróciłaś głowę w stronę źródła tych śmiechów. Zobaczyłaś to. Nie wiedziałaś co zrobić. Odejść czy podejść do niego? Poczułaś ogromną zazdrość. Może gdybyś nie wyjechała teraz byłabyś na miejscu tej dziewczyny. Skądś ją kojarzyłaś. Tak teraz już wiesz. To Taylor Swift. Lubiłaś jej muzykę ale za nią samą nie przepadałaś. W myślach błagałaś Boga żeby Harry Cię nie rozpoznał. I jak na złość Darcy zaczęła płakać. Zaczęłaś ją uspokajać mówiąc do niej ale nic to nie dało. Wstałaś chcąc odejść ale wpadłaś na kogoś. 
- Ty debilu uważaj trochę !- krzyknęłaś. Spojrzałaś w górę i spostrzegłaś tak dobrze znaną Ci twarz.
- Przepraszam ale powinnaś patrzeć gdzie idziesz.- spojrzał na Ciebie.
- [T.I.] ? To ty ?- popatrzył Ci w oczy.
- Chyba musiałeś mnie z kimś pomylić. Przepraszam ale muszę iść. - powiedziałaś po czym szybkim krokiem odeszłaś. Tchórz - mówiłaś pod nosem. Wróciłaś do hotelu. Cały wieczór przepłakałaś. Następnego dnia postanowiłaś zadzwonić do Danielle. Utrzymywałaś z nią kontakt odkąd wyjechałaś jednak nikt o tym nie wiedział.  Sygnał, dwa nikt nie odbierał.
- Halo ? [T.I.] ? – usłyszałaś po drugiej stronie gdy już miałaś zakończył połączenie.
- Tak. Co u Ciebie ?
- A dobrze. A co z Darcy ?
- Wszystko w porządku. Śpi.
- Jejku jak ja bym chciała ją zobaczyć. – rozmarzyła się Danielle.
- Możesz.
- Ale jak ? Przecież jesteś w Polsce. A ja nie mam na razie czasu żeby do was przylecieć.
- Ale kto mówi, że masz przylecieć do Polski ? Przecież możesz mnie odwiedzić w Londynie.
- Co ? Ale jak to ? Ty tutaj ? Ale jak ? - słychać było, że była zaskoczona.
- Tak to. Przyleciałam z małą. Jesteśmy w hotelu. Na razie tu zostaniemy dopóki nie znajdę jakiegoś mieszkania.
- Serio ? Jesteś w Londynie ? Oj nie nie. Nie będziesz się włóczyć po hotelach z małym dzieckiem.  Wyślij mi adres sms zaraz po was przyjadę. Zatrzymacie się u mnie.
- Ale.. – nie dokończyłaś bo Ci przerwała.
- Żadnego ale. Liam jest chłopakami w studiu a chociażby się dowiedział, że przyjechałaś co by się stało ? Nic. Wierz mi i tak w końcu będziesz musiała powiedzieć Harry’emu o Darcy.
- No dobrze. Do zobaczenia. Kocham Cię pa.
- Ja Ciebie też. Pa. Rozłączyłaś się. Na klawiaturze w telefonie wystukałaś adres hotelu i wysłałaś do Danielle. W odpowiedzi napisała, że będzie za pół godziny. Cieszyłaś się, że po tak długim czasie zobaczysz przyjaciółkę. Nawet nie wiesz kiedy minęło pół godziny a ktoś zapukał do drzwi. To była Danielle. Od razu Cię przytuliła najmocniej jak tylko umiała.
- Tęskniłam. – szepnęłaś.
- Ja też. Mogę wreszcie zobaczyć Darcy?
- A tak chodź przed chwilą się obudziła. Gdy tylko weszłyście do mini salonu połączonym z sypialnią gdzie była dziewczynka, Danielle od razu do niej podbiegła.
- Jejku jaka i ona śliczna. I podobna do.
. - Harry’ego. Tak Wiem. – powiedziałaś po czym gestem ręki pozwoliłaś Dani wziąć mała na ręce.
– Muszę Ci coś powiedzieć. Spotkałam wczoraj Harry’ego.
- Serio ? Powiedziałaś mu ?
- Nie. Powiedziałam mu, że musiał mnie z kimś pomylić gdy zauważyłam, że jest z nim ta blondyna. Taylor chyba. Nie wiem nie obchodzi mnie ona.
- Też jej nie lubię. Ostatnio Harry zacząć się z nią spotykać przez Modest. To ma pomóc wypromować nową płytę 1D i jej też. To jest naprawdę głupie, że Hazz się na to zgodził ale nie miał chyba wyboru.
- Naprawdę to ustawka ? Myślałam, że to na serio.
- On Cię nadal kocha. Jest naprawdę przybity. Niby próbuje to ukryć ale to widać. W jego pokoju nadal wiszą wasze wspólne zdjęcia. Cały czas się zastanawia dlaczego odeszłaś. Obwinia się, że coś źle zrobił. Musisz mu w końcu powiedzieć. Nie możesz ciągle uciekać od tego. Krzywdzisz w ten sposób Darcy. Ona ma prawo wychowywać się w pełnej rodzinie. Nie jest niczemu winna. Naprawdę ranisz ją pozbawiając ją prawdziwego dzieciństwa z ojcem i matką. Proszę zastanów się czy naprawdę tego chcesz. Dalej już nie rozmawiałyście. Wzięłaś walizki i razem z Danielle która niosła nosidełko z małą poszliście do recepcji gdzie się wymeldowałaś i zapłaciłaś za swój pokój. Po czym ruszyłyście w stronę parkingu gdzie stał samochód Danielle. Mieszkała po drugiej stronie Londynu także dojazd zajął wam trochę czasu. Żadna z was nie poruszała tematu Hazzy. Gadałyście o wszystkim innym tak jak za dawnych czasów. Dowiedziałaś się, że chłopcy nagrywają nową płytę. Byłaś z niego dumna bo pomimo zerwania nie załamał się i robił dalej to co kocha. Gdy już dotarłyście na miejsce Peazer pokazała Ci pokój gdzie który będziesz zamieszkiwać przez najbliższy czas. Wiedziałaś, że nie długo dojdzie do twojego spotkania z Styles’em i będziesz musiała mu wszystko wyjaśnić jednak miałaś nadzieje, że to tak szybko nie nastąpi. Chyba na darmo się wysilałaś bo gdy się rozpakowywałaś do pokoju weszła Dani z dla Ciebie szokującą wiadomością:
- [T.I.] Liam tu zaraz będzie. Dzwonił, że skończyli wcześniej próby. Mówił coś też, że całe 1D tu przyjedzie. Nie wiem po co ale nie miałam jak mu zabronić z nimi tu przyjeżdżać bo się rozłączył.
- I co ja mam teraz zrobić ? pomóż mi proszę.- powiedziałaś błagalnym tonem.
- Zróbmy tak. Ty tu zostań a jak przyjadą to przyprowadzę do Ciebie Harry’ego. W końcu musisz mu powiedzieć. Im szybciej tym lepiej. – uśmiechnęła się. Skinęłaś lekko głową i Danielle już nie było. Bardzo się denerwowałaś. Położyłaś Darcy spać. Tak słodko wyglądała kiedy spała. Oczy i dołeczki miała po Hazzie. Nie mogłaś się na nią napatrzeć. Zaczęłaś się obwiniać w myślach, że źle zrobiłaś nie informując Harry’ego o dziecku. Po chwili usłyszałaś jakieś hałasy. Było słychać donośny głos Louis’a i reszty 1D którzy pewnie akurat wparowali bez pukania do mieszkania Peazer. Dziewczyna uciszała ich. Zaczęłaś się bać. Usiadłaś na łóżku tyłem do drzwi i zaczęłaś rozmyślać. Wiedziałaś, że zaraz wszystko będziesz musiała mu powiedzieć. Usłyszałaś ciche pukanie do drzwi. Rzuciłaś szepcząc ‘proszę’. Nie odwróciłaś się.
- Co jest Danie… - Usłyszałaś głos Harry’ego który był pewnie zdziwiony zachowaniem tancerki. Wstałaś i odwróciłaś się. Stał tam i uważnie Ci się przyglądał. – [T.I] ?
- Tak to ja. – Odpowiedziałaś. Nie wytrzymałaś i zaczęłaś płakać. Podszedł do Ciebie i mocno Cię przytulił.
-Dlaczego mnie zostawiłaś ? Dlaczego wyjechałaś ? Proszę wytłumacz mi. - Harry to nie jest takie proste. Ja naprawdę nie chciałam z tobą zrywać ale miałam powód. Przepraszam. - Jaki powód ? - Hazz ja… - nie dokończyłaś bo odwróciłaś go w stronę łóżka na którym słodko spała Darcy.
– Ma na imię Darcy i ma półtora miesiąca. Teraz sam zrozum dlaczego wyjechałam.
- Zdradziłaś mnie i wyjechałaś bo zaszłaś w ciąże ?! – powiedział nieco podniesionym głosem tak by nie obudzić  małej.
- Harry ty pacanie ! Zrozum. To twoja córka. Zerwałam z Tobą gdy byłam w trzecim miesiącu ciąży. Wiedziałam, że gdybyś się dowiedział nie pojechałbyś w trasę. A ja nie chce Ci niszczyć kariery. Lecz gdy rozmawiałam z Danielle zrozumiałam, że powinieneś się dowiedzieć, że masz córkę.
- Ja nie wierze.. Dlaczego mi nie powiedziałaś wcześniej ?  Przecież znaleźlibyśmy jakieś wyjście. Moja mama by nam pomogła. Przylatywałbym jak najczęściej by się dało.
- Przepraszam ja po prostu chciałam dobrze. Ale nie wyszło mi to.
- [T.I.] ja Cię kocham.
- Ja Ciebie też Harry. – wtuliłaś się jeszcze mocniej w niego a on Cię pocałował. Brakowało Ci tego. W tej chwili Darcy się obudziła i zaczęła płakać. Wzięłaś ją na ręce i zaczęłaś uspokajać. Podałaś ją Harry’emu.
– Darcy zobacz. To twój tatuś.
– Dziewczynka się lekko uśmiechnęła a Styles ją przytulił. I w tym momencie do pokoju wbiegli jak stado baranów Zayn za nim Niall, Liam, Louis i krzycząca na nich Danielle.
- [T.I] ? [T.I] ! – krzyknął uradowany Niall i wszyscy napadli na Ciebie z chęcią przytulenia. Harry odszedł kilka kroków w tył by czasem swoimi przepychankami nie zrobili nic małej.
- Dobra spokojnie już bo mnie udusicie ! – krzyknęłaś przez śmiech.
- Kto to ? – Zayn wskazał palcem na dziewczynkę w ramionach Hazzy.
- To Darcy moja córeczka. – powiedział Styles i pokazał rząd swoich białych zębów.
- OMG serio ?! – krzyknął podekscytowany Louis. Reszta popatrzyła na mnie a ja tylko skinęłam lekko głową. Całe popołudnie i wieczór spędziliśmy na rozmowach i żartach. Opowiedziałam im dlaczego wyjechałam. Oczywiście Liam walnął kazanie mi, że jesteśmy tak jakby rodziną i, że by pomogli nam. Wszyscy zachwycali się Darcy. Jednak nic nigdy nie trwa wiecznie. Ktoś zadzwonił do drzwi. Liam widząc, że Dani chce iść otworzyć drzwi wyręczył ją i sam się pofatygował. Po chwili w salonie stał Paul.
- Witajcie chłopcy mam do was wiadomość. Właściwie to do Ciebie Harry. O [T.I.] wróciłaś ?
- Tak.
- Harry mógłbym Cię prosić?
- Już idę.
*perspektywa Harry’ego*
Szedłem za Paul’em. Szczerze ? Nie wiedziałem co on może chcieć ode mnie. Ale wiem, że muszę mu powiedzieć o [T.I.] i Darcy. Nie  chce dalej ciągnąć tego ‘związku’ z Taylor. Ona pewnie też nie. Co prawda fajnie mi się z nią rozmawia ale jest dla mnie tylko koleżanką. Ten cały związek jest ustawiony. Weszliśmy do drugiego, mniejszego salonu w mieszkaniu Danielle.
- O co chodzi Paul ? - Harry, musisz częściej spotykać się z Taylor, wychodzić z nią na spacery w miejscach publicznych typu park czy centrum handlowe. Niech ludzie uwierzą w ten związek. Uwierz to dla waszego dobra.
- Co ?! Chyba Ci coś na rozum padło. Wróciła [T.I.] i tak się właśnie składa, że mamy córkę. Chciałbym zakończyć ten fikcyjny związek z Taylor. Nie rozumiesz, że ja mam tego dosyć ? Gówno mnie obchodzi moje dobro. Ja sam wiem co jest dla mnie dobre. Taylor to tylko koleżanka. Nie mam zamiaru dłużej się w to bawić. Chcesz to kontynuować ? Spoko ale be ze mnie. Znajdź sobie innego naiwniaka i go w to wplątaj.
- Nie denerwuj mnie. Nie rozumiesz, że to pomoże nam wypromować waszą nową płytę ?! Przy okazji też pomożemy Taylor przy promocji jej nowej płyty. Ja tu widzę same korzyści. Miesiąc i po sprawie. Wtedy będziesz mógł być z [T.I.].
- Ale co ja mam powiedzieć [T.I.] ? Mam dziecko chce spędzać z nimi jak najwięcej czasu a nie z Taylor. Sam masz dzieci więc powinieneś mnie zrozumieć.
- Rozumiem ale to tylko miesiąc. Jeszcze zdążysz się nacieszyć nimi.
- No dobra.
*z twojej perspektywy*
Siedziałaś i śmiałaś się z Louis’ego który po raz kolejny rzucił sucharem kiedy do pomieszczenia wszedł Harry z Paul’em. Ten drugi pożegnał się i wyszedł z mieszkania a Styles usiadł obok Ciebie i objął ramieniem.  Resztę dnia spędziliście na oglądaniu filmów. Harry był jakiś dziwny. Prawie wcale się nie odzywał. Widać było, że coś go gryzie. Około 23 zaczęły Ci się oczy zamykać więc poszłaś do mojej sypialni tymczasowej gdzie już słodko spała Darcy. Z racji tego, że nie było tu żadnego łóżeczka dla niej ani chociażby wózka spała na łóżku. Szybko wzięłaś prysznic i położyłaś się spać tuż obok małej. Poczułaś, że ktoś się kładzie obok Ciebie i przytula od tyłu. Wiedziałaś, że to Harry.
- Śpisz ? – zapytał po chwili.
- Próbuję.
- Muszę Ci coś powiedzieć.
- Coś się stało ?
- Nie.. Znaczy. Nie wiem jak mam Ci to powiedzieć.
- Prosto z mostu.
- Chodzi o to, że przez najbliższy miesiąc będę dalej musiał udawać, że jestem z Taylor. Próbowałem się jakoś wykręcić ale nic nie było w stanie przekonać Paul’a. – nic nie odpowiedziałaś. Nie wiedziałaś co. Rozumiałaś, że to dla dobra jego kariery. Jednak po chwili ciszy on znów zaczął mówić.
- Przez najbliższy miesiąc będę musiał spędzać dużo czasu z Taylor. Nie mogę się z Tobą pokazywać. Tak bardzo mi z tym źle. Nie chce tego ale to nie ode mnie zależy. Mogłem z początku odmówić im. Teraz bym nie musiał udawać, że jestem z nią i mógłbym być przy Tobie i Darcy.
- Harry ja.. rozumiem. Ale jak ty to sobie wyobrażasz ? Przecież gdy ludzie zobaczą mnie z dzieckiem od razu się połapią. Najlepszym rozwiązaniem będzie mój wyjazd z powrotem do Polski.
- Nigdzie nie jedziesz ! Nie pozwolę Ci znów wyjechać i mnie zostawić. Zresztą za bardzo bym tęsknił. Poradzimy sobie zobaczysz.
*miesiąc później*
Przez ten miesiąc praktycznie widziałaś się z Harry’m 3 razy. Co chwilę gdzieś jeździł z Taylor. Byli w USA w jej rodzinnym mieście. Ty mieszkałaś już w swoim nowym mieszkaniu. Znalazłaś je z pomocą Danielle. Pomogła Ci je urządzić. Skromne ale było. Styles codziennie dzwonił, pisał sms ale to nie było to samo co spotkanie z nim. W głębi czułaś zazdrość. Ale miałaś nadzieję, że nie długo to się skończy. Właśnie siedziałaś i bawiłaś się z Darcy oglądając telewizję. Angielski znałaś bardzo dobrze więc z racji tego, że w Polsce chodziłaś do szkoły dwujęzycznej gdzie na większości przedmiotach mówiono właśnie w języku angielskim. Nagle usłyszałaś dzwonek do drzwi. Nie spodziewałaś się nikogo. Nie umawiałaś się z nikim. Odłożyłaś małą do przenośnego łóżeczko które aktualnie stało w salonie i ruszyłaś w kierunku drzwi. Za nimi stał Harry. Gdy tylko Cię zobaczył rzucił się na Ciebie mocno przytulając.
- To koniec rozumiesz ! Koniec z Taylor od dzisiaj ona dla mnie nie istnieje. Kocham Cię ! – krzyczał. Bardzo się ucieszyłaś.
- Też Cię kocham. - Weszliście głębiej do mieszkania a ty zamknęłaś drzwi.
- Gdzie jest Darcy ?
- W pokoju w łóżeczku. - Chłopak od razu tam pobiegł. Wziął mała na ręcę i zaczął mówić do niej. Wyglądali razem tak słodko. Leżysz z Harry’m na łóżku i oglądacie jakąś komedię romantyczną. Nic Ci więcej nie trzeba. Nie wiesz jak się potoczy wasze życie ale wiesz, że jego resztę chcesz spędzić z Styles’em i Darcy. 

15# Louis

Pewnego dnia po szkole poszłaś do centrum handlowego. Chciałaś kupić sobie czerwone rurki. Lecz nigdzie nie mogłaś znaleźć. Usiadłaś na ławce i włączyłaś mp3. Włączyła się twoja ulubiona piosenka One Direction  „One Thing”. Zamknęłaś oczy. Pomyślałaś że jesteś na ich koncercie. Gdy przyszedł czas na Louisa zaczęłaś śpiewać najgłośniej jak mogłaś. Zapomniałaś że jesteś w centrum handlowym. Ludzie gapili się na ciebie z miną WTF ?. Jednak ty śpiewałaś dalej nie zauważając tych ludzi. Gdy otworzyłaś oczy stał przed tobą śliczny chłopak ubrany w bluzkę w paski, szelki i czerwone rurki. Zrobiłaś się cała czerwona. Usiadł koło ciebie i powiedział: 
-Ładnie śpiewasz ;)
  -Dziękuje.
-Jestem Louis a ty ?
-[T.I.]. Miło mi ;pp To imię. Louis. Ten sposób ubioru. Kogoś ci przypominał ale nie wiedziałaś kogo. Tak to on to był Louis ten sam Louis z One Direction ! Zaczęłaś szczerzyć zęby.
-Masz ochotę na spacer ? – zapytał.
-Jasne  – byłaś wniebowzięta. Jeden z twoich idoli szedł obok ciebie. Przypomniałaś sobie że zawsze nosisz w torebce jakieś marchewki. Tym razem też je miałaś. Wyciągnęłaś jedną i zaczęłaś chrupać  Loui popatrzył na ciebie. Zapytał : 
-A marchewka dla mnie to gdzie ?! – powiedział z miną niby obrażoną.
-No masz – dałaś mu inną którą wygrzebałaś z torebki
  -Masz chłopaka ? – zapytał.
-Nie a czemu pytasz ? –zapytałaś i wyszczerzyłaś zęby.
-A nic  – odpowiedział i z kieszeni  wyciągnął swój iphone. – zapisz mi swój numer – podał ci go a ty zaczęłaś wpisywać.
-Wiesz co ja muszę już iść. Zadzwonię do ciebie.- pocałował cię w policzek i odszedł. Byłaś wniebowzięta. Właśnie skończyłaś rozmawiać z chłopakiem którego znałaś od 1 roku. Wiedziałaś o nim wszystko. Byłaś  jego wielką fanką. A on nie wiedział o tobie nic. Tylko tyle że wydurniałaś się w centrum handlowym. Za chwilę dostałaś jakąś wiadomość. Była od Lou. Zaczęłaś czytać :  „Fajnie mi się dzisiaj z tobą rozmawiało. Może umówimy się na kolejne spotkanie ? ;)”. W tej chwili wchodziłaś do domu.  Z radości zaczęłaś skakać, krzyczeć i wywijać koziołki. Mama patrzyła na ciebie z miną WTF ?. Pobiegłaś na górę i walnęłaś się na łóżko. Odpisałaś mu : „Z chęcią ;)” i podałaś mu miejsce spotkania oraz godzinę. 
*Następny dzień*
Od samego rana wybierasz  odpowiednie ciuchy  Nie możesz się zdecydować ;p Przeryłaś już 3 garderoby została ci jeszcze jedna. Modlisz się żeby tam było coś odpowiedniego  Jest ! Znalazłaś twoją ulubioną bluzkę z flagą UK, czerwone rurki i niebieskie Conversy. Wreszcie. Te wszystkie szafy mają tyle ubrań że nigdy nie możesz niczego znaleźć. Ubrałaś się. Włosy związałaś w staranny kucyk. W umówionym miejscu spotkałaś Louisa. 
-Hey długo czekasz ? – zapytałaś.
-Nie przed chwilą przyszedłem.
-To gdzie mnie zabierzesz ?– zapytałaś i wyszczerzyłaś zęby
-Pokaże ci kilka wspaniałych miejsc .
Poszliście. Zwiedziliście naprawdę piękne miejsca. Dużo rozmawialiście. Bardzo dobrze czuliście się w swoim towarzystwie. Lou opowiadał ci jakie żarty robił chłopakom. Ty nie mogłaś wytrzymać ze śmiechu. Zatrzymaliście się na moście i podziwialiście piękny zachód słońca. Zrobiło ci się zimno. Gęsia skórka wyszła ci na rękach. Lou to zauważył i od razu dał ci swoją bluzę. Z początku protestowałaś. Ale jednak dałaś ją sobie założyć. W pewnej chwili przyciągnął cię do siebie i złożył na twych ustach pocałunek. Ty odwzajemniłaś go.

14# Zayn

Mieszkam sama w Londynie od 5 lat. Jestem w związku z Mattem już 10 miesięcy. Od paru dni między nami coś się psuło. Nie miał dla mnie czasu. Zdarzało się, że nie odbierał telefonów. Gdy się spotykaliśmy, były ciągłe kłótnie. Wieczorem leżąc i rozmyślając nad tym wszystkim wyszłam na spacer. Była 23. Bałam się trochę, ale musiałam pooddychać świeżym powietrzem. Poszłam w miejsce, które z Mattem uwielbialiśmy. Nagle zauważyłam, że ktoś tam siedzi, podeszłam bliżej. Był to mój chłopak z jakąś dziewczyną, przytulali się i całowali. Łzy popłynęły strumieniem po moim policzku. Podeszłam do nich.
-To dla tego nie masz dla mnie czasu ? Z nami koniec ! Nie pomyślałabym, że możesz mnie tak potraktować ! –krzyczałam, dławiąc się własnymi łzami
.-Nie wiedziałem jak ci to powiedzieć. – powiedział z lekkim uśmiechem na ustach. On jest bezczelny, pomyślałam, odwróciłam się i poszłam stamtąd. Usiadłam na ławce w parku, zaczęłam płakać. Ktoś do mnie podszedł.
-Nic ci nie jest ? –zapytał nieznajomy.
-A jak myślisz ? Sory, ale nie mam ochoty na rozmowę.
-Jeżeli chciałabyś porozmawiać to masz mój numer.-położył kartkę na ławce i poszedł. Po chwili wzięłam kartkę i poszłam do domu. Zastanawiało mnie jedno kim był nieznajomy. Na kartce był tylko numer, bez imienia. Postanowiłam, że jutro do niego zadzwonię. Doszłam do domu i położyłam się spać. Wstałam o 12. Wykąpałam się. Wzięłam do ręki telefon i wykręciłam numer.
-Cześć. Jestem Viki, dziewczyna z parku. Pamiętasz mnie ?
-Cześć. Miło, że zadzwoniłaś. Jak się czujesz?
-Nie za dobrze. Zdradziłbyś mi swoje imię ?
-Tak jestem Zayn. Spotkalibyśmy się dzisiaj o 15 ?
-Niech będzie, to w parku. Do zobaczenia. –rozłączyłam się. Nie byłam chętna, żeby gdziekolwiek wychodzić, ale musiałam z kimś pogadać. Przebrałam się i związałam włosy. Wyszłam z domu i poszłam w stronę umówionego miejsca. Chłopak czekał już na mnie. Dalej nie wiedziałam jak wygląda, znałam jego imię. Na oczach miał przyciemniane okulary a głowie kaptur. Widziałam tylko tyle, że ma ciemną karnację. 
-Cześć. Przed kim się tak maskujesz ?-zaśmiałam się.
-Hmm. Zaraz ci powiem, ale chodźmy w bardziej ustronne miejsce. Może do mnie ?
-Niech ci będzie, ale na nic nie licz.-uśmiechnęłam się lekko. Ruszyliśmy, po drodze rozmawialiśmy i śmieliśmy się. Zayn wydawał się miłym chłopakiem. Gdy doszliśmy, nie mogłam uwierzyć w to co zauważyłam. Mieszkał on w bardzo dużym domu. Jakby mieszkało w nim kilkanaście osób co do czego okazało się, że mieszka tam sam. Gdy weszliśmy do środka, Zayn ściągnął okulary i kaptur.
-Czekaj, czekaj. Ty nie jesteś ten Zayn Melik z One Diraction ? Chłopak zaśmiał się.
-Nie. Jestem Zayn Malik z One Direction.
-Sory, nie jestem waszą fanką także się nie znam.
-Nie no, nie ma sprawy. Chcesz coś do picia. Kiwnęłam głową. Chłopak przyniósł mi lemoniadę. Posiedzieliśmy i obejrzeliśmy filmy. O 24 Malik odprowadził mnie do domu i na pożegnanie przytulił mnie. Spotykaliśmy się tak przez miesiąc, byliśmy tylko przyjaciółmi, lecz wiedziałam, że on coś do mnie czuję, a ja to odwzajemniałam. Pewnego dnia wyznał mi co czuje. Było tak romantycznie. Od tamtego dnia jesteśmy parą. Dzisiaj Zayn wyjeżdża w trasę na 6 miesięcy. Będę tęskniła no, ale wytrzymam. Będziemy pisać i dzwonić do siebie. Po tygodniu siedzenia i nic nie robienia w domu ubrałam się i wyszłam na spacer. Był wieczór. Poszłam do parku i usiadłam na ławce. Nagle zauważyłam chłopaka który przypominał Zayna, ale to nie mógł być on, przecież Malik jest w trasie. Podeszłam bliżej do niego, wzrok mnie nie mylił, to był on, mój ukochany, ale co on tutaj robił ? Gdy podeszłam jeszcze bliżej zauważyłam, że nie jest sam tylko z jakąś dziewczyną, postanowiłam ich obserwować może to tylko koleżanka, ale co on do cholery robił w Londynie. Przecież teraz miał być w Niemczech. Akurat gdy miałam do niego podejść, pocałował nieznajomą dziewczyną. Stanęłam przed nimi. Zayn szybko wstał i spojrzał na mnie.
-Przepraszam, ja ci to wszystko wyjaśnię. Kocham Cię, ale to Ashley chyba też coś czuję. Wybacz mi.-powiedział patrząc na mnie.
-Chyba jesteś śmieszny! Miałeś być w trasie a co do czego mnie okłamujesz! Dla mnie nie istniejesz! Koniec z nami ! Życzę ci szczęścia z tym czymś ! –uderzyłam go w twarz po czym z płaczem pobiegłam do domu. Po paru dniach nie wytrzymywałam już tego. Nadal go kocham, nie mogę bez niego żyć, niezależnie co mi zrobił, ale nie zamierzałam do niego wracać. O nie. Najlepszym wyjściem dla mnie była śmierć. Wzięłam garść tabletek i popiłam alkoholem. Gdy to zrobiła usłyszałam dzwonek do drzwi, resztkami sił podeszłam i je otworzyłam, w drzwiach stał Zayn.
-Viki, wybacz mi, zrozumiałem, że źle zrobiłem, kocham cię, tylko ty się dla mnie liczysz. – powiedział a po jego policzkach spłynęła łza
. -Zayn, też cię kocham. – po tych słowach wpadłam w jego ramiona, oczy powoli się zamykały a serce przestało bić. To już był koniec moje życia.  Zayn zadzwonił po karetkę, lecz już nic się nie dało zrobić. Odeszłam.

4# Pamiętnik część 3

.    29.03.2014 r.
                                                                     Drogi Pamiętniku!

Sorry za długie nie pisanie, ale to wszystko co się działo sprawiło, że nie mogłam. Tyle się działo po prostu to wszystko mnie przerosło wraz z mymi oczekiwaniami. To wszystko było jak NAJWIĘKSZY I ZARAZEM NAJGORSZY KOSZMAR MOJEGO ŻYCIA. Więc prosto mówiąc było to okropne. Dobra ja tak ględzę a ty nie wiesz o co chodzi.
Więc jak wiesz spotkałam Liama uważałam go za normalnego chłopaka, szczerze mówiąc zaintrykował mnie, lecz to co potem odkryłam było przerażające spotkałam mega światową gwiazdę. Dzięki temu że do sieci wyciekły nasze zdjęcia z pod kawiarnii dowiedziałam się że jestem kochanką idola nastolatek a także członka zespołu One Direction. Jak się z tym czuje? Okropnie, już wolałabym być z członkiem jakiegoś ludowego klubu tanecznego. Dlaczego?! Odpowiedź jest prosta bo nie ma takiego napięcia. Nie musisz niczego udawać. Zważając, że Liama znam jakieś dwa dni. A najgorsze jest to, że gdy został zapytany czy ma dziewczynę. Zgadnij co odpowiedział. No nic. Ale to był pikuś to co się działo potem to było istne piekło na ziemi. Za każdym razem gdy włączyłam jaką kolwiek stronę pod spodem było moje zdjęcie i dopisek "Tajemnicza nieznajoma Liama Payna wracająca ze szkoły" albo na przykład ze sklepu. Zawsze gdy zjeżdzałam na dół widniały okropne komentarze. Nie chce ich cytować bo wtedy nie byłbyś już moim ukochanym pamiętnikiem do którego mogę się zwierzać lecz lecz kupką fałszywych i obrarzających mnie oszczerstw i przekleństw. Nie będę się już tak rozpisywać bo strace zaraz kontrolę nad sobą. Ale teraz muszę sobie postawić cele które muszę wykończyć do końca
DO ZROBIENIA JAK NAJSZYBCIEJ;
1.Pogadać z Liamem dlaczego tego nie sprostował.
2.Powiedzieć mu żeby to sprostował.
3.Wrócić do normalnego życia.
4.Zapomnieć o całej tej sprawie.
A teraz muszę iść się pouczyć do poprawki. Przez tą całą sprawę moje oceny podupadły. A to kolejny argument, że nie nadaję się żeby być sławna. Dobra teraz serio idę się pouczyć.
                                                  
                                                                                                                                                                 [T.I.]

13# Niall

Nialla znasz od dzieciństwa. To on zawsze bawił się z tobą zabawkami, to on zawsze ci pomagał i to on zawsze cię wspierał. Teraz jesteście już starsi, dojrzalsi. Zakochałaś się w Niallu rok temu i nadal nie wiesz, czy on w tobie też. Spędzasz z nim każdą wolną chwilę tak jak on z tobą. Pewnego dnia niespodziewanie zaprosił cię na randkę, do kina. Ucieszyłaś się, dał ci nadzieję. Ubrałaś się w czarne rurki, czarną bluzkę na grube ramiączka z logiem Guns'n'Roses, założyłaś czarne vansy i wyszłaś z wielkim uśmiechem na twarzy. Gdy dotarłaś, irlandczyk czekał już na ciebie. Gdy cię zobaczył, podszedł, wyściskał i pocałował w policzek, a ty odwzajemniłaś gest. -No to co, na jaki film masz ochotę? -zapytał cię.
-Umm, moglibyśmy pójść na Zmierzch, jeśli tylko chcesz. -odpowiedziałam ze śmiechem.
-Świetnie, lubię Zmierzch! Pójdę kupić bilety, zaczekasz? -spytał z troską w oczach.
-Pewnie, leć, bo zaraz będzie duża kolejka. -powiedziałam i usiadłam na sofie. Po kilku minutach blondynek zjawił się z dwoma biletami, dużym popcornem i dwoma dużymi kubkami coli. Wzięłam od niego jedną z tych rzeczy i udaliśmy się do sali kinowej. Gdy film się zaczął, oparłaś się o ramię Nialla, nie miał temu nic przeciwko, więc się do siebie uśmiechnęłaś. Nagle w pewnym momencie poczułaś czyiś oddech na swoim policzku, odwróciłaś się. Chłopak patrzył się na ciebie swoimi głębokimi, niebieskimi oczami. Jego twarz była coraz bliżej twojej. Czułaś buchające ciepło od niego. Po paru sekundach oboje złączyliście się w pocałunku. Czułaś motylki w brzuchu. To było dla ciebie bardzo przyjemne, nie chciałaś skończyć. Niestety, ktoś z tylnego rzędu poprosił was, abyście się od siebie odkleili. Z niechęcią oboje to zrobiliście.
-To było...-zaczęłaś, ale ci przerwał.
-Wiem, magiczne. -powiedział.
-Wyjąłeś mi to z ust, hahah. -uśmiechnęłaś się.
-To umm, zostaniesz moją dziewczyną? -zapytał nieśmiało, jakby bał się negatywnej odpowiedzi z mojej strony
. -Tak. -powiedziałaś, momentalnie usta ułożyły mu się w uśmiech i znowu cię pocałował, tym razem krócej, ale znowu poczułaś to ciepło, które wypełniało całą ciebie.

piątek, 11 kwietnia 2014

uwaga, uwaga!.

Cześć,
Więc dziś organianizuje dzień imaginów więc dziś o:

10:00-Niall
11:30- najprawdopodobiej 3 część pamiętnika
12:55-Zayn
13:30-Louis
14:55-Harry
                                                                                                        Caroline

12# Zayn

„Tego jest już zbyt wiele. Czy to moja wina? Przecież nic złego nie zrobiłam. Zawsze chciałam dobrze. Zawsze chciałam pomóc. Dzisiaj = najgorszy dzień mojego życia. Najpierw [i.t.p.] zarzuciła mi, że jestem zakłamaną suką i że nigdy tak naprawdę nie byłam jej przyjaciółką. Czemu to powiedziała? Po szkole rozniosło się, ze zdradziła swojego chłopaka. I niby to moja wina? Na pewno nie. Nie tylko ja o tym wiedziałam. Ale [i.t.p.] oczywiście uwierzyła [i.t.w.]. W szkole wyzywali mnie od suk, szmat, dziwek. Beznadzieja. W domu jeszcze gorzej. Weszłam i zobaczyłam swoich rodziców śpiących w salonie. Niestety nie spali z powodu zmęczenia, oni po prostu uchlali się do nieprzytomności. A mówili, że już tego nie zrobią. Haha, dobre. Ja im głupia uwierzyłam. Naprawdę jestem beznadziejna
.” Siedziałaś na moście, przy barierce i rozmyślałaś nad swoim życiem. Jednym słowem było chujowe. Po dzisiejszym dniu byłaś szczególnie przygnębiona. Bolało Cię, że tak bliskie Twojemu sercu osoby ranią Cię tak bardzo. Nie obchodziło ich Twoje zdanie, nie obchodziłaś ich ty. Obok Ciebie stała butelka wina. Zawsze gdy miałaś jakiś problem przychodziłaś tutaj. Dokładnie na ten sam most, z taką samą tanią butelką wina i siadałaś w tym samym miejscu. To była rutyna. Już kilka razy chciałaś skoczyć ale zawsze coś Cię powstrzymywało.
- Hej mogę się dosiąść? – usłyszałaś za plecami niezwykły głos, drgnęłaś.
- Jasne, tylko obiecaj, że nie będziesz dużo gadał – powiedziałaś.
- Obiecuję – odpowiedział. Siedzieliście w ciszy. Obok Ciebie znajdował się sam Zayn Malik z One Direction. Znałaś i lubiłaś ten zespół, zawsze poprawiali Ci humor. Normalnie krzyczałabyś z podekscytowania ale teraz nie miałaś na to siły. Zayn nic nie mówił tylko wpatrywał się w wodę. Nawet nie Obrócił głowy, żeby na Ciebie spojrzeć. Po pół godzinie zapytałaś:
- Zayn?
- Tak? – nie zdziwił się, ze znałaś jego imię. Był przecież popularny.
- Co Cię tu sprowadza?
- Pokłóciłem się z chłopakami. Wiesz o kogo mi chodzi, prawda?
- O Louisa, Liama, Harrego i Nialla.
- Dokładnie. A dlaczego ty tu jesteś?
- Zawsze tu przychodzę gdy mam beznadziejny dzień, a dzisiaj się do nich jak najbardziej zalicza – odpowiedziałaś. O nic więcej nie spytał. Wyczuł, że nie masz ochoty się zwierzać.
- Zayn mam prośbę – powiedziałaś po 5 minutach milczenia.
- Słucham.
- Mogę Cię przytulić?
- No jasne – powiedział, usiadł bliżej i objął Cię mocno ramionami. Siedzieliście teraz przytuleni. Było Ci bardzo przyjemnie Zaciągałaś się zapachem chłopaka jak ostatnim papierosem z paczki. Rozkoszowałaś się jego bliskością. Nie było Ci tak dobrze od bardzo, bardzo dawna. Czułaś, że on jest tym, którego potrzebujesz, tym bez którego Twoje życie nie ma większego sensu.
- Zayn, nie wiem dlaczego się pokłóciliście ale to twoi przyjaciele i powiem Ci jedno: Nie pozwól aby coś lub ktoś stanął pomiędzy wami.
- Zapamiętam to sobie. Chyba pójdę ich przeprosić, bo to w sumie moja wina – powiedział.
- Powodzenia.
- Zobaczymy się jeszcze kiedyś? – zapytał z nadzieją w głosie.
- Na pewno, ale może minąć dużo czasu zanim ta chwila nadejdzie – odpowiedziałaś. Już wiedziałaś co chcesz zrobić. Dokończyłaś wino.
„Po co wracać i znów się ranić? Czy to miałoby sens? Nie. Zabolałoby jeszcze bardziej, bo poczułam czym jest prawdziwe szczęście.”
Przypomniał Ci się kawałek piosenki:
„Jest jak jest nie jak powinno być i taka prawda, więc lepiej naucz się w zgodzie z nią żyć”
Zanuciłaś to sobie przechodząc na drugą stronę barierki. Przez te 2 godziny, które spędziłaś w towarzystwie Zayna były spełnieniem Twoich marzeń.
„A więc chyba lepiej umrzeć szczęśliwą? Nic lepszego mnie już w życiu nie spotka.” – pomyślałaś i skoczyłaś. To było takie cudowne uczucie. Ta chwila przez którą leciałaś w dół trwała może kilka sekund ale poczułaś się naprawdę wolna. Wolna od wszelkich problemów i zmartwień. Uderzając o taflę wody miałaś uśmiech na ustach. Ból… Pieczenie w płucach… Ciemnosć… Umarłaś szczęśliwa. Od tej pory na tym samym moście, z taką samą butelką wina i w tym samym miejscu można codziennie zobaczyć chłopaka. Chłopaka, który tak jak ty przychodzi zapomnieć o problemach i pomyśleć. Chłopaka, który tęskni za pewna dziewczyną, którą tu poznał. Chłopaka, który zastanawia się czy jeszcze Cię kiedyś zobaczy.

11# Harry/Zayn

Harrego znasz praktycznie od dzieciństwa. Kilka dni temu zapytał cię o chodzenie, myślisz nad tym. Chcesz z nim być i to nawet bardzo, ale nie chcesz sprawić przykrości drugiej osobie. Tą osobą jest Zayn. Wiedziałaś, że obaj potrafili ze sobą konkurować o ciebie. Wkurzało cię to, ale widziałaś w nich obojgu to coś, co cię do nich ciągnie. Drugim powodem było to, że nie powiedziałaś im o swojej chorobie. Tak, miałaś raka i bałaś się, jak oni zareagują. Wiedziałaś, że codziennie będą cię odwiedzać, kupować jedzenie, zostawać z tobą całe dnie i noce. Nie chciałaś, żeby zaniedbali swoją pracę. Pewnego dnia w szkole zasłabłaś, widząc to Harry od razu do ciebie podbiegł i zadzwonił do szpitala. Potem film ci się urwał... Otworzyłaś oczy, zobaczyłaś nad sobą Harrego.
-Gdzie jestem? -zapytałaś.
-W szpitalu, zasłabłaś i przywieziono cię tutaj. -odpowiedział trzymając twoją dłoń.
-Jak to? Zasłabłam? -nie wierzyłaś w to, co ci przed chwilą powiedział.
-Tak, podobno okazało się, że masz raka.... -powiedział, poczułaś jego łzę na swoim policzku.
-Harry, to nie tak... U mnie już wcześniej stwierdzono raka... -nie skończyłaś, bo ci przerwał.
-Jak to? [T.I] czemu nic nie mówiłaś? Przecież zostałbym z tobą w domu... -tym razem ty mu przerwałaś.
-No właśnie, zostałbyś... Przeze mnie zaniedbałbyś swoje obowiązki, nie mogę na to pozwolić. -powiedziałaś, a łzy zaczęły ci kapać na dłoń.
-Nie płacz. -po tych słowach mocno cię przytulił.
Nagle do pokoju wszedł Zayn, zmarszczył czoło i podszedł do twojego łóżka.
-Harry, możesz nas samych zostawić? -zapytałaś się posyłając loczkowi szczery uśmiech.
-Muszę? -niechętnie spytał Hazz.
-Tak, musisz. -powiedziałaś stanowczo i pokazałaś ręką, aby opuścił pomieszczenie. Posłusznie wykonał zadanie, ty i Zayn zostaliście sami.
-[T.I] czemu nic nie mówiłaś? Dlaczego? Wiesz, jak się martwiłem? -Zayn zaciskał pięści, żeby nie wybuchnąć płaczem.
-Zayn, po prostu nie chcę wam mieszać w życiu. Wy jesteście gwiazdami, ja zwykłą dziewczyną. -powiedziałaś.
-[T.I] ty jesteś dla mnie kimś więcej, niż jakąś tam zwykłą koleżanką. Ja cię kocham i nie chcę, żebyś mnie opuściła. -nie wytrzymał, kilka łez spłynęło mu po policzku. Otarłaś dłonią jego twarz, przysunęłaś się i go przytuliłaś. Poczułaś jego oddech na szyi. Nie wiedziałaś dlaczego twoje ciało wypełniało przyjemne ciepło. Nagle gdy Zayn pochylił się, aby cię pocałować, odsunęłaś się. -Lepiej nie. -szepnęłaś mu do ucha. Wieczorem nalegałaś, aby oboje wrócili do domu. Tyle ich prosiłaś, że w końcu ulegli, ale obiecali, że przyjdą jutro.
Tej nocy strasznie źle się czułaś. Nie mogłaś spać, bolał cie brzuch, głowa, nogi. Wszystko. Lekarze wzięli cię na salę operacyjną. Podali środek usypiający, przez co nic nie pamiętałaś. Niestety, lekarze nie byli w stanie cię uratować, więc musieli znaleźć zdrowe serce, aby umieścić je na miejscu twojego już nie działającego. Obudziłaś się po południu, wypoczęta. Zobaczyłaś list na stoliku. Otworzyłaś i przeczytałaś:
"Hej. Przepraszam, ale dzisiaj nie przyjdę, ponieważ zrobiłem coś niesamowitego. Oddałem najpiękniejszej, najmądrzejszej i najmilszej dziewczynie na świecie moje serce. Dosłownie. Tą dziewczyną jesteś ty. Pamiętaj zawsze o mnie, proszę. Trzymaj się, żyj pełnią życia. Harry. xx"
CO?! Nie wierzyłaś w to, co przed chwilą przeczytałaś. Zaczęłaś głośno szlochać, krzyczeć. Wpadli do ciebie lekarze i zabrali cię do izolatki. Potem okazało się, że jesteś chora psychicznie, właśnie z powodu śmierci Harrego. Przez następne kilka miesięcy byłaś w ośrodku psychiatrycznym, aż cię wypisano. Zaczęłaś żyć od nowa. Teraz One Direction już nie istniało, nie mogli grać bez Harrego, to nie byłoby to samo. Ale loczek na zawsze pozostał w twojej pamięci .

9# Louis część 2 (ostatnia)

FTak, to była cudowna noc. Patrzyłaś w ogień nadal wspominając. Dochodziła już 2 w nocy. Mocniej otuliłaś się kocem wdychając zapach ukochanego. Poszłaś spać. Zasypiając pomyślałaś „Dobra, pokłóciliśmy się ale to jego wina. Mógłby przeprosić”.
Obudziłaś się rano mając nadzieję, że poczujesz wokół siebie silne ramiona w których budziłaś się przez ostatni rok. Niestety rzeczywistość zrobiła ci na złość. Zrobiło ci się smutno. Wczoraj, 4 godziny przed tym jak mieliście wyjść na kolację z okazji rocznicy, pokłóciliście się. Poszło o głupi kolor koszuli i o to, czy Lou ma założyć muszkę czy krawat. Gdy powiedziałaś mu ze jest ci to obojętne powiedział:
„A może nasz związek też jest i był Ci obojętny?!” , i wybiegł z domu. Wstałaś, ostatkiem sił przebrałaś się w czyste ciuchy i zeszłaś na dół.
  Godzina 15, Wigilia.
Dzisiaj Louis ma urodziny.
„Pewnie pójdzie do klubu i pozna jakąś fajną laskę” – pomyślałaś smutna.
Zrobiłaś sobie kakao i usiadłaś przed drzwiami balkonowymi patrząc na spadające płatki śniegu. Od zawsze kochałaś ten widok. Minęło 1,5 godziny, zaczęło się ściemniać, a ty nie ruszyłaś się z miejsca. Po Twoich policzkach, spływały łzy, tak bardzo brakowało ci Louisa. Nagle poczułaś jak ktoś za Tobą siada i mocno Cię obejmuje.
- Tak bardzo przepraszam {t.i], byłem głupi – wyszeptał Louis wprost do Twojego ucha.
Po jego policzkach także płynęły łzy. Chłopak przyszedł w garniturze i z wielkim bukietem czerwonych róż. Uklęknął przed Tobą i powiedział:
- Przepraszam, że tak się zachowywałem. Ale sama przyznasz, że w koszuli w paski byłoby mi lepiej – próbował rozładować napięcie, jednak widząc Twój wyraz twarzy kontynuował na poważnie
– Wróciłbym wcześniej z tym bukietem ale musiałem jeszcze coś załatwić – powiedział niepewnie.
- Co takiego? – już wybaczyłaś chłopakowi. Cieszyłaś się ze masz go z powrotem. Louis wyjął małe pudełeczko, gdy je otworzył, Twoim oczą ukazał się przepiękny pierścionek zaręczynowy.
- {twoje pełne imię i nazwisko} Zgodzisz się wyjść za maż za takiego głupca jak ja i przyjąć nazwisko Tomlinson? – usłyszałaś z jego pięknych ust.
-Pod jednym warunkiem.
-Jakim?
-Takim, że ja ci wybiore garnitur. Hmm...
-Ok, czyli się zgadzasz?-kiwnęłam głową na tak- Hura.
I szybko wziął mnie na ręce i zaniósł do sypialni
                                                   ***6 miesięcy później***
Dobra [T.I.] dasz radę. Przecież to tylko ślub. Jezu co ja gadam, przecież on nie jest zwykły jest z moim ukochanym Louisem. To nic trudnego staniesz przed ołtrzem, powiesz "Tak" i będziecie nie rozłącznym małżeństwem. Tak obiecał Louis. Przecież go kocham. Tak, muszę to zrobić. Dobra, która godzina,która godzina, cholera gdzie tu jest jakiś zegar. Dobra zostało 10 minut. Będzie dobrze.
                                                  ***10 minut później***
- Ja [T.I.] [T.N.] biorę sobie Ciebie Louisie za męża-zaczęłam płakać-i ślubuję Ci wierność, szczerość i że Cie nie opuszczę aż do śmierci.
- Ja Louis Tomilison biorę sobie Ciebie [T.I.] za żonę i ślubuję Ci wierność, uczciwość małżeńską i że Cię nie opuszczę aż do śmierci.
- Ogłaszam was mężem i żoną. Możesz pocałować żonę.
                                                    ***przed kościołem***
- Nie źle pani Tomilison jesteśmy małżeństwem. Wiesz skoro już wzieliśmy ślub to mam już kolejną rzecz do wyczekania.- popatrzyłam zdziwiona na niego.
- Jaką?- zapytałam zdziwiona
- Noc poślubną. Już sie nie mogę doczekać.
- Spokojnie jeszcze czeka Cię całe życie ze mną.
- Z taką dziewczyną to ja mógłbym być przez całą wieczność.- powiedział to i musnął moje usta.
- Jeszcze zobaczymy. Nie zapędzaj się tak.
- Już nie muszę.
                                                           *****************-**************
I jak się wam podoba. Dla mnie trochę dziwny, ale ja tak zawsze uważam.
                                                                                                                                                      Caroline

czwartek, 10 kwietnia 2014

10# Liam

Jesteś na lotnisku. Czekasz na twoją najlepszą przyjaciółkę która dzisiaj wraca z Londynu. Nie widziałaś się z nią rok. Bardzo za nią tęskniłaś. Skype to nic. Tylko się widziałyście i mogłyście porozmawiać. Żadnych wspólnych wypadów na zakupy. Nic. Jest widzisz ją. Idzie bez bagaży. Zastanawiasz się gdzie je ma. Ale nie to teraz najważniejsze. Podbiegasz do niej i przytulasz najmocniej jak możesz. 
-Hej kochana.- całuje cię w policzek.
-Tęskniłam za tobą.- Przytulałyście się z jakieś 5 minut. Po chwili zobaczyłaś pięciu ślicznych chłopaków. Za chwile podchodzą do was a twoja przyjaciółka mówi :
-Poznaj to jest Harry, Zayn, Niall, Louis i Liam.- Podajesz każdemu rękę. Ten ostatni jak mu to było ? yy Liam. Miał coś w sobie. Spodobał ci się. Jego brązowe oczy onieśmielały cię. Patrzałaś na niego jakby cię zahipnotyzowało. Nie wiedziałaś co robić. W pewnej chwili twoja przyjaciółka powiedziała: 
-No to co [TWOJE IMIĘ] jedziemy do ciebie żebym mogła się rozpakować ? 
-Taak chodźmy.- ostatni raz spojarzałaś na Liama i poszłyście złapać taksówkę. Ona powiedziała do ciebie:
-Czy mi się wydaje czy spodobał ci się Liam ? ;>
-A skąd to wiesz ?
-Bo stałaś przed nimi i pięć minut się na niego lampiłaś dziewczyno !
-Aż takiego z siebie błazna zrobiłam ?
-Tak bardzo.
-A skąd ty ich w ogóle znasz ?
-Poznałam ich w Londynie. Przypadkiem. Zaprzyjaźniliśmy się. A  tak w ogóle ty na serio ich nie kojarzysz ? – zapytała zdziwiona.
-Jakoś niee.
-Przecież to najsławniejszy boysband na świecie ! – krzyknęła.
-Taak ? Jak oni się nazywają ?
-One Direction
-Że co ?!
-Tak. Dobrze słyszałaś
. -O kurwa -,-  jak ja mogłam ich nie poznać ? ! Widziałam kilka razy ich na vivie, 4fun.tv. W tym momencie udało wam się zatrzymać  taksówkę. Zadzwonił telefon twojej przyjaciółki. Odebrała:
-Hej Liam ;)
-Hej. Mam pytanie. Może wpadniesz dzisiaj do nas do hotelu z twoją przyjaciółką ?- słyszałaś to i przecząco kiwałaś głową.
-Tak, tak. Oczywiście. Moja przyjaciółka się ucieszy na twój widok. ;)
-OK. Adres wyśle ci sms. Paa
-Paa. – rozłączyła się. W tym momencie miałaś ochotę ją zabić. Wysiadłyście z taksówki i skierowałyście się do twojego mieszkania. Gdy weszłyście zaczęłaś :
-Porąbało cię ?! Po co się zgadzałaś iść tam ?! I po co mówiłaś to o mnie ?! – krzyknęłaś z wściekłością w oczach.
-Przecież masz okazje poznać bliżej Liama. Nie zaprzeczysz że tego nie chcesz prawda ?
-No może masz racje… Przebrałyście się w jakieś inne ciuchy. Ty założyłaś niebieskie rurki, t-shirt w paski i czarne szpilki. Wyszłyście z mieszkania i pokierowałyście się pod wskazany adres. Było to nie  daleko więc udałyście się na piechotę. Do pokoju wpuścił  was Zayn mówiąc :
-Siemka laski ;p
-Hejj ;p Weszłyście. Ich pokój hotelowy yyy Sory apartament był przecudny. Usiadłyście na sofie. Zaczęliście rozmawiać . Twoja BF i chłopaki opowiadali ci jak się poznali. Że Niall w TESCO wjechał wózkiem na nią, że skręciła nogę wywalając się, że od wtedy codziennie ją odwiedzali i pomagali jej, i od wtedy zaczęli się przyjaźnić. Ty cały czas obserwowałaś Liama. On nic nie mówił. Kilka razy wasze oczęta się spotkały lecz któreś zawsze odwracało głowę. Twoja przyjaciółka powiedziała:
- Hej  Niall, Zayn, Harry i Louis może pokazać wam miasto ? Warszawa jest piękna. Zostawmy Liama i [TWOJE IMIĘ] samych, niech sobie porozmawiają sami.- byłaś wściekła na przyjaciółkę. Wyszli i zostaliście sami. Zapytał :
-Może masz ochotę na coś do picie ?
-Z chęcią.- gdy wrócił rozmowa się rozkręciła. Opowiadaliście  sobie śmieszne sytuacje z dzieciństwa. O tym co was interesuję. W pewnej chwili Liam przysunął się do ciebie i pocałował cię namiętnie. W tej chwili weszła twoja BF z chłopcami :
-Ooo za wcześnie wróciliśmy. Nie przeszkadzajcie sobie my już wychodzimy.
-Niee  zostańcie.-  powiedziałaś donośnym głosem odrywając się od Liama. Nagle  Louis zaczął gadać :
-My jednak pójdziemy. Wiemy Liam że ci się ona podoba – reszta chłopaków przytkała.
-[TWOJE IMIĘ] a tobie podoba się Liam. Nie zaprzeczaj. – powiedziała twoja BF a ty miałaś ochotę ją udusić.  -No dalej pocałujcie się. Nie przyszliśmy tu patrzeć jak siedzicie i milczycie. – powiedział Harry z uśmieszkiem. Ty patrzyłaś na Liama to na przyjaciółkę aż w końcu Liam cię pocałował a wszyscy zaczęli bić „bravo”.  Byłaś na kilku randkach z Liamem. Nadszedł dzień ich wyjazdu do Londynu. Dzień wcześniej spędziłaś z Liamem nie odrywając się od niego na krok. Gdy byliście na lotnisku rozpłakałaś się a Liam cię przytulił i powiedział:
-Nie płacz. Wszystko będzie dobrze.- jednak widać było jego łzy w oczach. Staliście przytuleni do siebie jakieś 10 minut potem przyszedł Zayn i powiedział:
-Wy skowroneczki wiem że to trudne, to rozstanie i w ogóle ale Liam musimy już isć  bo się spóźnimy na samolot. Jeszcze bardziej płakałaś. W pewnej chwili twoja przyjaciółka powiedziała:
-A co ty myślisz o tym żebyśmy przeprowadziły się do Londynu ?  moje mieszkanie stoi puste możemy tam zamieszkać.
-Naprawdę ?!- krzyknęłaś chórkiem z Liamem.
-Takk. ;)  Po tygodniu rozłąki z Liamem byliście znów razem.

9# Louis część 1

Siedziałaś przed kominkiem otulona ulubionym kocem Louisa. Była już zima. Patrzyłaś się w ogień palący kolejne kawałki drewna w kominku, czekając na ukochanego. Dzisiaj równo o 18 mija rocznica od waszego pierwszego spotkania. Przypomniałaś sobie ten dzień
. ***Wyszłaś z domu, bo nie mogłaś już słuchać matki. Zawsze wariowała przed świętami. Udałaś się do najbliższego spożywczaka po 2 puszki piwa. Otuliłaś się szczelniej szalikiem, było dosyć zimno, w końcu to grudzień. Zastanawiałaś się gdzie możesz pójść. Byłaś zmęczona wiec wybrałaś się do parku, znajdującego się 20 metrów dalej. Oprócz jakiegoś chłopaka siedzącego na ławce nikogo tam nie było. No tak, dzień przed wigilią każdy gdzieś się spieszy. Postanowiłaś się dosiąść.
- Em… Mogę tu usiąść? – zapytałaś.
- Jasne – chłopak nawet na Ciebie nie spojrzał. Na głowie miła kaptur. Milczeliście kilka minut dopóki nie zapytał:
- Podzielisz się? – i wskazał na trzymaną przez Ciebie puszkę.
- Pewnie, mam jeszcze jedną – powiedziałaś i podałaś mu ją.
- Dzięki – otworzył i zaczął zachłannie pić. Gdy skończył stał się bardziej rozmowny.
- Czemu dzień przed Wigilią, w taki mróz i o tak późnej porze chodzisz sama po parku? – zapytał. - Matce zawsze odwala przed świętami. Nie mogłam już wytrzymać w domu. A Ciebie co tu sprowadziło?
- Dziewczyna mnie rzuciła – odpowiedział beznamiętnym tonem.
- I jak się z tym czujesz? – głupio zapytałaś.
- A jak mam się czuć?! – podniósł głos lecz po chwili się opanował
– Chodziliśmy ze sobą 2 lata. Wydawało mi się, że ją kocham.
- Wydawało?
- No, kochałem ją, naprawdę. Byłem gotowy zrobić dla niej wszystko ale gdy usłyszałem te trzy słowa ; „Koniec z nami” czułem jak rozpadam się na tysiące malutkich kawałków. Naprawdę mnie to zabolało. Nawet nie podała przyczyny – chłopak gdy to mówił, miał łzy w oczach. Przybliżyłaś się do niego i mocno przytuliłaś. Chłopak objął cie swoimi ramionami i przycisnął do ciepłego torsu.
- Rozstania zawsze są trudne – powiedziałaś – Nie wiem jak się czujesz, bo nie jestem w twoim umyśle ale mogę to sobie wyobrazić. I nie są to zbyt przyjemne wyobrażenia. Siedzieliście w parku kilka godzin. Tak dobrze wam się rozmawiało, że nie zauważyliście upływającego czasu. Czułaś się bezpieczna w jego ramionach, jego zapach był zniewalający. Nagle zadzwonił Twój telefon. Na wyświetlaczu pojawiło się imię Twojej siostry.
- Halo – odebrałaś.
- [t.i] gdzie jesteś?! Wiesz która godzina?! – krzyczała.
- Nie, która?
- Już po północy! Człowieku nie wiem gdzie się szlajasz ale lepiej nie przychodź do domu, bo matka rozerwie Cię na strzępy. Powiem jej że miałaś iść na nockę do koleżanki. Muszę kończyć bo idzie. Trzymaj się.
- OK, dzięki – powiedziałaś ale usłyszałaś już tylko dźwięk przerywanego połączenia. Posmutniałaś. Twoja mama była bardzo zasadnicza. Gdybyś o tej godzinie wróciła do domu miałabyś przesrane, awantura gotowa, pewnie sprzedałaby ci kilka razy z liścia, taka po prostu była. Chłopak wyczuł Twój smutek.
- Co się stało? – zapytał.
- Nic po prostu zbyt długo się tutaj zasiedziałam. Już 00:30 – odpowiedziałaś.
- I nie musisz wracać do domu? – zapytał zdziwiony.
- Nawet nie powinnam, bo starsza by mnie zatłukła – odparłaś smutno. Po Twoim policzku poleciała łza. Zawsze chciałaś mieć normalną, szczęśliwą rodzinę. Lecz po śmierci taty wasza matka zaczęła coraz częściej sięgać po alkohol i obwiniała Ciebie o jego śmierć. Na szczęście Twoja siostra miała spokój. Czasami nawet Cie biła.
- W takim razie chodź do mnie – zaproponował chłopak. *** Przypomniałaś sobie także jaka byłaś zachwycona, gdy przekroczyłaś próg jego mieszkania. Luksusowy, ogromny dom. Ciepły wystrój, w salonie wielka choinka. Bardzo przyjemny klimat. ***
- WOOOW – powiedziałaś wchodząc do środka.
- Cieszę się, ze ci się podoba – zaśmiał się chłopak. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłaś jego oczy. W parku cały czas siedział w kapturze. Ten niezwykły kolor jego tęczówek, długie rzęsy, stałaś zahipnotyzowana.
- A tak w ogóle jak się nazywasz? – zapytał podczas gdy próbowałaś uwolnić się spod wpływu jego spojrzenia.
- [t.i] a ty?
- Louis – powiedział, uśmiechnął się i wyciągnął w Twoja stronę dłoń.
- Miło mi – zaśmiałaś się i uścisnęłaś jego dłoń, a on nie puszczając jej przyciągnął Cię mocno do siebie. Zaczęliście się całować. Z początku było to tylko nieśmiałe muskanie warg ale z upływem kolejnych sekund, minut stawało się coraz bardziej namiętne. Louis przycisnął Cię do ściany nie zostawiając między waszymi rozgrzanymi ciałami wolnej przestrzeni. Zaczął zdejmować z Ciebie ubrania. Gdy zdjął z Ciebie koszulkę postanowiłaś przejąć inicjatywę. Teraz to on był pod ścianą. Zdjęłaś jego koszulę całując każdy skrawek jego ciała gdy odpinałaś kolejne guziki. Oplotłaś go nogami w pasie, a on zaniósł was do sypialni. Położył Cię na łóżku i usiadł na Tobie. Całował Cię po szyi, obojczykach, ramionach, zdjął z Ciebie spodnie. Po chwili to ty byłaś na górze. Przez cieńki materiał bokserek od Calvina Clein’a czułaś jaki jest podniecony. Jego przyjaciel wyrywał się na wolność. Zdjęłaś z chłopaka ostatnia część garderoby. Sama odpięłaś stanik ale przytrzymałaś go chwilę aby podroczyć się z brunetem. ***

8# Zayn

Miłość znaczenie bez istotne, nic nieznaczące tak uważam ja. Nic takiego nie zaistniało w moim życiu. Był tylko ból, złość i rozczarowanie. Szczerze nie wierzę w miłość, dlatego jestem skazana na samotność. Brak rodziny, przyjaciół, kogokolwiek sprawił, że jestem taka. Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, gdy miałam 6 lat, właśnie zamieszkałam w tym okropnym domu dziecka. Byłam tam jak lalka, którą można było manipulować. Wtedy właśnie stałam się samodzielna. Wiem może to dziwnie brzmieć sześciolatka stała się samodzielna, ale taka była prawda. Teraz mam 18 lat jestem silna, odważna i to co przeżyłam sprawiło, że nie boję się życia. Mieszkam w przytulnym mieszkaniu na przedmieściach miasta, chodzę do Oxfordu. Od pewnego czasu słyszę plotki o występie jakiegoś boysbandu. Mam nadzieję,że to nie The Wanted ich muzyka przyprawia mnie o mdłości. Jako wzorowa uczennica, byłam lubiana przez nauczycieli. Postanowiłam to wykorzystać. Podeszłam do pani Benet witając się:
-Witam Panią!
-O witaj [T.I.]. Jak tam u ciebie-zapytała
-Dobrze dziękuję. Mam pewne pytanie
-Pytaj śmiało-odparła wesoło
-A więc po szkole krążą pewne plotki na temat występu pewnego boysbandu. Czy to prawda?-zapytałam
-Tak to prawda.
-A mogłaby pani podać nazwę tego zespołu?-zapytałam po raz kolejny
-Nie wiem czy mogłabym, ale obiecasz mi, że to zostanie pomiędzy nami.
-Obiecuję-odpowiedziałam
-To będzie One Direction-powiedziała szeptem
-One Direction?!-spytałam zdziwiona
-Tak, a teraz muszę uciekać, bo za chwilę będzie dzwonek na lekcje. Po trzech lekcjach, szybko pobiegłam do domu. Usiadłam przed laptopem i szybko wpisałam w wyszukiwarkę "One Direction". Po kilku sekundach wyskoczyło mi ponad 2 miliony wyświetleń. Pierwsze co zrobiłam to posłuchałam wszystkich ich piosenek.
-Nieźli są-powiedziałam w myślach Moją uwagę przykuł brunet o brązowych oczach. Chłopak o niesamowitej urodzie i pięknym głosie, sprawiał wrażenie sympatycznego. Po wejściu na twittera i kilku stron, udałam się w kierunku sypialni.
2 tygodnie później:
Dziś ma się odbyć koncert, czuję, że dziś coś się stanie. Podeszłam do szafy, wybrałam swoje ulubione ciuchy i poszłam się pomalować. Szczerze cieszę się na ten koncert przez te 2 tygodnie zaczęłam ich naprawdę lubić, może nawet stałam się ich fanką. Dotarłam do szkoły udając się do klasy w której miały się odbyć lekcje. Podczas lekcji moje myśli krążyły wokół Zayna, bo tak nazywa się chłopak o którym wcześniej opowiadałam. Koncert ma się odbyć na 5 lekcji nie mogę się doczekać.  4 godziny później: Takk...koniec 4 lekcji. W końcu ten występ.
-Dobra... jak się tu dostać-mówiłam sama do siebie patrząc na salę pełną ludzi.
-Jest udało, się-powiedziałam w myślach. Koncert się rozpoczął, pierwsze co zaśpiewali to Live While We're Young, oczywiście pan marchewka musiał zacząć wariować. Za nim podążył lokowaty i blondyn. Pozostał Zayn i Daddy. Zauważyłam, że Zayn na mnie, przyłapałam go na tym on biedny nie wiedział co miał zrobić więc się do mnie uśmiechnął, zrobiłam to samo co on. Zaśpiewali też Kiss You, One Thing, Up All Night i More Than This. Na koniec zaśpiewali Little Things, gdy to śpiewali Zayn cały czas patrzył się na mnie dziwnym wzrokiem. Przez to czułam jakby stado motyli latało mi w brzuchu
.KONIEC KONCERTU
!Wszyscy wyszliśmy z pomieszczenia, udając się do domów. Jestem w domu.... chwila gdzie mój telefon. Szybko zbiegłam na dół, zaczęłam przeglądać torbę.
-Nie ma!!!-rozzłościłam się  Szybko podeszłam do telefonu stacjonarnego, wpisałam swój numer naciskając zieloną słuchawkę:
*ROZMOWA*
-Halo!-powiedział męski głos -Tu [T.I.] [T.N.] właścicielka tego telefonu. Z kim rozmawiam?-zapytałam
-Zayn Malik. Może podaj mi twój adres a ja ci go przywiozę
-Oxford Street 21
-Będę za 15 minut
15 minut później:
Pod moim blokiem pojawiło się czarne porche, szybko zbiegłam na dół.
-Witam!- powiedział
-Cześć!
-To twoja własność-powiedział podając mi telefon
-Dzięki, to może wejdziesz na herbatę?
-Tak, jet dość zimno
-Zapraszam! Po przygotowaniu herbaty podałam ją Zaynowi.
-Mogę cię o coś zapytać?-zapytałam
-Tak- odpowiedział
-Dlaczego, na koncercie się na mnie patrzyłeś?-zapytałam po raz kolejny
-Zauważyłaś, a więc podobasz mi się-powiedział
-Co za szczerość
-To może umówisz się ze mną na randkę?-zapytał
-Dobra, kiedy?
-Jutro, w parku o 16:00-powiedział
-Dobra, to do jutra- powiedziałam całując go w policzek. I tak to się zaczęło po pierwszej randce była następna i następna aż do zaręczyn, teraz wspominam wraz z moim mężem jaka ja byłam głupia przez to, że nie wierzyłam w miłość. 

7# Niall

- Niall, puść mnie - krzyknęłam, gdy mój chłopak podniósł mnie i przełożył przez ramię.
- Oj, księżniczko ! Nie chcesz, by Twój książę się Tobą ... hmmm ... zajął ? - uśmiechnął się słodko. Ten tylko o jednym.
- Nie dziś, zaraz muszę wracać do domu - posmutniałam. Od trzech miesięcy byłam z Niallerem. Horan to niesamowity chłopak, wiem, że nigdy by mnie nie opuścił. Brakująca połowa mojego serca. Rodzice byli nastawieni do tego związku raczej sceptycznie, lecz z czasem to zaakceptowali. Albo tak mi się tylko wydawało. Pomimo owego " przyjaznego nastawienia " rodzice kazali mi wracać przed 21 po spotkaniach z chłopakiem  Nie powiem, że mi się to podobało, gdyż biorąc pod uwagę fakt, iż zajęcia kończyliśmy po 17, zostawały raptem 4 godziny na naukę i chwilkę ze Skarbem. Tylko chwilkę ...
- Kochanie, muszę lecieć. Do soboty - pocałowałam Nialla w policzek i ruszyłam do domu. Złapał mnie deszcz, ale co tam. Jedynie będę chora. Po powrocie usłyszałam narzekania mamy i pouczenia ojca, jednak ich nie słyszałam. Nie chciałam słuchać ... Mam powoli tego dość. Tak jak myślałam, dopadło mnie przeziębienie. Tylko tego brakowało, ale może rodzice pozwolą mojemu chłopakowi do mnie przyjść w odwiedziny. Przy okazji odpisałabym notatki, a to chyba w miarę dobry argument. Rankiem byłam sama, rodzice poszli do pracy, a rodzeństwa nie miałam. " Szczęśliwe " życie jedynaczki. Ta ... Rozsiadłam się przed telewizorem, jednak już po chwili ruszyłam w poszukiwaniu chusteczek. Zajrzałam do gabinetu ojca. W szufladach jego biurka można było znaleźć niemal wszystko. Przekopałam prawie całą, lecz i tak nie znalazłam tego, czego szukałam. Za to znalazłam pewien list. Adresowany do mojego ojca. Coś mnie pokusiło i ... otworzyłam kopertę starając się jej nie naruszyć. Treść owej karteczki bardzo mnie zdziwiła, a zarazem przeraziła. 
" Drogi kuzynie. Cieszę się, że wkrótce się spotkamy. Safa jest bardzo szczęśliwa, że [T.I.] poślubi Rahima. To bardzo mądra dziewczyna. Czuję, że młodzi przypadną sobie do gustu i będą
małżeństwem ".
Poczułam w gardle ogromną gulę. Moi rodzice aranżowali mi małżeństwo. Fakt, iż byłam Hinduską nie oznaczał, że poślubię wybranka rodziców. Inne czasy. chciałam być z Niallem, to on nadawał sens mojemu życiu. Tylko On ... Wrzuciłam kopertę do szuflady, zamknęłam ją i pobiegłam do pokoju, by spokojnie popłakać. Dzięki temu poczułam się troszkę lepiej. Nie byłam przekonana, czy mówić o tym Niallerowi. Po namysłach uznałam to za całkiem dobry pomysł, tylko on mógł mnie wyciągnąć z tego bagna. Nim jednak zdążyłam wybrać jego numer do mieszkania wrócili rodzice. Zdrajcy ... Nie zamierzałam owijać w bawełnę.
  - Wyjaśnicie mi, co knujecie ? - zapytałam prosto z mostu.
- Córeczko, o co Ci chodzi ? - mama wyglądała na zdziwioną.
- Jak to o co ?! Chcecie mnie wydać za jakiegoś Rahima, ale ja oczywiście nie mam nic do powiedzenia - krzyknęłam. Niesamowicie trudno było mi utrzymać emocje na wodzy. 
- [T.I.], skarbie, my ... - zaczął ojciec. - ... chcemy Twojego dobra - powiedziałam parodiując głos taty.
- A jak ja mam się czuć ? Kocham Nialla i to z nim wiążę swoją przyszłość, rozumiecie ? Mam gdzieś wasze tradycje ! Nienawidzę Was ! - podniosłam głos i pobiegłam do pokoju. Rozpłakałam się.
- Cześć, możesz rozmawiać ? - zachlipałam do słuchawki.
- Oczywiście, kochanie. Co się stało ? Mam przyjechać ? - zapytał mój chłopak.
- Nie, nie pogarszaj sprawy. Nie będę przedłużać, moi rodzice aranżują mi małżeństwo - i kolejny deszcz łez.
  - Co ? Jesteś Hinduską, ale nie przypuszczałbym, że oni nadal kontynuują tą tradycję. Damy radę. Przecież nic nie jest w stanie pokonać miłości. Spotkamy się w piątek w szkole i to obgadamy. Zdążysz wyzdrowieć ? - zapytał troskliwie.
- To wszystko postawiło mnie na nogi. Lepsze od tabletek. Do piątku i ... dzięki.
- Za co dziękujesz ? Musimy walczyć o to, co dla nas najważniejsze, czyli o nas. O nas ... - zawiesił głos. Nialler wiedział, że jest mi bardzo trudno i z całych sił mnie wspierał. Do rodziców się nie odzywałam. Z podsłuchanej rozmowy wywnioskowałam, iż w weekend odwiedzi nas rodzina. Mój przyszły mąż. Pocieszał mnie jedynie fakt, iż w piątek miałam zobaczyć się z Horanem.
- Mam plan. Uciekniemy. Musimy to zrobić, musimy. Inaczej nie uratujemy naszej miłości - usłyszałam od Nialla podczas piątkowego lunchu. 
- Chyba nie mamy wyjścia. Po weekendzie, dobrze ? Muszę się oswoić z tą sytuacją - odparłam.
- Oczywiście. Poniedziałek, po lekcjach - uśmiechnął się, wstał z miejsca i ruszył w stronę jednej z sal.  Jestem odważna. Uciekam od rodziców. Ale co to za rodzice, skoro nie potrafią dać mi szczęścia ?  W sobotni ranek obudził mnie zapach kawy. Stała na szafce, niedaleko łóżka. Pewnie chcą się podlizać i mnie rozbudzić, bym przygotowała się do wizyty gości. Udało im się to. Wstałam, wyjęłam z szafy jakieś ciuchy i poszłam do łazienki. Gdy wróciłam do pokoju, zastałam tam pewną osobę siedzącą na moim łóżku. Zauważył mnie i natychmiast wstał.
  - Cześć [T.I.]. Jestem Rahim. Pewnie coś o mnie słyszałaś - odezwał się. Nic mu nie brakowało. Był wysokim szatynem, o ciemnej karnacji. Ładny, ale dużo brakowało mu do Niallera.
- Tak, ale nie bardzo mam ochotę z Tobą rozmawiać. Tym bardziej o tym cholernym ślubie - z moich oczu popłynęły łzy. Chłopak zorientował się w sytuacji i wyszedł. Jednak długo nie pobyłam sama. 
- [T.I.]. Zejdź na dół, skarbie. - Mama. Pewnie chce mi przedstawić przyszłych teściów.
- Dzień dobry - więcej nie miałam ochoty używać mojego głosu wobec tych obcych ludzi. 
- Okej, odnośnie ślubu odbędzie się on już w przyszłą sobotę. Czeka nas pracowity tydzień - podsumował ojciec. Świetnie, po prostu świetnie. O weselu dowiaduję się dwa tygodnie przed. Ja mężatką ? Moi rodzice upadli na głowę. I tyle. Ucieknę i już nigdy więcej ich nie zobaczę. Marzenie ... *** Tego bym się nie spodziewała. Jestem zakładniczką we własnym domu.Przez te przygotowania nikt nie chce mnie nigdzie wypuścić. Przez ostatnie kilkanaście dni wszystko legło w gruzach. Domek z kart, który budowałam z całym sercem i miłością do Niallera runął ... Przymierzyłam niebieskie sari, które włożę już jutro. Ogród przygotowany. Ale ja nie czuję radości. Dlaczego ? Nie mogę być z kimś kogoś kocham, a to cholernie boli.  Tak cholernie boli ..
. ~*~
- ... i nie opuszczę Cię aż do śmierci - jak przez mgłę usłyszałam swój głos. Chociaż byliśmy hinduską rodziną, ślub urządziliśmy w obrządku katolickim. Obie rodziny praktykowały katolicyzm od dawna.
- Możecie się pocałować. Nasze usta się spotkały. Obrzydliwość ... Byliśmy małżeństwem. Poczułam, jak moja dusza się rozpada.
~*~
Patrzył jak ona cierpi. Patrzył, jak go całuje. Patrzył, lecz nic nie mógł zrobić. Wyskoczyłby ze swojej kryjówki, robiąc z siebie idiotę. I tak ją zdobędzie. Będą razem i nic ich nie rozdzieli. No może niekoniecznie.
~*~
" Skarbie, weź to, co najważniejsze i uciekamy. Czekam w naszym tajnym miejscu. " - esemes od blondyna. Chociaż byłam żoną innego Niall się nie poddawał. Szkoda, że ja nie miałam wiary. Nie mogłam oswoić się z zaistniałą sytuacją. Spakowałam dokumenty, pieniądze i telefon. Obrączkę zostawiłam na biurku i wybiegłam z domu. Nikogo innego w nim nie było, gdyż Rahim i nasi rodzice jechali wybrać dla nas dom. Moją wymówką był ból głowy. Horana znalazłam od razu. Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy. Ostatni raz zerknęłam na dom rodzinny i zapłakałam.
  - Wszystko będzie dobrze, Mamy siebie, a to ważniejsze niż wszystko inne. Już wyobrażam sobie nasze dzieciaczki biegające po mieszkaniu. My wtuleni w siebie, na huśtawce w ogrodzie - marzenia wywołały uśmiech na twarzy chłopaka.
- Kocham Cię.
- Ja też Cię kocham, Niall - wyszeptałam
- Zawsze będę Cię wspierać i nigdy Cię nie opuszczę.
  ~*~
Chaos. Karetka jadąc na miejsce wypadku. Zdania wymieniane pomiędzy ludźmi.
- Jak to się stało ?
- Ten kierowca chyba był nietrzeźwy.
- Oni byli tacy młodzi. Młodzi i pełni życia. Pełni miłości wobec siebie. Z planami na przyszłość, które nigdy się nie spełnią. Przez ludzką głupotę zginęli, gdy wreszcie mieli szansę być razem. Kiedy ona wyrwała się z rodzinnego domu po aranżowanym małżeństwie, a on w końcu ją odzyskał. Kiedy już nic nie zagrażało ich miłości Bóg zabrał ich do siebie. Do końca byli razem. Razem szli, przezwyciężając przeciwności losu, by razem umrzeć. Teraz patrzą z ich wspólnego, niebiańskiego domu. Chociaż nigdy nie usłyszą roześmianych pociech mają siebie. Tylko szkoda, że stało się to tak późno i w takich okolicznościach. Rodzice dziewczyny jeszcze nie wiedzą, że przyczynili się do jej śmierci. Jeszcze nie uświadomili sobie, jak bardzo ją zranili. Śmiech. Nastolatka to najszczęśliwsza dusza w niebie. Ma to, czego świat nie był w stanie dać jej za życia. Ma obok siebie duszę, która będzie z nią na dobre i na złe. Jego.
People say we shouldn't be together
Too young to know about forever
But I say they don't know what they talk talk talkin' about
They don't know about the things we do
They don't know about the I love you's
But I bet you if they only knew
They will just be jealous of us
They don't know about the up all night's
They don't know I've waited all my life
Just to find the love that feels this right
They don't know about us ...

6# Harry

Właśnie pokłóciłaś się o jakieś bzdety z najlepszą przyjaciółką. Chciałaś odreagować więc poszłaś na łyżwy. Nic ci nie wychodziło. Cały czas się przewracałaś. W końcu wpadłaś na jakiegoś chłopaka i przewróciliście się oboje.
-Żyjesz?! – zapytałaś.
-Tak, ale następnym razem uważaj. – powiedział nieznajomy z uśmiechem.
-Sorry, ale ostatnio nic mi nie wychodzi. Właśnie pokłóciłam się z przyjaciółką i przyszłam odreagować.- miałaś ochotę płakać.
-Mam na imię Harry. A ty ?  -[TWOJE IMIĘ]. Czy ty jesteś Harry ten z One Direction?
-Zgadza się. Ale proszę nie krzycz.- odpowiedział.
- Spoko. Nie chcę się chwalić, ale jestem waszą wielką fanką i znam wszystkie teksty waszych piosenek na pamięć.
-Cieszę się. Próbujecie wstać.
- Może masz ochotę na spacer- zapytał z uśmieszkiem
- Z chęcią - odpowiedziałaś i się zaśmiałaś.
Gdy biliście na spacerze zaczął delikatnie prószyć śnieg. W parku zobaczyliście biednego małego kotka. Harry oszalał na jego widok. Zaczął krzyczeć "PUSSY, PUSSY !". Chciał do niego podbiedz ale kot się go przestraszył i uciekł. Harry posmutniał a ty próbowałaś go rozśmieszyć. Potknęłaś się i wpadłaś w zaspę. Harry zaczął się smiać a ty nie mogłaś wstać. Poprosiłaś go o pomoc, lecz gdy on podał ci ręke, pociągnęłaś go za sobą i on leżał na tobie .Spojrzeliście sobie w oczy. ahh... te piękne zielone oczy Harrego. Hazza próbował cię pocałować, lecz ty delikatnie go odepchnęłaś, tak, że leżał obok ciebie. Gdy wstaliście, chłopak powiedział:
- Mówiłaś, że jesteś naszą fanką, to może chciałabyś przyjść na nasz koncert? Tu masz 2  wejściówki na koncert i oczywiście za kulisy.
- Dziękuje - uśmiechnęłaś się  do niego .On powiedział:
- Ale nic za darmo- i wskazał palcem na swój policzek . Gdy chciałaś go pocałować w policzek, on obrócił głowę tak, że wasze usta się spotkały. Pocałował cię namiętnie, po czym odprowadził cię do domu. Gdy staliście pod drzwiami, Harry znów cię pocałował co zauważyła twoja mama. Jednak wy tego nie widzieliście. 
*następny dzień*
Stoisz przed drzwiami swojej przyjaciółki. Chcesz ją przeprosić za swoje zachowanie. Dzwonisz. Otwiera jej mama. Wskazuje ci pokój twojej BF. Wchodzisz po cichu i widzisz leżącą ją pod kocem całą zapłakaną. Podbiegasz do niej i przytulasz. Przepraszasz za wszystko. Pokazujesz jej bilety.
-Tyy kurwa skąd je masz ?! – popatrzyła na nie zdziwiona.
-Dostałam. Nie zgadniesz od kogo. Po tym jak się pokłóciłyśmy poszłam na łyżwy i wpadłąm tam na … na…  Harrego z 1D !
-Kłamiesz ?! TO musi być sen !
-Nie, sam mi je wręczył. – opowiedziałaś jej to całe zdarzenie ten całus i w ogóle. Byłyście podekscytowane. Koncert za 2h więc musiałyście coś wybrać żeby wyglądać super. Pomogłaś jej wybrać coś i pobiegłyście do ciebie i wybrałyście coś dla ciebie. Koncert był świetny. Miałyście miejsca pod samą sceną. Harry cię rozpoznał. Posłał ci całusa. A najlepsze było to że zadedykował ci piosenkę „I should’ve Kissed you”. Nie wiedziałaś co robić. Byłaś tak uradowana. Twoja przyjaciółka stała jak osłupiała. Jakaś dziewczyna od tyłu cię uderzyła przypadkiem ręką w głowę. Zemdlałaś. Nie wiedziałaś co się dzieje. Obudziłaś się w jakimś pokoju. Obok ciebie siedziała twoja przyjaciółka. Opowiedziała ci że upadłaś i widział to Harry. Kazał się wszystkim od ciebie odsunąć zszedł z sceny, wziął na ręce i przyniósł do pokoju w którym się znajdowałaś. Po chwili wszedł Harry i reszta chłopaków. Harry kucnął przy tobie i zapytał :
-Jak się czujesz? 
-Dobrze, ale… - nadal myślałaś że to nie może być prawda.
-Pewnie twoja przyjaciółka powiedziała ci co się stało. Naprawdę martwię się o ciebie. Nic ci nie jest ? nic cię nie boli ?
  -Nie, nic mi nie jest.- powiedziałaś i uśmiechnęłaś się. Twoja pokazała ci na zegarku która godzina. Zbliżała się północ. Postanowiłyście już iść ale że kręciło ci się w głowie nie mogłaś wstać. Przyjaciółka złapała cię pod rękę i ci pomogła. Jakby się zmówili Liam, Niall, Zayn i Louis powiedzieli w tym samym momencie :
-Odwieziemy was. Nie pozwolimy wam o tej porze samym wracać.- Harry przytaknął. Szłaś i nagle zaczeły ci się nogi robić jak z waty. Opadłaś na podłogę. Na płytkach zaczęła się robić kałuża krwi. Chłopacy szybko zadzwonili po karetkę a Harry trzymał cię za rękę krzycząc „Nie odchodź !”. Znalazłaś się na pogotowiu. Twoja przyjaciółka jechała z tobą karetką a chłopacy jechali za wami limuzyną. Wpadli do szpitala robiąc wielki chaos. Zabrali cię na salę operacyjną. Twoja przyjaciółka była załamana. Lekarze tylko ci powiedzieli żebyś zadzwoniła po jej rodziców. Jednak ich nie było w kraju. Po kilku godzinach czekania na jaką kolwiek wiadomość wyszedł lekarz z Sali. Powiedział że nic nie dało się zrobić. Że wykryto u ciebie guza mózgu który pęk gdy uderzyłaś głową w podłoge  i spowodował krwotok. I że nie dało się ciebie już uratować. Harry wybuchł płaczem razem z twoją przyjaciółką. Wyznał jej że zaczął coś do ciebie czuć gdy spotkał cię na lodowisku. Ze zakochał się w tobie. Po twoim pogrzebie codziennie przychodził na twój grób. Pewnego dnia zostawił karteczkę chłopakom z 1D gdzie pisało : „Chcę być z nią. Nikt mnie nie powstrzyma. Żegnajcie. Kocham was…”. Następnego dnia pisało w gazecie „Zostały znalezione zwłoki młodego chłopaka w rzece. Będzie to szokująca wiadomość. Był to Harry Styles.”…
Dziwny jakiś, ale Ok. Piszcie jaka jest wasza opinia.
                                                                                ,                                                                   Caroline