poniedziałek, 29 grudnia 2014

3# Zayn część: IV

                                               *** Z perspektywy Śnieżki ***

- Już szukam twoich skarpetek Louis- szukałam po całym domu. Louisa mogłabym opisać jednym słowem: Bałaganiaż. Ostatnio znalazłam jego kilof w lodówce, a gdy spytałam się dlaczego tam leżał powiedział, że musiał go tam zostawić po rozłupywaniu orzeszków laskowych, kto normalny otwieta orzeszki kilofem przecież daje sie je wiewiórkom by pierwsze ci je otworzyły. Po piętnastu minutach poszukiwań w domu, zaczęłam ich szukać w ogrodzie po Louisie można się wszystkiego spodziewać. Nagle zauważyłam je na drzewie.
- Louis, co twoje skarpetki robią na drzewie? Po co je tam położyłeś?- spytałam ciekawa. Jednak nie doczekałam się odpowiedzi, gdyż z oddali ujrzałam kobietę w podeszłym wieku podpierała się drewnianym kijkiem na jej twarzy było wiele zmarszczek i wory pod oczami. Przerażona jej widokiem zmartwiona zapytałam:
- Dzień Dobry! Czy dobrze się pani czuje?
- Jedyna się zapytałaś moje dziecko. Szłam bardzo długo sprzedając owoce i warzywa po okolicznych wioskach. Jeżeli mogłabym prosić o szklankę wody, jestem bardzo spragniona.-szybko pobiegłam do chatki na prośbę kobiety. Chłopcy patrzyli się na mnie zdziwieni, jeszcze ze skarpetkami w dłoniach podeszłam do babci ze szklanką wody.
- Proszę.- podałam kobiecie naczynie z cieczą. Upiła łyk i powiedziała:
- Dziękuje Ci dziecko. Jesteś bardzo miła i szczera widze to w twoich oczach. Proszę weź to jabłko- podała mi je do ręki- są bardzo słodkie w tym roku są dorodne. A teraz zmykaj widzę, że masz dużo rzeczy do zrobienia.- mówiła to patrząc się za mnie najprawdopodobniej w okienko w którym napewno stali moi aniołowie stróże.- Do widzenia.
- Dziękuję za jabłko. Żegnam.- powiedziałam radośnie.
Gdy szłam do domku ugryzłam najbardziej czerwoną część jabłka było bardzo słodkie jak to powiedziała stara kobieta. Gdy byłam już jedną nogą za progiem poczułam się taka swobodna i jakby zasnęłam.

                                  *** W międzyczasie w królestwie ***

- W końcu się jej pozbyłam. To ja będę najpiękniejsza w tym królestwie, tylko ja nią będę- powiedziała królowa, nie wiedząc, że za drzwiami stał zdenerwowany książe Zayn i jego kuzyn książe Niall.
- Szkoda, że nie zobaczę wyrazów twarzy tych karłów, gdy zauważą, że [T.I.] nie żyje błahahahahaha.- wtedy jeszcze bardziej się zdenerwowali a także stali się bardziej smutni i poczuli się winni, że jej nie uratowali. Ale dostali bardzo wielką wskazówkę i wierzyli, że nie jest za późno.

               *** Z perspektywy Louisa ***

Nagle usłyszałem huk w holu. Usłyszałem doniosły głos Liama i szybko tam podbiegłem zobaczyłem tam Śnieżkę, która w prawej ręce miała ugryzione jabłko a w lewej miała moje skarpetki. Co jej się stało? Czemu jej niepilnowaliśmy?
- Chłopaki nie czuję tętna.- powiedział zatroskany Liam.- Ona nie żyje.

czwartek, 25 grudnia 2014

23# Liam

Szczerze nie myślałam, że moje życie może się tak ułożyć: wspaniały mąż, dzieci, dom i praca. Przez pierwsze dwadzieścia lat mojego życia było totalną porażką wprawdzie miałam rodziców, ale cóż to za rodzice którzy mają w tyłku swoje dziecko i zajmują się tylko swoją pracą, byłam zdana na siebie wprawdzie miałam pieniądze, ale za pieniądze nie kupisz przyjaciół, rodziców, miłości i szczęścia. Swoje uczucia przelewałam na papier tworząc melodie, teksty, piosenki o których tylko wiedziałam ja do czasu.... Pamiętam to dokładnie 23 stycznia. Ja jak zwykle z nosem w zeszycie szłam przez ulicę w śnieżny dzień. Aż tu nagle BUM! Pośliznęłam się i wpadłam prosto w śnieg, który był zebrany tuż obok szosy. Szczęście w nieszczęściu jak to się mówi. Powiedziałam sama do siebie:

-Świetnie [T.I.], ty niezdaro- wtedy dopiero zorientowałam się, że mojego zeszytu nie ma. Wpadłam w panikę, myślałam coś takiego: "A jeśli ktoś go znajdzie i je przeczyta w końcu te piosenki są o moim życiu i uczuciach". Czułam się wtedy jak balon bez powietrza albo ryba bez wody. Następnego dnia zdesperowana wywieszałam ogłoszenia na każdej możliwej stronie internetowej, chodziłam do pobliskich sklepów i pytałam się czy niewidzieli zeszytu lub czy ktoś go nie oddał, wiem pewnie myślicie, że to głupie albo "Czy coś z nią jest nie tak?". Ale jak powiedziałam wcześniej ten notatnik był całym moim życiem. Po tygodniu poszukiwań traciłąm już nadzieję, lecz następnego dnia dostałam wiadomość, która brzmiała dokładnie tak:

"Piszę w sprawie zaginionego zeszytu. Ma niebieską okładkę trochę pobrudzoną długopisem, powydzierane kartki i czerwoną wstążką wokół niego. Na pierwszej stronie napisanie jest:"Dla wyzwolenia uczuć [T.I.] [T.N.]". Jeżeli chce pani go odzyskać możemy się spotkać za dwa dni w kawiarence "Ogród marzeń" o 12. Niech pani szuka Liama Payne'a".
Dwa dni później aż tak się przejęłam, że wstałam z samego rana. Nie mogłam się doczekać przez te kilka godzin nie mogłam sobie znaleźć zajęcia. Aż wkońcu wybiła 12 wyszłam z domu. Po dwudziestu minutach byłam już na miejscu. Nigdy nie byłam w tej kawiarnii wcześniej było tam pięknie choć za oknem leżał śnieg w lokalu było tak wiosennie, kolorowo, wesoło. Podeszłam do blatu i zapytałam:
-Czy jest pan Liam Payne? Ja w sprawie ogłoszenia.
-Pani [T.I.]?-spytała kelnerka.
-Tak-odpowiedziałąm
-Już go wołam-powiedziała i zniknęła za drzwiami do kuchni.
Po jakichś dwóch minutach pojawił się wysoki, brunet z moim zeszytem:
-[T.I.]?-przytaknęłam-Czy to nie twój zeszyt?-mówiąc to podał mi zeszyt. Miałam ochotę skakać jak głupia, Ale trzeba było zachować powagę.
-Tak gdzie go pan znalazł?-zapytałam zaciekawiona.
-Znalazłem go koło hydrantu, był cały mokry osuszyłem go. Może przestaniemy mówić przez pani albo pan. Jestem Liam, a ty [T.I.]-zapytał.
-Tak, dziękuję. Gdzie pan sorry znalazłeś moje ogłoszenie?-zapytałam.
-Wiesz ciężko było go nie znaleźć.-zrobiłam się czerwona-Nie przejmuj się to tylko znaczy, że bardzo zależy Ci na tej małej rzeczy. Pozwoliłem sobie zajrzeć do środka...-Wtedy moje najgorsze koszmary się spełniły.-... teksty są bardzo osobiste, ale są świetne. Skąd bierzesz taką inspirację?-zamilkłam.- Jeżeli nie chcesz to nie mów.
-Nie, spokojnie. Teksty są pisane na podstawie mojego życia i uczuć. Dlatego są bardzo osobiste.
- Więc to wyjaśnia jeden tekst:"Mam ochotę zjeść lody lub kupić misia lub dwa". To wyjaśnia wszystko.
- Nie dziw się pisałam to w wieku dwunastu lat. Po prostu miałam ochotę na lody czekoladowe. --
-Bardzo podoba mi się jedna piosenka. Chciałbym ją zaprzezentować na wieczorku muzycznym. Jest świetna. Mogę?-zapytał.
-Tak, proszę.-podałam mu zeszyt.
Zaczął kartkować aż dotarł do przedostatniej strony:
-O właśnie ta. Jest genialna, uwielbiam słowa i muzykę.-musiałam przyznać, że miał świetny gust, wybrał moją ulubioną piosenkę.
- Zaśpiewaj kawałek.-zaczął śpiewać był lepszy niż ja, gdy ją śpiewałam. Zaparł mi dech w piersi.
- Możemy się dogadać...

I tak to się zaczęło Liam promował moje piosenki i niektórej ze mną pisał. A wiecie jak to bywa im więcej czasu spędzasz z przyjacielem staje się bliższy niż ktoś inny. Byliśmy parą przez dwa lata, potem Liam mi się oświadczył. Ślub i dzieci. I tak jak napisałam wcześniej dzięki nieszczęściu pojawiło się szczęście.

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

22# Niall

Mam na imię [T.I.]. Jestem podróżniczką. Już zwiedziłam dwanaście kraji. Spotkałam wspaniałych ludzi z którymi do tej pory utrzymuję kontakt. Moim najbliższym miastem, które odwiedzę jest Londyn choć byłam w nim już z dobre dziesięć razy cały czas do niego przyjeżdzam. Intryguje mnie. Tyle budynków, zabytków takich jak Big Ben czy London Eye. Kiedyś jako małe dziecko obiecałam, że jeśli okrążę kulę ziemską będę najszczęśliwszą osobą ba calutkim świecie. W dniu moich osiemnastych urodzin wyjechałam do Tajlandii i tak zaczęła się moja historia z podróżowaniem. Obecnie jestem w Walii i jak narazie nie ma żadnych przeszkód bym wyjechała za dwa dni.

                                                        *** Dwa dni później ***

O siódmej wyjechałam z królestwa żonkila. Kolejny cel. Londyn. Postanowiłam, że zostanę tam jedynie do końca przyszłego tygodnia, czyli prawie półtorej tygodnia. Postanowiłam zamieszkać u mojej kuzynki Steph (skrót od Stephania, pomysłowość cioci Grety). Kiedyś miała nadzieję, że z nią zamieszkam. Myślała, że będzie jej raźniej, lecz ja zdecydowałam, że będę podróżować. Nie odzywała się do mnie (UWAGA!) dwa dni. Było mi jej trochę szkoda. Zawiodłam ją, miała nadzieję, że to dzięki mnie będzie jej raźniej. Ale zawsze robię to co sobie obiecuję. Ostatnio poznała paczkę przyjaciół w pracy. Zajmuje się makijażem jest naprawdę świetna. Ma dziewczyna talent. Około szesnastej dojechałam do stacji głównej. Do mieszkania Steph miałam około piętaście minut drogi pieszo. Wzięłam swój plecak i torbę podręczną i ruszyłam w stronę domu Stephanii. Koło godziny osiemnastej stanęłam pod jej apartamentowcem, musiałam wcześniej pójść jeszcze na zakupy. Napisałam jej jeszcze szybkiego SMS'a, że będę za jakieś pięć minut. Gdy dotarłam na odpowiednie piętro, zadzwoniłam dzwonkiem do odpowiednich drzwi. Obstawiam, że Steph bardzo się ucieszyła z mojej wizyty po jej zachowaniu, gdy rzuciła się na mnie w drzwiach. Mało co nie zgniotła moich zakupów. Resztę wieczoru spędziliśmy na opowiadaniu naszych historii. Obiecała, że następnego dnia przedstawi mnie swojej paczce. Potem poszłam jak najszybciej do mojego pokoju. Odrazu można było zobaczyć, że był urządzony przez artystkę. Następnego dnia zaczęłam rozpakowywać zakupy i swoje torby choć było ich niezbyt dużo. Gdy kończyłam rozpakowywać mój plecak zobaczyłam naszyjnik, który miałam z Tajlandii. Wogóle o nim zapomniałam. Dostałam go od znajomej Tinni. Była dla mnie bardzo kochana pozwoliła mi u niej mieszkać i jeść za darmo. Ma małego synka Channiego, który jak na czterolatka był dość szczwany. Myślał, że będę jego dziewczyną to było dość słodkie. Trochę za nimi tęsknię. Może kiedyś ich odwiedzę? Miałam dzisiaj poznać przyjaciół mojej kochanej kuzynki. Koło piętnastej zaczęłam się zbierać. Przecież nie pokazałabym się przecież im w znoszonych spodniach i zwykłej szarej koszulce. Wyprostwałam włosy, które dzięki  temu nie wyglądały jak mokra słoma. O osiemnastej usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Wyłoniłam się z kuchni i zobaczyłam piątkę zupełnie różnych ludzi.

- Proszę poznajcie moją kuzynkę [T.I.]. Podróżuje po całym świecie.- przedstawiła mnie Stephania.
- Cześć, jestem Perrie.- przedstawiła się długowłosa blondynka.- To jest mój chłopak, Zayn- wskazała ręką na wytatułowanego bruneta.- Ta z kokardką to Jade, obok niej blondynek Niall, a tuż obok niego stoi Liam.- przedstawiła resztę dziewczyna.
- Miło mi was poznać, już wiecie jak mam na imię- powiedziałam.
Resztę czasu opowiadałyśmy sobie o naszych przygodach. Gdy chciałam coś powiedzieć Niall parskał tak głośnym śmiechem, że sama niesłyszałam co mówiłam. Jakieś dwie godziny później zaczęli się zbierać, chyba zapomniałam im wszystkim powiedzieć, że zostaję do końca następnego tygodnia. Umówiliśmy się za dwa dni w willi Zayna. Liam obiecał, że tym razem przyjdzie z Sophią- jego dziewczyną. Która z jego opowiadań była wspaniała. Gdy już wszyscy wyszli ja ze Steph wzięłyśmy się za sprzątanie i zmywanie naczyń. Rozmawiając:
- A ten Niall to tak zawsze?- zapytałam
- Powiem Ci szczerze, że nigdy go takiego nie widziałam. Jakby się speszył. Dziwne.
- Aż tak speszam ludzi.  Ale przecież Perrie, Jade, Zayn i Liam zachowywali się normalnie. Zobaczymy jak będzie się zachowywać u Zayna.-stwierdziłam
- Już wiem, gdzie pojadę potem.
- Gdzie?- spytała.
- Do Nowej Zelandii.- odpowiedziałam szybko.
- Czemu?- zapytała.
- Jade mówiła, że to wspaniały kraj, dużo atrakcji a poza tym jeszcze tam nie byłam. Chcę zobaczyć jak tam jest.
- Kiedy masz samolot?- wypytywała.
- Mam zabukowany na piątek, ale mogę go przenieść na popołudnie. Zobaczę w środę- powiedziałam susząc ostatni mokry talerz. Po czym udałam się do sypialni.

                                                    *** Dwa dni później ***

Jestem pod domem Zayna. Domem raczej najdroższym apartamentowcem jaki w życiu widziałam, a sporo ich było. Zadzwoniłyśmy dzwonkiem do drzwi. Czekając aż ktoś nam otworzy. W drzwiach zobaczyliśmy znanego nam bruneta.
- Siema, właźcie.- powiedział z uśmiechem od ucha do ucha.
- Cześć, a co ty taki wesoły.- zapytała moja ciekawska kuzynka.
- A tak sam z siebie nie mogę.- spoważniał.
- No możesz, możesz tylko się tak pytałam.
- Wszyscy są w salonie. Steph, wiesz jaka droga.- poweidział dalej z totalnym wyszczerzeniem. Dziwne.
W salonie siedzieli już wszyscy łącznie z Sophią. Naprawdę była bardzo kochana a do tego śliczna i mądra. Opowiedziałam wszystkim o moich planach związanych z wyjazdem do Nowej Zelandii. Tylko tak nagle, Niall ucichł. Gdy już miałyśmy wracać, chłopak poprosił mnie o chwilę rozmowy.
- Chciałeś pogadać, słucham.
- No, bo wiesz lubie Cię i słyszałam, że wyjeżdzasz i chciałem się no... zapytać- jąkał się.
- Niall możesz troszeczkę szybciej, bo zaraz ma być nasza taksówka.- powiedziałam lekko zdenerwowana.
- Chłopie, dajesz. Pójdziesz ze mną do kina?- zapytał.
- Tak- powiedziałam bez zastanowienia.- Napisz mi kiedy i gdzie. OK?
- Jasne- powiedział wesoły.- To, pa.- pocałował mnie jeszcze na koniec w policzek. Słodkie.
- No, cześć.- powiedziałam prawie w biegu.
Gdy weszłam do taksówki odrazu Steph zaczęła mnie wypytywać: "co?", "gdzie?" i "jak?". Szybko zaczęłam jej opwiadać sama zaczynając rozumieć co się przed chwilą stało. Po chwili dostałam SMS'a : "Czekam w sobotę o 17 na ulicy Oxforda 4. Niall X". Szybko mu odpisałam : "Nie mogę się doczekać. [T.I.] xoxo".

                                                      *** Sobota, 14:15 ***

Trzeba zacząć się przygotowywać. Oczywiście, Stephania zaklepała, że zajmie się makijażem i fryzurą. Wybrałam prostą biało-różową sukienkę ombre z białym paskiem i kremowe trampki. Wszystko wyglądało stylowo i wygodnie. Cały wieczór minął wspaniale. Trochę się opanował z parskaniem śmiechem. Gdy dotarliśmy pod bramę wieżowca Steph. Chłopak zaczął:
- Przez cały czas chciałem Ci powiedzieć, że wyglądasz ślicznie. Dziękuję Ci za ten wieczór. Świetnie się bawiłem.
- Też Ci dziękuję. Było całkiem wesoło.- przytuliłam go. Nie wiem, dlaczego ale starałam tak w niego wtulona z 5 minut. A mogłabym stać trzy razy dłużej. Z każdą chwilą nasze twarze zbliżały się do siebie o kilka milimetrów. Aż w końcu masze usta stworzyły jedność. Było wspaniale.

                                                       *** Środa ***

Nie wiem co mam zrobić. Stoję pomiędzy młotem a kowadłem. Miłość czy pasja. Od momentu, gdy pocałowałam się z Niallem spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę. Moje rozmyślenia wyrwał dzwonek od drzwi szybko do nich podbiegłam. W drzwiach zobaczyłam Irlandczyka z bukietem białych róż (kocham).
- Cześć słonko, co tam?- zapytał.
- Myślę.
- O czym?- zapytał po raz kolejny.
- O nas, wyjeździe i tak ogólnie.- odpowiedziałam.
- Wiem, już chyba o czym dokładnie. Powiedz mi kochasz mnie?- zapytał.
- No pewnie, że kocham.- powiedziałam chwytając go za rękę.
- Kochasz to co robisz?- zapytał po raz kolejny.
- Kocham.- powiedziałam po raz kolejny.
- Myślałem o tym odkąd się pocałwaliśmy. Wiem, że to jest dla Ciebie bardzo trudne i nie chciałbym być teraz na twoim miejscu, więc postanowiłem, że...
- Ale ja już to przemyślałam....- przerwał mi.
- Poczekaj chwilę. Więc postanowiłem, że wyjadę z tobą. Jeśli oczywiście chcesz?- zapytał.
- Oszalałeś, oczywiście, że chce. Kocham Cię.- rzuciłam się na niego z pocałunkami.

I tak zaczęła się przygoda moja i Nialla. Dzięki jego poświęceniu mogę mieć w tym samym czasie obydwie rzeczy, które kocham.

                                                             THE END

niedziela, 3 sierpnia 2014

4# Pamiętnik część : IV

05.04.2014 r.

                                                        Drogi Pamiętniku!

   Powoli mam już tego dość. Liam jest chyba nie normalny. Cały czas twierdzi, że jestem "jego dziewczyna". Przecież ledwo się znamy. Na Twitterze jest pełno moich zdjęć nawet z dzieciństwa. Jestem uwielbiana a także hejtowana. Choć ludzie nie znajął mojego nazwiska. A Liam do tej pory nic nie zrobił, a na wywiadzie zapytano go czy ma dziewczynę przytaknął. Nieźle. Jestem w związku o którym nic nie woedziałam. Mój plan to niewypał. Gdzie kolwiek bym nie wyszła, biegnie za mną masa paparazzi. Za co ?! Współczuję Liamowi takiego życia ja już teraz nie mogę tego wytrzymać a co on może powiedzieć. Szkoda, chłopaka. Jezu co ja gadam to przecież wszystko przez niego. Gdyby mnie ignorował jak wcześniej nic by się nie stało żyła bym tak jak wcześniej. To przerażające. Sława to MASAKRA. Mam już dość tego, że ktoś cały czas śledzi moje życie. Od dzieciństwa do teraz. Kiedy spotkam Liama uduszę go gołymi rękami. Chcę być znana jako [T.I.] [T.N.] a nie [T.I.] kochanka Liama Payna z One Direction. Choć tak naprawdę nie jestem jego koleżanką, przyjaciółką a co dopiero jego kochanką/dziewczyną. Idę zatopić swoje smutki w lodach czekoladowych i truskawkowych żelowych fasolkach. Do szybkiej przyszłości. 

                                                                                                                                      [T.I.]

3# Zayn część: III

                                            *** Z perspektywy Zayna ***

- Zayn szukamy jej już tydzień, a nawet nie mamy poszlak ani śladów. Jak my ją znajdziemy?-rozpaczał Niall. To prawda Śnieżki szukaliśmy już tydzień. A po niej ani widu ani słychu. Chciałbym usłyszeć jej głos, śmiech zobaczyć ją choć chwilę. Chyba ją kocham.
- Nie możemy się poddawać. [T.I.] by tego niechciała. Co by o tobie powiedziała? Przecież jesteś jej przyjacielem. Prawda?- zapytałem.
- Tak mądrze mówisz. Przecież tyle zrobiłą dobrego i to nie tylko dla mnie.- odpowiedział mój kuzyn.
- Wracajmy do poszukiwań, nie traćmy czasu.- odpowiedziałem.

                                             *** Z perspektywy [T.I.] ***

- Jesteście tacy kochani. Co ja bym bez was zrobiła?- powiedziałam do moich przyjaciół. - Pewnie leżałyby tam gdzieś w lesie moje szczontki pogryzione przez niedziwiedzia-dopowiedziałam.
- Ale popatrz nasz dom aż lśni, odkąd z nami zamieszkałaś. W końcu zaczęliśmy jeść zdrowo?- powiedział Liam patrząc na Harrego i Louisa którzy tylko przytakiwali ruszając głową w górę i w dół.
- Dobra już tak mnie nie chwalcie , bo się zarumienie. Ale to dzięki wam żyję. Kocham Was chłopaki- powiedziałam.
To są moi przyjaciele, bo kto by wziął pod skrzydła nic nie wartą, ex-królewnę. Bo raczej wątpię bym szybko wróciła do królestwa. W tym momencie najbardziej interesowało mnie co teraz robi Niall i książe Zayn. Pewnie już wiedzą, że zniknęłam. Czy mnie szukają? Czy za mną tęsknią?

                                            *** Tym czasem w królestwie ***

- Lustereczko, powiedz przecie kto jest piękniejszy w świecie?- zapytała królowa, choć wiedziała jaka odpowiedź.
- Pani ty jesteś piękna, lecz Śnieżka jest piękniejsza od ciebie.- odpowiedziało
- Jak to Śnieżka, przecież ona nie żyje. Jak to?-powiedziała zdenerwowana.
- Stara to Cię nieźle wykiwali.
- Co powiedziałeś?- krzyknęła.
- Nic, nic.
- Gdzie się schowała? Tylko dokładnie.- powiedziała.
- W leśnej chatce karłów.- powiedziało.
- Tym razem się udało. Ale nigdy więcej.- mówiła.
- Powodzenia.- powiedziało lustro, królowa wyszła.- Stara wiedźmo.

21# Louis część: III


                                                        Droga Redakcjo!

     Miałyście rację wystarczyło tylko trochę poczekać. Wczoraj napisał mi SMS'a, że bardzo przeprasza i chciałby się spotkać. Pierwsze chciałam się do niego nie odzywać tak jak on do mnie. Ale potem zrezygnowałam z tego planu, bo jeśli potem nie odezwałby się do mnie nigdy więcej. Nie chciałabym tego. Umówiliśmy się za tydzień, jeżeli zgodziłabym się spotkać w tym tygodniu pomyślałby, że za bardzo mi zależy. Teraz nie wiem co mam zrobić. Najchętniej rzuciłabym mu się na szyję. Ale co by o mnie pomyślał. Pewnie, że jest dla mnie bardzo ważny. Że mu łatwo wybaczę. Co mam zrobić?!
Druga sprawa to dlaczego się tak zachował? Czemu mnie unikał? Dalczego się na mnie obraził? Te pytania cały czas krążą po mojej głowie. Mam nadzieję, że sam odpowie mi na te pytania.
A co do wyjazdu do Hiszpanii to wątpię by się odbył. Moje oceny strasznie podupadły przez tą całą sprawę z Louisem. Gdy próbuję się uczyć nie mogę nic zapamiętać. Chciałabym choć na chwilę zapomnieć o tym feralnym zdarzeniu. Na tą chwilę musiałabym poprawić oceny z matematyki, francuskiego i nauk ścisłych. To zdecydowanie za dużo jak na jedną osobę. Zwarzając, że do końca roku zostało prawie półtorej miesiąca.
POMOCY!!!

                                                                                                                                 [T.I.]


Wielki Powrót!

Więc, tak w ostatnim miesiącu dodałam jednego posta. CZAD. Czas to nadrobić oczywiście z moim lenistwem nie było to łatwe, ale spiełam tyłek i napisałam ciągi dalsze opowiadania o Louisie, Zaynie i kolejną część Pamiętnika postanowiłam je jak najszybciej dodać, ale wątpię żebym dziś zdążyła. Przez ostatni miesiąc prawie wogóle nie miałam czasu pisać i dodawać postów. To wyjazd do cioci, do babci. Po prostu dopadł mnie brak czasu na mojego kochanego bloga. Sierpień to miesiąc w którym mam nadzieję, że się zrechabilituję (sorry za literówki, ale pisze na komórce). Czekajcie na dzisiejsze części.

 Bye Caroline xoxo

wtorek, 8 lipca 2014

21# Louis część II

  21.05.2014 r.                                            

                                                            Droga Redakcjo!!!

Szczerze mam dość tego cholernego dnia uczyłam się całą noc na tą poprawkę i co jedynka może i myślałam o Louisie. A co do Louisa to mój "genialny" plan nie wypalił. Myślałam, że będzie łatwiej a tu dupa za przeproszeniem. W domu też dają mi popalić mama się czepia za oceny ojciec powiedział, że jeśli nie poprawię stopni to nici z wyjazdu do Hiszpanii. To prawda, że moje oceny nie są zbyt dobre są okropne. Moja matematyka to totalna masakra. Kosinusy, pierwiastki  to nie moja historia. Przecież sami dobrze wiedzieli, że nigdy nie byłam z tego przedmiotu dobra, ale zła też nie byłam. A wkraczając w historię Louisa nic nie zadziałało. Nie raz go widziałam na mieście a gdy mnie zobaczył od razu skręcał wzrokiem w innym kierunku. Tęsknię za nim. W końcu to mój najlepszy przyjaciel. Ale co ja mu zrobiłam? Kocham go nie jak przyjaciela. Chociaż gdyby, tylko napisał SMSa albo cokolwiek. Po waszym ostatnim liście zrozumiałam, że za bardzo się angażuje. A co jeśli on nie czuje tego samego co ja do niego? Panikuję jestem aż tak zdesperowana. Proszę o pomoc lub radę. Co mam zrobić i jak? Kiedyś w końcu musi się odezwać. Prawda?

                                                                                                                          [T.I.]

wtorek, 13 maja 2014

21# Louis część I

Droga redakcjo!
Piszę do was po raz kolejny. Tym razem z dobrymi nowinami bo jak do tąd to były one z wiązane z moją nie odwzajemnioną miłością lecz nastąpił postęp chyba zrozumiał co stracił. Robiłam tak jak mówiłyście, ale czy przy przyjacielu (ukochanym) da się to zrobić." Zapomnij o nim" to może wydawać się łatwe, ale w rzeczywistości tak nie jest, znam go od czasów pieluchy to mój najlepszy przyjaciel. Jeszcze nigdy się niepokłuciłam a jeśli już to tylko na 'jaja'. Lecz po waszym ostatnim odpisie wpadłam na świetny pomysł. Znalazłam sobie "chłopaka" , który w rzeczywistości był moim kumplem z kolonii (na której oczywiście nie był Louis) chodziliśmy razem na podwójne randki wraz z jego dziewczyną, często zwierzałam się mu z moich kłopotów w "związku". Tak było przez jakieś dwa tygodnie, a potem wogóle do mnie nie dzwonił, pisał. NIC PUSTKA. Potem nie oczekiwanie okazało się, że zerwał ze swoją dziewczyną. Zdziwiło mnie to w końcu świetnie się im układało. Twierdził, że to anioł w ludzkiej skórze. Była piękna, mądra i niesamowicie dowcipna. Szczerze też chciałabym być taka jak ona by Louis był szczęśliwy. Dlaczego ja nadal wierzę, że coś z tego będzie? Wiecie nadzieja umiera ostatnia. Dobrze po tygodniu się do niego odezwałam bo bałam się, że może wpadł w depresję albo może w coś jeszcze gorszego. Lecz wiecie co zobaczyłam gdy podjechałam pod jego dom. Louisa opalającego się w ogrodzie z uśmiechem od ucha do ucha. Czy tak wygląda człowiek który wpadł w depresję? Bo mi się wydaje, że nie. Zauważyłam telefon koło niego, chciałam coś sprawdzić, a mianowicie czy odbierze odemnie. Szybko wybrałam jego numer i wcisnęłam zieloną słuchawkę. Nie odebrał tylko patrząc na wyświetlacz, zadzwoniłam po raz drugi tym razem odebrał mówiąc, że jest chory i jest w gabinecie lekarza. Z pewnością u dermatologa. Co jest z tym człowiekiem w końcu jesteśmy przyjaciółmi, Tak? Ja bym nigdy nie zrobiła czegoś takiego wobec niego. Gdy to powiedział po prostu miałam się na niego wydrzeć i powiedzieć, że stoję pod jego domem, ale po chwili się uspokoiłam i wymyśliłam strategię. Moim skromnym zdaniem bardzo trafną, albo wiem jej zadaniem było wprowadzenie Louisa w wyrzuty sumienia.
MÓJ WSPANIAŁOMYŚLNY PLAN:
1. Zerwanie z "moim chłopakiem" i wyżalenie się naszym wspólnym znajomym.
2. Gdy Louis się o tym dowie zacznie do mnie wydzwaniać. Nie będę od niego odbierać przez depresję.
3. Przyjedzie do mnie i przeprosi i pocieszy.
I będzie tak jak było do tej pory. EHHH!
[T.I.]

poniedziałek, 12 maja 2014

#20 Niall

Jesteś przyjaciółką One Direction. Od zawsze podobał ci się Niall. Rozpływałaś się gdy był blisko ciebie. Kochałaś go. Ale nie odważyłaś się mu tego powiedzieć. Pewnego dnia siedziałaś z przyjaciółką w kawiarni. Zaczęłyście gadać o Niallu. Nie zauważyłyście że on siedzi za wami. 
-Ja naprawdę go kocham. Nigdy nikogo tak nie kochałam. Ale przecież mu tego nie powiem - powiedziałaś i poczułaś jak łza spłynęła ci po policzku. 
-Nie płacz. Powiedz mu o tym. Może czuje to samo ?  A jak nie to przynajmniej będziesz wiedziała czy w ogóle truć sobie nim głowę. – przytuliła cię mocno. -Ale to nie takie łatwe.  Boję się że mnie wyśmieje albo coś
-Ale Niall taki nie jest. I ty o tym wiesz.Dobra zmieńmy temat bo mi się tu rozpłaczesz na dobre. I właśnie w tej chwili twoje przyjaciółka zobaczyła Nialla. Domyśliła się że słyszał cała rozmowę.
-Wiesz co ja muszę lecieć. Porozmawiaj sobie z kimś –wskazała ci palcem na kogoś. Odwróciłaś się i stał tam Niall.
-Pewnie słyszałeś naszą cała rozmowę ?- zapytałaś go.
-Tak, słyszałem. – nim się spostrzegłaś twojej przyjaciółki już nie było a Niall  siedział na jej miejscu.
-Wiem co sobie o mnie pomyślisz.
-Wiesz bo właśnie słyszałem cała waszą rozmowę i … nie wiem jak to powiedzieć … yy… ja też… y… no … zakochałem się w tobie… Przez chwile oboje milczeliście. W jednej chwili oboje wstaliście. Niall zbliżył się do ciebie i złożył długi pocałunek na twoich ustach. Przytuleni do siebie staliście chwilkę. Kilka osób zrobiło wam zdjęcia. Wieczorem gdy weszłaś na twittera zobaczyłaś wasze zdjęcie jak się przytulacie. Było pełno hejtów skierowanych do ciebie. Tak szczerze nie obchodziły cię one. Zamknęłaś laptopa i wzięłaś długą kąpiel. Nagle dostałaś sms. Był od Nialla : „Przemyślałem wszystko. Tak naprawdę cię nie kocham. To było chwilowe zauroczenie.” Zadzwoniłaś do niego :
-To prawda ? Żartujesz tak ? – zapytałaś a łzy leciały ci po policzkach.
-A co ty myślałaś ? że taka sława jak ja będzie z byle kim ? haha grubo się myliłaś. 
-Ale Niall…- nie zdążyłaś dokończyć bo Niall ci się wtrącił.
-Żadne ale. Nie kocham cię. Zniknij z mojego życia. Nara Rozłączył się. Miałaś ochotę się zabić. Nie sądziłaś że to może być prawda. Znałaś Nialla dłuższy czas. Płakałaś dnie i noce. Nic nie jadłaś ani nie piłaś. Rodzice martwili się o ciebie. Siedziałaś zamknięta w swoim pokoju. Zrobiło ci się słabo. Sięgnęłaś po tabletki do toaletki w łazience. Nie patrzałaś do czego one są. Łyknęłaś kilka. Nogi zaczęły ci się robić jak z waty. Leżałaś na ziemi. Sięgnęłaś po telefon i zadzwoniłaś pod byle jaki numer. Usłyszałaś w słuchawce Louisa. Ledwo co wypowiedziałaś pare słów :
-Powiedz Niallowi że na zawsze znikam z jego życia. Już mnie więcej nie zobaczy…- telefon osunął się na połogę.
-[TWOJE IMIE] jesteś tam ? halo ? co ty chcesz zrobić halo ?! – krzyczał. Jednak ty go już nie słyszałaś. Straciłaś przytomność. Po kilku minutach ktoś zaczął dobijać się do twojego pokoju. Byli to twoi rodzice Niall i reszta 1D. Jakimś cudem udało się im wywarzyć drzwi. Zobaczyli cię nieprzytomną na podłodze. Louis zobaczył obok ciebie pudełko po tabletkach. PUSTE. Niall podbiegł do ciebie złapał za nadgarstek i próbował wyczuć puls. Był bardzo osłabiony. Zayn szybko zadzwonił po karetke bo jako jedyny nie zapomniał telefonu. W szpitalu od razu zrobili ci płukanie żołądka. Niall siedział na korytarzu, płakał i obwiniał siebie. Wytłumaczył twoim rodzicom wszystko oraz że zerwał z tobą dla twojego dobra bo widział pełno hejtów ze strony fanów 1D. I wiedział że na hejtach się nie skończy. Gdy lekarz wyszedł z Sali po jego minie było widać że z tobą jest źle. Zacząć mówić :
- Z dziewczyną jest źle. Jej organizm jest osłabiony. Z badań wynika że nic nie jadła. Zrobiliśmy płukanie żołądka, ale nie wiemy czy to coś da. Ta noc będzie decydująca. 
-Możemy ją zobaczyć ? – zapytał Niall przez łzy.
-Tak ale pojedynczo i na chwilkę. Pierwsza poszła twoja mama. Niall cały czas płakał. Wszyscy płakali. Nawet Harry uronił łzy. Nadeszła kolej Nialla. Gdy wszedł usiadł obok ciebie złapał za dłoń i mówił :
-Wiem że pewnie mnie  teraz nie słyszysz. Kocham cię. Ja nie chciałem wtedy wysłać ci tego sms ale bałem się o ciebie.- otarł łzy i mówił dalej
- Gdy widziałem te wszystkie  hejty pod zdjęciem jak się przytulamy wiedziałem że to dopiero początek. Naprawdę nie chciałem ale zrobiłem to dla twojego dobra. – dokończył ucałował twoją dłoń i z smutkiem opuścił salę gdzie leżałaś ponieważ lekarz kazał mu wyjść. 
*następny dzień*
Rano wszyscy czekali z niecierpliwością na wieści od lekarza. Gdy tylko wyszedł wszyscy otarli łzy i zapytali chórkiem :
-Co z [T.I.] ?
-Jej stan się a. Ale nadal nie wiemy czy przeżyje. Jej organizm jest bardzo osłabiony. Robimy wszystko co możemy. Zaczeły dobiegać donośne głosy z Sali gdzie leżałaś. -Doktorze szybko stan tej dziewczyny się pogarsza ! – zaczeła krzyczeć pielęgniarka stojąc przed drzwiami Sali. Twoi rodzice byli załamani. Niall stał i płakał. Wszyscy się denerwowali. Po godzinie lekarz wyszedł i powiedział do twoich rodziców :
-U dziewczyny nastąpiło zatrzymanie akcji serca. Reanimowaliśmy ją 30 minut. Udało się. Żyje.- po tych słowach wszyscy się ucieszyli.
- ale czeka ją długa  droga za nim zacznie normalnie funkcjonować.
*miesiąc poźńiej*
Wychodzisz z szpitala. Przed nim czekają na ciebie twoi rodzicie i 1D. Widzisz Nialla. Nie chcesz na niego patrzeć. Z wszystkimi widzisz się pierwszy raz od miesiąca. Nie mogli cię odwiedzać w szpitalu ponieważ lekarz zabronił. Niall myśląc że słyszałaś to co mówił kiedy byłaś nie przytomna w szpitalu podszedł do ciebie przytulił i powiedział :
-Jak dobrze że jesteś. Wiesz jak się o ciebie martwiłem ?
-Zostaw mnie ! Zapomniałeś jak mnie potraktowałeś ? jeszcze masz czelność tu przychodzić ?! – powiedziałaś i się rozpłakałaś. Niall złapał cię za rękę ale ty chcą się wyrwać zaczęłaś biedz nie patrząc przed siebie. Wbiegłaś na jezdnię a Niall biegł za tobą. W pewnej chwili zauważyłaś wielki tir. Nie zdążyliście uciec. Tylko Niall zdążył krzyknąć : 
-Zawsze cię kochałem! – i tir potrącił was oboje…

sobota, 26 kwietnia 2014

#3 Zayn część II

- Nie to ja jestem ten słodszy a nie ty.-mówił Liam do Harr'ego
- Ale widziałeś ja
-Dobra dajcie spokój już prawie jesteśmy w domu-uspokoił nas Louis.
****5 minut później****
-Ok, idę się położyć. Jestem wykończony-powiedział Louis
-Dobra idź-powiedzieliśmy chórem
*Z perspektywy [T.I.]*
Usłyszałam przerażający dziewczęcy krzyk. Obudziłam się i zobaczyłam czterech krasnali. Pierwszy stał z patelnią, zaś drugi z miotłą. Pozostały stał koło w kącie z wytrzeszczonami oczami.
Po chwili ciszy zapytał się ten z kurczakiem:
-Kim jesteś? Co tu robisz? Jak się tu dostałaś?
-Przepraszam, że przyszłąm do waszej chatki. Jestem królewna Śnieżka. Przyszłąm tu bo zostałam wygnana z królewstwa przez swoją macochę. A dostałam się tu zwyczajnie. Szłam lasem i zobaczyłam tą chatkę. Myślałam, że kogoś tu zastanę, ale nikogo nie było. Miałam na was poczekać, ale zasnęłam.
-Ale dlaczego akurat na moim łóżku-odezwał się jeden z których przed chwilą stali koło tego z miotłą
-Nie wiem jakoś tak wyszło. Po prostu byłam zmęczona. Przepraszam.-spuściłam głowę.
-Dobra, nic się nie stało. A tak poza tym to jestem Liam.-powiedział ten z widelcem.
- Ja jestem Louis.
-No cześć piękna jestem Harry. Może się umówimy się kiedyś?-powiedział ten z miotłą
-Dobra, a ty się trochę opanuj w końcu to księżniczka. Jeszcze cię do lochu wyśle za znieważenie jej.-zaśmiał się Louis.
-Haha, wiesz Harry zastanowię się-powiedziałam puszczając mu oczko
-To widzimy się mała.-zaśmiałam się dlatego, że jestem dwa razy większa od niego.
- Jezu, Harry jak ty coś powiesz.-powiedział Louis bijąc go w tył głowy.
-Dobra uspokójcie się. Może jesteś głodna księżniczko.
-Nie, dzięki. Poza tym muszę się zbierać już za bardzo nadużyłam waszej gościnności. Dziękuję i bardzo przepraszam-powiedziałam wstając z łóżka.
-Ale, stój gdzie się podziejesz?-zapytał Liam.
-Nie wiem.
-Możesz zostać u nas-powiedział Liam
-Naprawdę?
-Tak, na prawdę.-powiedział po raz kolejny Liam
-Dziękuję, jesteś kochany- powiedziałam do niego
-A nie mówiłem Harry to jestem ten słodki.-zaśmiał się Liam
****Z perspekywy Nialla****
Może wybiorę się do [T.I.]. Dawno jej nie wiedziałem. Zayn cały czas o niej mówił. Jaka to ona jest ładna, zabawna bla, bla, bla.
****30  minut później****
- Jak to Śnieżka zniknęła?-zapytałam macochy [T.I.]
- Poszła uzbierać grzybów długo nie wracała i znikła.
-To nie możliwe, żeby znikła jak kamień w wodę. Jadę jej szukać.-powiedziałem
Muszę zawiadomić Zayna może on mi pomoże.
****Z perspektywy Zayna****
Mój kuzyn Niall miał przybyć na mój zamek z bardzo ważną sprawą. Ciągle myślę o Śnieżce jest taka piękna. Mam nadzieję, że się kiedyś jeszcze zobaczymy. O już Niall przybył:
-Dlaczego jesteś taki zdenerwowany?-zapytałem
-[T.I.] znikła.
-Jak to znikła?-zapytałem zaniepokonani
-Poszła zbierać grzyby i  znikła jak kamień w wodę.
- To nie możliwe, żeby znikła od tak.-powiedziałem zdenerwowany
-Ja też tak sądzę musimy ją odnaleźć.
-Tak, jedziemy-powiedziałem

piątek, 25 kwietnia 2014

#19 Zayn

Z Zaynem jesteś już 3 lata, nie wyobrażasz sobie bez niego życia. On ciągle obdarowuje cię jakimiś prezentami, powtarza, że cię kocha i że zawsze będzie. Pewnego dnia wracasz później do domu, bo byłaś u swojej mamy. Zastałaś Malika z piwem w ręku i z papierosem w ustach.
-Zayn, dlaczego palisz? Obiecałeś mi, że już przestaniesz! -krzyknęłaś.
-Ale ó so si chozi? -odpowiedział całkiem pijany.
-Odłóż tego papierosa, nie toleruję tego w naszym domu, przecież wiesz. -powiedziałaś stanowczo.
-To ni jest twyj dóm. -zamknął oczy i zaczął chrapać. Podeszłaś do niego, nie wytrzymałaś. Wyrwałaś z jego rąk butelkę po piwie i wypalonego papierosa, wzięłaś za rękę i rzuciłaś na łóżko.
-So ty chcesz robć? Ó tej posze? -zapytał z łobuzerskim uśmiechem.
-Chyba kpisz, nie zasłużyłeś. Kładź się spać, jutro pogadamy. -nie patrząc na niego wyszłaś z pokoju i trzasnęłaś drzwiami. Tej nocy nie mogłaś spać. Po prostu ciągle myślałaś o Zaynie, o tym, w jak straszny nałóg popadł. Bałaś się, że już z niego nie wyjdzie. Chciałaś być dobrej myśli, więc czym prędzej zasnęłaś, nie chciałaś się tym zadręczać. Nazajutrz obudziłaś się nie wiadomo dlaczego - wypoczęta. Weszłaś do pokoju chłopaka i zobaczyłaś jak słodko śpi. Przypomniałaś sobie wczorajsze wydarzenia i z twojego oka spłynęła łza. Lekko nim potrząsnęłaś, obrócił się, złapał cię w pasie i wciągnął pod kołdrę.
-Co ty robisz? -zapytałaś się, nadal ze łzami w oczach.
-Przytulam swoją dziewczynę. -odpowiedział, wtulając się w ciebie.
-Zayn, musimy pogadać... -odsunęłaś się od niego i usiadłaś po turecku.
-Co się stało, kochanie? -zapytał z troską w oczach.
-Wczoraj strasznie pijany byłeś, zacząłeś palić... wiesz, że tego nie lubię. -powiedziałaś przez łzy.
-To nie moja wina, to z tego całego stresu... Obiecuję, już nigdy się to nie powtórzy, uwierz mi. -musnął dłonią twój policzek.
-Na pewno? -zapytałaś.
-Na pewno. -odpowiedział i znowu wciągnął cię pod kołdrę. Zaczęliście się całować i przytulać. Nagle usłyszeliście dzwonek do drzwi.
-Kto to może być? -zapytał poddenerwowany Malik.
-Nie wiem, pójdę sprawdzić, zaczekaj. -powiedziałaś i się uśmiechnęłaś. Otworzyłaś drzwi i zobaczyłaś Harrego. Jego widok cię zdziwił, ale chciałaś być dobrą koleżanką, więc mu otworzyłaś. Zayn nadal czekał w łóżku, więc usiedliście przy stoliku w kuchni.
-Hej, jest jakiś powód twojego przyjścia? -zapytałaś.
-Kocham cię. -powiedział i cię zaczął całować. Nie wiadomo dlaczego, spodobało ci się to i kontynuowałaś. Zayn wszedł nagle do kuchni i was zobaczył. Łzy zaczęły mu kapać z policzków, wykrzywił twarz. Po tym usłyszałaś kilka przekleństw i trzaśnięcie drzwi. Spoliczkowałaś Harrego.
-Dzięki, wiesz? Zobacz, co narobiłeś! Nienawidzę cię! -powiedziałaś ze złością, zaciskając pięści.
-Spodobało ci się, widziałem to! -krzyknął.
-Wynoś się. Nie chce cię nigdy widzieć! -odpowiedziałaś i zaciągnęłaś go pod drzwi. Wyszedł, a ty wybrałaś numer i czekałaś, aż Malik odbierze.
-Czego chcesz? -powiedział głos w słuchawce.
-To nie jest tak, jak myślisz, Zayn... -nie dokończyłaś, przerwał ci.
-Wiem, jak jest. Nie kochasz mnie. Zrozumiałem to. Lepiej, jakbyśmy się nie poznali. Nie dzwoń, nie pisz, nie odwiedzaj. Wyjeżdżam. -powiedział i się rozłączył. Wiedziałaś już, że straciłaś go na zawsze. Jakby tego było mało, na drugi dzień dowiedziałaś się, że Harry popełnił samobójstwo. Straciłaś najważniejsze osoby w swoim życiu przez ten jeden czyn i dwa słowa, które wypowiedziałaś

#18 Niall

Ty i Niall byliście parą od pół roku. Świata poza sobą nie widzieliście. Niall kilka razy się pytał czy wprowadzisz się do niego. Ty jednak odpowiadałaś, że musisz się zastanowić. Pewnego dnia zdecydowałaś się. Chciałaś z nim zamieszkać. Spakowałaś kilka walizek najpotrzebniejszych rzeczy i zamówiłaś  taxi. Chciałaś zrobić mu niespodziankę. Gdy dojechałaś pod apartament Nialla zobaczyłaś jak przytula inną. Ona go pocałowała. Pomyślałaś : „Co za  chuj ?!”- łzy napłynęły ci do oczu. Kazałaś taksówkarzowi zawieść cię z powrotem do twojego mieszkania. Wybiegłaś z taksówki i zatrzasnęłaś za sobą drzwi od mieszkania. Na twoim wyświetlaczu w twoim  telefonie pojawiło się : „Połączenia od Nialla”. Odebrałaś :
-[TWOJE IMIĘ] ? -Jeszcze masz czelność do mnie dzwonić ?! – krzyknęłaś i wybuchłaś płaczem.
– Nie myślałam że jesteś do tego zdolny. Mówiłeś że mnie kochasz !
  -Ale o co ci chodzi ?
-Jeszcze się pytasz ?!
-Czy możesz mi wyjaśnić o co chodzi ?
-Widziałam cię z tą Barbie ! Przed twoim apartamentem. Jak się całowaliście ! – Krzyknęłaś i rozłączyłaś się. Sięgnęłaś  do szafki nocnej obok łóżka i wyciągnęłaś żyletkę. Zrobiłaś trzy nacięcia. Płakałaś. Krew kapała na podłogę. Dostałaś sms. Był on od Nialla. Zaczęłaś czytać :  „Kochanie. To nieporozumienie. To była moja kuzynka której dawno nie widziałem. Przyjechała tak nagle. Kocham cię i nigdy bym cię nie zdradził ;*”. Zaczęłaś płakać jeszcze bardziej. Nie wiedziałaś co masz zrobić. Wyrzuciłaś żyletkę do kosza. Opatrzyłaś rany. Zadzwoniłaś Do Nialla i nagrałaś mu się :
-„Przepraszam. Ale byłam głupia. Powinnam zapytać się o co chodzi. Myślałam że przez to, że zwlekam z odpowiedzią  o przeprowadzce, ty znalazłeś sobie inną”- wybuchłaś płaczem, ale mówiłaś dalej- „Kocham cię. Ale nie wiem czy zdołam spojrzeć ci kiedyś w oczy…”- rozłączyłaś się. Leżałaś na podłodze i płakałaś. W pewnej chwili ktoś zapukał do drzwi.  Nie chciałaś się z nikim widzieć. Jednak ten ktoś zaczął walić pięścią. Uchyliłaś drzwi i zobaczyłaś Nialla. Wszedł i przytulił cię mocno. Zobaczył na twojej ręcę rany po cięciu.
  -Co ty zrobiłaś ?! – krzyknął- Cięciem się niczego nie załatwisz !
-Przepraszam ! Nie myślałam rozsądnie gdy to robiłam.
-Proszę Cię nie rób tego więcej. Kocham Cię i boli mnie fakt że się tniesz. – powiedział i w jego oczach pojawiły się łzy. Przytuliłaś  się do niego. Pocałował cię w czoło. W tym momencie do twojego mieszkania weszła śliczna dziewczyna. Rozpoznałaś ją.  To  była kuzynka Nialla. Po godzinie rozmowy wszystko się między wami załagodziło. Nawet zaczęłaś się dogadywać z tą  jego kuzynką. Horan wziął twoje walizki które leżały w przedpokoju. Zapytałaś :
-Yyy.. Co ty rooobisz ?
-No jak to co wprowadzasz się do mnie. Podbiegłaś do niego i pocałowałaś go. Niall zapytał :
-A możemy zabrać też twoją lodówkę ? – wiedział że zawsze znajdzie się w niej coś dobrego
. -Niall !- krzyknęłaś i uśmiechnęłaś się.

17# Harry

Twoi rodzice sie rozwiedli więc przeprowadziłaś się mamą do Londynu.Nie znałaś tak nikogo i nie miałaś tu nikogo oprócz swojej mamy.Pewnego dnia wybrałaś się na spacer po Londynie,gdy zbliżała się już 23 poszłaś do parku i usiadłaś na ławce.Chciałaś być sama.Nie pogodziłaś się z tym,że w Polsce musiałaś zostawić swoich przyjaciół,rodzine i chłopka,którego tak bardzo kochałas.Tęskniłaś za swoją najlepszą przyjaciółką[i.t.p].Myślałaś o swoim dawnym życiu i po twoim policzku spłynęła łza.
-Przepraszam czy wszystko w porządku?-wystraszyłaś się i spadłaś z ławki
-O przepraszam nie chciałem cię przestraszyć-ktoś podał ci ręke i pomógł ci wstać.
-A tak w ogóle to jestem Harry
-A ja[t.i] -Co ty tu robisz sama o tej porze?
-A rozmyślam nad moim życiem....ale zaraz czy ty nie jesteś Harry Styles ten z One Direction
-Tak jestem Rozmawiałaś z chłopakiem ponad 2 godziny.Był taki miły.
*2 lata później*
Harry jest twoim najlepszym przyjacielem.Kochasz go bardzo,ale nie jak przyjaciela,czujesz do niego coś więcej niź do jakiegoś przyjaciela.Nie wiesz czy on czuje do ciebie to samo.On jest dla ciebie wsparciem w trudnych chwilach.Pewnego dnia Harry powiedział,że ma dla ciebie niespodzianke.Opaską związał ci oczy tak żebyś nic nie widziała i wsadził do samochodu.
-Harry długo jeszcze -
-Nie zaraz wysiadamy
W końcu samochód się zatrzymał,a Harry odwiązał ci opasek.Ujrzałaś piękną polane.
-Wow tu jest tak pięknie
-Chodź Harry złapał cię za ręke i zaprowadził do miejsca,w którym był rozłożony koc,a na kocu jedzenie.Usiadłaś.
-[T.I] muszę ci coś powiedzieć
-Co jest Harry Złapał cię za ręke.Tu się uśmiechnęłaś.
-[T.I] kocham cię.Jak tylko cię zobaczyłem zakochałem się w tobie. Ty go też kochałaś.I bardzo się ucieszyłaś,że on odwzajemnia twoje uczucie.Przejechał ręką po twoich ustach i cię pocałował.
-Ja też cię kocham On uśmiechną się do ciebie i jeszcze raz cię pocałować.Byliście ze sobą szczęsliwy do końca życia.Miałaś z nim dwójke dzieci,dziewczynke[i] i chłopca[i].I nigdy ale to nigdy nie przestaliście się kochać nawet po śmierci

sobota, 12 kwietnia 2014

Dzień Imagina!

I jak podobał wam się dzień imagina, jeżeli tak to napiszcie prosze w komentarzach, że tak to bardzo mnie mobilizuje. Myślałam nad tym czy może częściej ich nie organizować. Jeżeli myślicie, że to dobry pomysł to piszcie datę w dniu którym mam zorganizować kolejny dzień imagina. Życze miłej soboty. Caroline

16# Harry

Harry Styles. Jeden z pięciu członków sławnego na całym świecie One Direction. Zielonooki, loczek o zniewalającym uśmiechu. Miliony fanek zabiłoby za spotkanie z nim. Według ludzi którzy go nie znają rozkapryszony nastolatek któremu sława uderzyła do głowy. Według Directioners (które są jak FBI, znają jego rodzinę, przyjaciół, dom rodzinny, wzrost, wagę, grupę krwi i wiele innych) Hazza jest słodkim, czułym, romantycznym, szalonym, nastoletnim flirciarzem. Dla nich jest darem od Boga. Czasami martwią się o niego bardziej niż o swoją własną rodzinę. Według Ciebie to normalny chłopak, bo mężczyzną go się nazwać nie da, który kocha rodzinę, przyjaciół, Ciebie. Dziewczynę z Polski. Poznaliście się rok temu gdy przyjechałaś na wakacje do Londynu. Postanowiłaś się przenieść do Londynu i pójść na studia. Mieszkałaś z Harry'm w jego mieszkaniu. Miał wyjechać na 6 miesięcy do USA. Trasa koncertowa. Nie dawno dowiedziałaś się, że jesteś w 3 miesiącu ciąży. I co dalej ? Powiesz mu i on zostawi wszystko by być przy Tobie ? O nie, nie. Chciałaś by spełniał swoje marzenia dlatego nic mu nie powiedziałaś o ciąży. Postanowiłaś z nim zerwać. Dla jego dobra. Ponieważ Harry musiał wcześniej być na lotnisku ty postanowiłaś przyjechać później i zakończyć to wszystko. Strasznie się bałaś, nie chciałaś tego. Po jego wyjściu szybko spakowałaś swoje rzeczy do 3 walizek i postawiłaś przy drzwiach, by zaraz po powrocie z lotniska zabrać je i samolotem polecieć do Polski. Szybko zamówiłaś taksówkę która już po 5 minutach stała pod budynkiem. Mieszkaliście dość blisko lotniska więc byłaś tam po 10 minutach. Wchodząc do budynku zaczęłaś się nerwowo rozglądać w poszukiwaniu Hazzy. W końcu go zauważyłaś. Stał tyłem do Ciebie rozmawiając z Louis'em. Tommo chyba Cię zauważył i powiedział o tym Styles'owi bo ten od razu odwrócił się i gdy Cię zauważył podbiegł mocno przytulając.
- Będę tęsknił.
- Hazz musze Ci coś powiedzieć.
- Tak ?
- To koniec.
- Koniec czego ?
- Tego. Nas. Naszego związku. I proszę nie utrudniaj tego. Ja zrozumiałam, że Cię nie kocham. To było chwilowe zauroczenie. A teraz wybacz śpieszę się. Odwróciłaś się i szybkim krokiem ruszyłaś w stronę wyjścia z lotniska. Łzy spływały Ci po policzkach. Musiałaś skłamać. Słyszałaś jak on Cię wołał. Jednak nie wróciłaś. Odeszłaś. Po 15 minut byłaś już w mieszkaniu. Zabrałaś walizki i ostatni raz popatrzałaś na wasze mieszkanie. Teraz już tylko Harry'ego. Do ręki wzięłaś klucze leżące na stoliku w salonie i wyszłaś. Pospiesznie zamknęłaś drzwi. Czułaś łzy spływające po policzkach. Otarłaś je i ruszyłaś do windy. Po 5 minutach już jechałaś taksówką na lotnisko gdzie przed pół godziny zerwałaś z swoją miłością. Pierwszą i za pewne ostatnią bo nie jesteś wstanie pokochać innego tak bardzo jak kochasz Hazzę.
*PÓŁ ROKU PÓŹNIEJ*
Dwa dni temu urodziłaś śliczną dziewczynkę. Miała śliczne zielone  oczy i dołeczki po tatusiu. Dałaś jej na imię Darcy. Harry zawsze Ci powtarzał, że chce by jego córka nosiła takie a nie inne imię. Spełniłaś jego prośbę. Tyle, że on nic o tym nie wiedział. Przez ten długi czas jego pobytu w USA często na portalach społecznościowych natrafiałaś na różne informacje o nich. Niby na koncertach udawał szczęśliwego, na zdjęciach jednak było widać, że tak nie jest. Do tej pory nie znalazłaś sobie nikogo. On chyba też nie.  Siedzisz na parapecie w pokoju z Darcy na rękach i zastanawiasz się co dalej. Z jednej strony dziecko potrzebuje ojca, z drugiej zniszczyło by to karierę Styles'owi. Mijały tygodnie a ty nadal nie wiedziałaś co robić. Dzisiaj twoja córeczka miała miesiąc. Weszłaś na twittera. Nie było Cię tam pół roku ponad. Ludzie nadal nie mogli uwierzyć, że wyjechałaś. Obwiniali Cię za to, że zniszczyłaś Harry'emu życie. Pisali też do Ciebie czy żyjesz. Dlaczego Cię nie ma tak długo na tt. Odpisałaś jednej fance, że nic Ci nie jest, że żyjesz. Od razu miałaś wielki spam w mentions. Weszłaś na konto Harry'ego. Doszłaś do wniosku, że powinien wiedzieć, że ma córkę więc postanowiłaś, że polecisz do Londynu z Darcy. Mimo sprzeciwów twojej mamy poleciałaś.  Dwa dni później już chodziłaś po znajomych Ci ulicach Londynu. Było Ci ciężko. Nie dość, że ciągnęłaś walizkę która była ciężka, to jeszcze niosłaś nosidełko z małą. Z lotniska nie było daleko do pierwszego lepszego hotelu wiec nie opłacało Ci się wydawać pieniędzy na taksówkę. Żadna fanka Cię nie skojarzyła. Może dlatego, że zmieniłaś kolor włosów, styl ubioru, zmieniłaś się nieco z wyglądu ogólnie. W dodatku szłaś z dzieckiem. Jaka fanka by wpadła na to, że to możesz być ty, była dziewczyna Harry'ego Styles'a. Po 5 minutach już stałaś w recepcji i wynajmowałaś pokój. Nie wiedziałaś na jak długo zostajesz. Wszystko zależało od Harry’ego. Czy zaakceptuje dziecko? Nie wiedziałaś czego się po nim spodziewać. Najbardziej bałaś się rozmowy z nim. Tylko jeszcze nie wiedziałaś kiedy ona nastąpi. Postanowiłaś zająć się szukaniem jakiegoś małego przytulnego mieszkania dla Ciebie i Darcy. Później chciałaś zacząć szukać jakieś pracy i żłobka dla małej.Szłaś przez park z córką Styles'a. Tak, szukanie mieszkania z dzieckiem nie jest wygodne. Usiadłaś na jednej z ławek. Rozmyślałaś nad swoim życiem. Masz co prawda trochę oszczędności ale i tak musisz znaleźć pracę żeby utrzymać Darcy. Z rozmyślań wyrwał Cię śmiech dwóch osób. Odwróciłaś głowę w stronę źródła tych śmiechów. Zobaczyłaś to. Nie wiedziałaś co zrobić. Odejść czy podejść do niego? Poczułaś ogromną zazdrość. Może gdybyś nie wyjechała teraz byłabyś na miejscu tej dziewczyny. Skądś ją kojarzyłaś. Tak teraz już wiesz. To Taylor Swift. Lubiłaś jej muzykę ale za nią samą nie przepadałaś. W myślach błagałaś Boga żeby Harry Cię nie rozpoznał. I jak na złość Darcy zaczęła płakać. Zaczęłaś ją uspokajać mówiąc do niej ale nic to nie dało. Wstałaś chcąc odejść ale wpadłaś na kogoś. 
- Ty debilu uważaj trochę !- krzyknęłaś. Spojrzałaś w górę i spostrzegłaś tak dobrze znaną Ci twarz.
- Przepraszam ale powinnaś patrzeć gdzie idziesz.- spojrzał na Ciebie.
- [T.I.] ? To ty ?- popatrzył Ci w oczy.
- Chyba musiałeś mnie z kimś pomylić. Przepraszam ale muszę iść. - powiedziałaś po czym szybkim krokiem odeszłaś. Tchórz - mówiłaś pod nosem. Wróciłaś do hotelu. Cały wieczór przepłakałaś. Następnego dnia postanowiłaś zadzwonić do Danielle. Utrzymywałaś z nią kontakt odkąd wyjechałaś jednak nikt o tym nie wiedział.  Sygnał, dwa nikt nie odbierał.
- Halo ? [T.I.] ? – usłyszałaś po drugiej stronie gdy już miałaś zakończył połączenie.
- Tak. Co u Ciebie ?
- A dobrze. A co z Darcy ?
- Wszystko w porządku. Śpi.
- Jejku jak ja bym chciała ją zobaczyć. – rozmarzyła się Danielle.
- Możesz.
- Ale jak ? Przecież jesteś w Polsce. A ja nie mam na razie czasu żeby do was przylecieć.
- Ale kto mówi, że masz przylecieć do Polski ? Przecież możesz mnie odwiedzić w Londynie.
- Co ? Ale jak to ? Ty tutaj ? Ale jak ? - słychać było, że była zaskoczona.
- Tak to. Przyleciałam z małą. Jesteśmy w hotelu. Na razie tu zostaniemy dopóki nie znajdę jakiegoś mieszkania.
- Serio ? Jesteś w Londynie ? Oj nie nie. Nie będziesz się włóczyć po hotelach z małym dzieckiem.  Wyślij mi adres sms zaraz po was przyjadę. Zatrzymacie się u mnie.
- Ale.. – nie dokończyłaś bo Ci przerwała.
- Żadnego ale. Liam jest chłopakami w studiu a chociażby się dowiedział, że przyjechałaś co by się stało ? Nic. Wierz mi i tak w końcu będziesz musiała powiedzieć Harry’emu o Darcy.
- No dobrze. Do zobaczenia. Kocham Cię pa.
- Ja Ciebie też. Pa. Rozłączyłaś się. Na klawiaturze w telefonie wystukałaś adres hotelu i wysłałaś do Danielle. W odpowiedzi napisała, że będzie za pół godziny. Cieszyłaś się, że po tak długim czasie zobaczysz przyjaciółkę. Nawet nie wiesz kiedy minęło pół godziny a ktoś zapukał do drzwi. To była Danielle. Od razu Cię przytuliła najmocniej jak tylko umiała.
- Tęskniłam. – szepnęłaś.
- Ja też. Mogę wreszcie zobaczyć Darcy?
- A tak chodź przed chwilą się obudziła. Gdy tylko weszłyście do mini salonu połączonym z sypialnią gdzie była dziewczynka, Danielle od razu do niej podbiegła.
- Jejku jaka i ona śliczna. I podobna do.
. - Harry’ego. Tak Wiem. – powiedziałaś po czym gestem ręki pozwoliłaś Dani wziąć mała na ręce.
– Muszę Ci coś powiedzieć. Spotkałam wczoraj Harry’ego.
- Serio ? Powiedziałaś mu ?
- Nie. Powiedziałam mu, że musiał mnie z kimś pomylić gdy zauważyłam, że jest z nim ta blondyna. Taylor chyba. Nie wiem nie obchodzi mnie ona.
- Też jej nie lubię. Ostatnio Harry zacząć się z nią spotykać przez Modest. To ma pomóc wypromować nową płytę 1D i jej też. To jest naprawdę głupie, że Hazz się na to zgodził ale nie miał chyba wyboru.
- Naprawdę to ustawka ? Myślałam, że to na serio.
- On Cię nadal kocha. Jest naprawdę przybity. Niby próbuje to ukryć ale to widać. W jego pokoju nadal wiszą wasze wspólne zdjęcia. Cały czas się zastanawia dlaczego odeszłaś. Obwinia się, że coś źle zrobił. Musisz mu w końcu powiedzieć. Nie możesz ciągle uciekać od tego. Krzywdzisz w ten sposób Darcy. Ona ma prawo wychowywać się w pełnej rodzinie. Nie jest niczemu winna. Naprawdę ranisz ją pozbawiając ją prawdziwego dzieciństwa z ojcem i matką. Proszę zastanów się czy naprawdę tego chcesz. Dalej już nie rozmawiałyście. Wzięłaś walizki i razem z Danielle która niosła nosidełko z małą poszliście do recepcji gdzie się wymeldowałaś i zapłaciłaś za swój pokój. Po czym ruszyłyście w stronę parkingu gdzie stał samochód Danielle. Mieszkała po drugiej stronie Londynu także dojazd zajął wam trochę czasu. Żadna z was nie poruszała tematu Hazzy. Gadałyście o wszystkim innym tak jak za dawnych czasów. Dowiedziałaś się, że chłopcy nagrywają nową płytę. Byłaś z niego dumna bo pomimo zerwania nie załamał się i robił dalej to co kocha. Gdy już dotarłyście na miejsce Peazer pokazała Ci pokój gdzie który będziesz zamieszkiwać przez najbliższy czas. Wiedziałaś, że nie długo dojdzie do twojego spotkania z Styles’em i będziesz musiała mu wszystko wyjaśnić jednak miałaś nadzieje, że to tak szybko nie nastąpi. Chyba na darmo się wysilałaś bo gdy się rozpakowywałaś do pokoju weszła Dani z dla Ciebie szokującą wiadomością:
- [T.I.] Liam tu zaraz będzie. Dzwonił, że skończyli wcześniej próby. Mówił coś też, że całe 1D tu przyjedzie. Nie wiem po co ale nie miałam jak mu zabronić z nimi tu przyjeżdżać bo się rozłączył.
- I co ja mam teraz zrobić ? pomóż mi proszę.- powiedziałaś błagalnym tonem.
- Zróbmy tak. Ty tu zostań a jak przyjadą to przyprowadzę do Ciebie Harry’ego. W końcu musisz mu powiedzieć. Im szybciej tym lepiej. – uśmiechnęła się. Skinęłaś lekko głową i Danielle już nie było. Bardzo się denerwowałaś. Położyłaś Darcy spać. Tak słodko wyglądała kiedy spała. Oczy i dołeczki miała po Hazzie. Nie mogłaś się na nią napatrzeć. Zaczęłaś się obwiniać w myślach, że źle zrobiłaś nie informując Harry’ego o dziecku. Po chwili usłyszałaś jakieś hałasy. Było słychać donośny głos Louis’a i reszty 1D którzy pewnie akurat wparowali bez pukania do mieszkania Peazer. Dziewczyna uciszała ich. Zaczęłaś się bać. Usiadłaś na łóżku tyłem do drzwi i zaczęłaś rozmyślać. Wiedziałaś, że zaraz wszystko będziesz musiała mu powiedzieć. Usłyszałaś ciche pukanie do drzwi. Rzuciłaś szepcząc ‘proszę’. Nie odwróciłaś się.
- Co jest Danie… - Usłyszałaś głos Harry’ego który był pewnie zdziwiony zachowaniem tancerki. Wstałaś i odwróciłaś się. Stał tam i uważnie Ci się przyglądał. – [T.I] ?
- Tak to ja. – Odpowiedziałaś. Nie wytrzymałaś i zaczęłaś płakać. Podszedł do Ciebie i mocno Cię przytulił.
-Dlaczego mnie zostawiłaś ? Dlaczego wyjechałaś ? Proszę wytłumacz mi. - Harry to nie jest takie proste. Ja naprawdę nie chciałam z tobą zrywać ale miałam powód. Przepraszam. - Jaki powód ? - Hazz ja… - nie dokończyłaś bo odwróciłaś go w stronę łóżka na którym słodko spała Darcy.
– Ma na imię Darcy i ma półtora miesiąca. Teraz sam zrozum dlaczego wyjechałam.
- Zdradziłaś mnie i wyjechałaś bo zaszłaś w ciąże ?! – powiedział nieco podniesionym głosem tak by nie obudzić  małej.
- Harry ty pacanie ! Zrozum. To twoja córka. Zerwałam z Tobą gdy byłam w trzecim miesiącu ciąży. Wiedziałam, że gdybyś się dowiedział nie pojechałbyś w trasę. A ja nie chce Ci niszczyć kariery. Lecz gdy rozmawiałam z Danielle zrozumiałam, że powinieneś się dowiedzieć, że masz córkę.
- Ja nie wierze.. Dlaczego mi nie powiedziałaś wcześniej ?  Przecież znaleźlibyśmy jakieś wyjście. Moja mama by nam pomogła. Przylatywałbym jak najczęściej by się dało.
- Przepraszam ja po prostu chciałam dobrze. Ale nie wyszło mi to.
- [T.I.] ja Cię kocham.
- Ja Ciebie też Harry. – wtuliłaś się jeszcze mocniej w niego a on Cię pocałował. Brakowało Ci tego. W tej chwili Darcy się obudziła i zaczęła płakać. Wzięłaś ją na ręce i zaczęłaś uspokajać. Podałaś ją Harry’emu.
– Darcy zobacz. To twój tatuś.
– Dziewczynka się lekko uśmiechnęła a Styles ją przytulił. I w tym momencie do pokoju wbiegli jak stado baranów Zayn za nim Niall, Liam, Louis i krzycząca na nich Danielle.
- [T.I] ? [T.I] ! – krzyknął uradowany Niall i wszyscy napadli na Ciebie z chęcią przytulenia. Harry odszedł kilka kroków w tył by czasem swoimi przepychankami nie zrobili nic małej.
- Dobra spokojnie już bo mnie udusicie ! – krzyknęłaś przez śmiech.
- Kto to ? – Zayn wskazał palcem na dziewczynkę w ramionach Hazzy.
- To Darcy moja córeczka. – powiedział Styles i pokazał rząd swoich białych zębów.
- OMG serio ?! – krzyknął podekscytowany Louis. Reszta popatrzyła na mnie a ja tylko skinęłam lekko głową. Całe popołudnie i wieczór spędziliśmy na rozmowach i żartach. Opowiedziałam im dlaczego wyjechałam. Oczywiście Liam walnął kazanie mi, że jesteśmy tak jakby rodziną i, że by pomogli nam. Wszyscy zachwycali się Darcy. Jednak nic nigdy nie trwa wiecznie. Ktoś zadzwonił do drzwi. Liam widząc, że Dani chce iść otworzyć drzwi wyręczył ją i sam się pofatygował. Po chwili w salonie stał Paul.
- Witajcie chłopcy mam do was wiadomość. Właściwie to do Ciebie Harry. O [T.I.] wróciłaś ?
- Tak.
- Harry mógłbym Cię prosić?
- Już idę.
*perspektywa Harry’ego*
Szedłem za Paul’em. Szczerze ? Nie wiedziałem co on może chcieć ode mnie. Ale wiem, że muszę mu powiedzieć o [T.I.] i Darcy. Nie  chce dalej ciągnąć tego ‘związku’ z Taylor. Ona pewnie też nie. Co prawda fajnie mi się z nią rozmawia ale jest dla mnie tylko koleżanką. Ten cały związek jest ustawiony. Weszliśmy do drugiego, mniejszego salonu w mieszkaniu Danielle.
- O co chodzi Paul ? - Harry, musisz częściej spotykać się z Taylor, wychodzić z nią na spacery w miejscach publicznych typu park czy centrum handlowe. Niech ludzie uwierzą w ten związek. Uwierz to dla waszego dobra.
- Co ?! Chyba Ci coś na rozum padło. Wróciła [T.I.] i tak się właśnie składa, że mamy córkę. Chciałbym zakończyć ten fikcyjny związek z Taylor. Nie rozumiesz, że ja mam tego dosyć ? Gówno mnie obchodzi moje dobro. Ja sam wiem co jest dla mnie dobre. Taylor to tylko koleżanka. Nie mam zamiaru dłużej się w to bawić. Chcesz to kontynuować ? Spoko ale be ze mnie. Znajdź sobie innego naiwniaka i go w to wplątaj.
- Nie denerwuj mnie. Nie rozumiesz, że to pomoże nam wypromować waszą nową płytę ?! Przy okazji też pomożemy Taylor przy promocji jej nowej płyty. Ja tu widzę same korzyści. Miesiąc i po sprawie. Wtedy będziesz mógł być z [T.I.].
- Ale co ja mam powiedzieć [T.I.] ? Mam dziecko chce spędzać z nimi jak najwięcej czasu a nie z Taylor. Sam masz dzieci więc powinieneś mnie zrozumieć.
- Rozumiem ale to tylko miesiąc. Jeszcze zdążysz się nacieszyć nimi.
- No dobra.
*z twojej perspektywy*
Siedziałaś i śmiałaś się z Louis’ego który po raz kolejny rzucił sucharem kiedy do pomieszczenia wszedł Harry z Paul’em. Ten drugi pożegnał się i wyszedł z mieszkania a Styles usiadł obok Ciebie i objął ramieniem.  Resztę dnia spędziliście na oglądaniu filmów. Harry był jakiś dziwny. Prawie wcale się nie odzywał. Widać było, że coś go gryzie. Około 23 zaczęły Ci się oczy zamykać więc poszłaś do mojej sypialni tymczasowej gdzie już słodko spała Darcy. Z racji tego, że nie było tu żadnego łóżeczka dla niej ani chociażby wózka spała na łóżku. Szybko wzięłaś prysznic i położyłaś się spać tuż obok małej. Poczułaś, że ktoś się kładzie obok Ciebie i przytula od tyłu. Wiedziałaś, że to Harry.
- Śpisz ? – zapytał po chwili.
- Próbuję.
- Muszę Ci coś powiedzieć.
- Coś się stało ?
- Nie.. Znaczy. Nie wiem jak mam Ci to powiedzieć.
- Prosto z mostu.
- Chodzi o to, że przez najbliższy miesiąc będę dalej musiał udawać, że jestem z Taylor. Próbowałem się jakoś wykręcić ale nic nie było w stanie przekonać Paul’a. – nic nie odpowiedziałaś. Nie wiedziałaś co. Rozumiałaś, że to dla dobra jego kariery. Jednak po chwili ciszy on znów zaczął mówić.
- Przez najbliższy miesiąc będę musiał spędzać dużo czasu z Taylor. Nie mogę się z Tobą pokazywać. Tak bardzo mi z tym źle. Nie chce tego ale to nie ode mnie zależy. Mogłem z początku odmówić im. Teraz bym nie musiał udawać, że jestem z nią i mógłbym być przy Tobie i Darcy.
- Harry ja.. rozumiem. Ale jak ty to sobie wyobrażasz ? Przecież gdy ludzie zobaczą mnie z dzieckiem od razu się połapią. Najlepszym rozwiązaniem będzie mój wyjazd z powrotem do Polski.
- Nigdzie nie jedziesz ! Nie pozwolę Ci znów wyjechać i mnie zostawić. Zresztą za bardzo bym tęsknił. Poradzimy sobie zobaczysz.
*miesiąc później*
Przez ten miesiąc praktycznie widziałaś się z Harry’m 3 razy. Co chwilę gdzieś jeździł z Taylor. Byli w USA w jej rodzinnym mieście. Ty mieszkałaś już w swoim nowym mieszkaniu. Znalazłaś je z pomocą Danielle. Pomogła Ci je urządzić. Skromne ale było. Styles codziennie dzwonił, pisał sms ale to nie było to samo co spotkanie z nim. W głębi czułaś zazdrość. Ale miałaś nadzieję, że nie długo to się skończy. Właśnie siedziałaś i bawiłaś się z Darcy oglądając telewizję. Angielski znałaś bardzo dobrze więc z racji tego, że w Polsce chodziłaś do szkoły dwujęzycznej gdzie na większości przedmiotach mówiono właśnie w języku angielskim. Nagle usłyszałaś dzwonek do drzwi. Nie spodziewałaś się nikogo. Nie umawiałaś się z nikim. Odłożyłaś małą do przenośnego łóżeczko które aktualnie stało w salonie i ruszyłaś w kierunku drzwi. Za nimi stał Harry. Gdy tylko Cię zobaczył rzucił się na Ciebie mocno przytulając.
- To koniec rozumiesz ! Koniec z Taylor od dzisiaj ona dla mnie nie istnieje. Kocham Cię ! – krzyczał. Bardzo się ucieszyłaś.
- Też Cię kocham. - Weszliście głębiej do mieszkania a ty zamknęłaś drzwi.
- Gdzie jest Darcy ?
- W pokoju w łóżeczku. - Chłopak od razu tam pobiegł. Wziął mała na ręcę i zaczął mówić do niej. Wyglądali razem tak słodko. Leżysz z Harry’m na łóżku i oglądacie jakąś komedię romantyczną. Nic Ci więcej nie trzeba. Nie wiesz jak się potoczy wasze życie ale wiesz, że jego resztę chcesz spędzić z Styles’em i Darcy. 

15# Louis

Pewnego dnia po szkole poszłaś do centrum handlowego. Chciałaś kupić sobie czerwone rurki. Lecz nigdzie nie mogłaś znaleźć. Usiadłaś na ławce i włączyłaś mp3. Włączyła się twoja ulubiona piosenka One Direction  „One Thing”. Zamknęłaś oczy. Pomyślałaś że jesteś na ich koncercie. Gdy przyszedł czas na Louisa zaczęłaś śpiewać najgłośniej jak mogłaś. Zapomniałaś że jesteś w centrum handlowym. Ludzie gapili się na ciebie z miną WTF ?. Jednak ty śpiewałaś dalej nie zauważając tych ludzi. Gdy otworzyłaś oczy stał przed tobą śliczny chłopak ubrany w bluzkę w paski, szelki i czerwone rurki. Zrobiłaś się cała czerwona. Usiadł koło ciebie i powiedział: 
-Ładnie śpiewasz ;)
  -Dziękuje.
-Jestem Louis a ty ?
-[T.I.]. Miło mi ;pp To imię. Louis. Ten sposób ubioru. Kogoś ci przypominał ale nie wiedziałaś kogo. Tak to on to był Louis ten sam Louis z One Direction ! Zaczęłaś szczerzyć zęby.
-Masz ochotę na spacer ? – zapytał.
-Jasne  – byłaś wniebowzięta. Jeden z twoich idoli szedł obok ciebie. Przypomniałaś sobie że zawsze nosisz w torebce jakieś marchewki. Tym razem też je miałaś. Wyciągnęłaś jedną i zaczęłaś chrupać  Loui popatrzył na ciebie. Zapytał : 
-A marchewka dla mnie to gdzie ?! – powiedział z miną niby obrażoną.
-No masz – dałaś mu inną którą wygrzebałaś z torebki
  -Masz chłopaka ? – zapytał.
-Nie a czemu pytasz ? –zapytałaś i wyszczerzyłaś zęby.
-A nic  – odpowiedział i z kieszeni  wyciągnął swój iphone. – zapisz mi swój numer – podał ci go a ty zaczęłaś wpisywać.
-Wiesz co ja muszę już iść. Zadzwonię do ciebie.- pocałował cię w policzek i odszedł. Byłaś wniebowzięta. Właśnie skończyłaś rozmawiać z chłopakiem którego znałaś od 1 roku. Wiedziałaś o nim wszystko. Byłaś  jego wielką fanką. A on nie wiedział o tobie nic. Tylko tyle że wydurniałaś się w centrum handlowym. Za chwilę dostałaś jakąś wiadomość. Była od Lou. Zaczęłaś czytać :  „Fajnie mi się dzisiaj z tobą rozmawiało. Może umówimy się na kolejne spotkanie ? ;)”. W tej chwili wchodziłaś do domu.  Z radości zaczęłaś skakać, krzyczeć i wywijać koziołki. Mama patrzyła na ciebie z miną WTF ?. Pobiegłaś na górę i walnęłaś się na łóżko. Odpisałaś mu : „Z chęcią ;)” i podałaś mu miejsce spotkania oraz godzinę. 
*Następny dzień*
Od samego rana wybierasz  odpowiednie ciuchy  Nie możesz się zdecydować ;p Przeryłaś już 3 garderoby została ci jeszcze jedna. Modlisz się żeby tam było coś odpowiedniego  Jest ! Znalazłaś twoją ulubioną bluzkę z flagą UK, czerwone rurki i niebieskie Conversy. Wreszcie. Te wszystkie szafy mają tyle ubrań że nigdy nie możesz niczego znaleźć. Ubrałaś się. Włosy związałaś w staranny kucyk. W umówionym miejscu spotkałaś Louisa. 
-Hey długo czekasz ? – zapytałaś.
-Nie przed chwilą przyszedłem.
-To gdzie mnie zabierzesz ?– zapytałaś i wyszczerzyłaś zęby
-Pokaże ci kilka wspaniałych miejsc .
Poszliście. Zwiedziliście naprawdę piękne miejsca. Dużo rozmawialiście. Bardzo dobrze czuliście się w swoim towarzystwie. Lou opowiadał ci jakie żarty robił chłopakom. Ty nie mogłaś wytrzymać ze śmiechu. Zatrzymaliście się na moście i podziwialiście piękny zachód słońca. Zrobiło ci się zimno. Gęsia skórka wyszła ci na rękach. Lou to zauważył i od razu dał ci swoją bluzę. Z początku protestowałaś. Ale jednak dałaś ją sobie założyć. W pewnej chwili przyciągnął cię do siebie i złożył na twych ustach pocałunek. Ty odwzajemniłaś go.

14# Zayn

Mieszkam sama w Londynie od 5 lat. Jestem w związku z Mattem już 10 miesięcy. Od paru dni między nami coś się psuło. Nie miał dla mnie czasu. Zdarzało się, że nie odbierał telefonów. Gdy się spotykaliśmy, były ciągłe kłótnie. Wieczorem leżąc i rozmyślając nad tym wszystkim wyszłam na spacer. Była 23. Bałam się trochę, ale musiałam pooddychać świeżym powietrzem. Poszłam w miejsce, które z Mattem uwielbialiśmy. Nagle zauważyłam, że ktoś tam siedzi, podeszłam bliżej. Był to mój chłopak z jakąś dziewczyną, przytulali się i całowali. Łzy popłynęły strumieniem po moim policzku. Podeszłam do nich.
-To dla tego nie masz dla mnie czasu ? Z nami koniec ! Nie pomyślałabym, że możesz mnie tak potraktować ! –krzyczałam, dławiąc się własnymi łzami
.-Nie wiedziałem jak ci to powiedzieć. – powiedział z lekkim uśmiechem na ustach. On jest bezczelny, pomyślałam, odwróciłam się i poszłam stamtąd. Usiadłam na ławce w parku, zaczęłam płakać. Ktoś do mnie podszedł.
-Nic ci nie jest ? –zapytał nieznajomy.
-A jak myślisz ? Sory, ale nie mam ochoty na rozmowę.
-Jeżeli chciałabyś porozmawiać to masz mój numer.-położył kartkę na ławce i poszedł. Po chwili wzięłam kartkę i poszłam do domu. Zastanawiało mnie jedno kim był nieznajomy. Na kartce był tylko numer, bez imienia. Postanowiłam, że jutro do niego zadzwonię. Doszłam do domu i położyłam się spać. Wstałam o 12. Wykąpałam się. Wzięłam do ręki telefon i wykręciłam numer.
-Cześć. Jestem Viki, dziewczyna z parku. Pamiętasz mnie ?
-Cześć. Miło, że zadzwoniłaś. Jak się czujesz?
-Nie za dobrze. Zdradziłbyś mi swoje imię ?
-Tak jestem Zayn. Spotkalibyśmy się dzisiaj o 15 ?
-Niech będzie, to w parku. Do zobaczenia. –rozłączyłam się. Nie byłam chętna, żeby gdziekolwiek wychodzić, ale musiałam z kimś pogadać. Przebrałam się i związałam włosy. Wyszłam z domu i poszłam w stronę umówionego miejsca. Chłopak czekał już na mnie. Dalej nie wiedziałam jak wygląda, znałam jego imię. Na oczach miał przyciemniane okulary a głowie kaptur. Widziałam tylko tyle, że ma ciemną karnację. 
-Cześć. Przed kim się tak maskujesz ?-zaśmiałam się.
-Hmm. Zaraz ci powiem, ale chodźmy w bardziej ustronne miejsce. Może do mnie ?
-Niech ci będzie, ale na nic nie licz.-uśmiechnęłam się lekko. Ruszyliśmy, po drodze rozmawialiśmy i śmieliśmy się. Zayn wydawał się miłym chłopakiem. Gdy doszliśmy, nie mogłam uwierzyć w to co zauważyłam. Mieszkał on w bardzo dużym domu. Jakby mieszkało w nim kilkanaście osób co do czego okazało się, że mieszka tam sam. Gdy weszliśmy do środka, Zayn ściągnął okulary i kaptur.
-Czekaj, czekaj. Ty nie jesteś ten Zayn Melik z One Diraction ? Chłopak zaśmiał się.
-Nie. Jestem Zayn Malik z One Direction.
-Sory, nie jestem waszą fanką także się nie znam.
-Nie no, nie ma sprawy. Chcesz coś do picia. Kiwnęłam głową. Chłopak przyniósł mi lemoniadę. Posiedzieliśmy i obejrzeliśmy filmy. O 24 Malik odprowadził mnie do domu i na pożegnanie przytulił mnie. Spotykaliśmy się tak przez miesiąc, byliśmy tylko przyjaciółmi, lecz wiedziałam, że on coś do mnie czuję, a ja to odwzajemniałam. Pewnego dnia wyznał mi co czuje. Było tak romantycznie. Od tamtego dnia jesteśmy parą. Dzisiaj Zayn wyjeżdża w trasę na 6 miesięcy. Będę tęskniła no, ale wytrzymam. Będziemy pisać i dzwonić do siebie. Po tygodniu siedzenia i nic nie robienia w domu ubrałam się i wyszłam na spacer. Był wieczór. Poszłam do parku i usiadłam na ławce. Nagle zauważyłam chłopaka który przypominał Zayna, ale to nie mógł być on, przecież Malik jest w trasie. Podeszłam bliżej do niego, wzrok mnie nie mylił, to był on, mój ukochany, ale co on tutaj robił ? Gdy podeszłam jeszcze bliżej zauważyłam, że nie jest sam tylko z jakąś dziewczyną, postanowiłam ich obserwować może to tylko koleżanka, ale co on do cholery robił w Londynie. Przecież teraz miał być w Niemczech. Akurat gdy miałam do niego podejść, pocałował nieznajomą dziewczyną. Stanęłam przed nimi. Zayn szybko wstał i spojrzał na mnie.
-Przepraszam, ja ci to wszystko wyjaśnię. Kocham Cię, ale to Ashley chyba też coś czuję. Wybacz mi.-powiedział patrząc na mnie.
-Chyba jesteś śmieszny! Miałeś być w trasie a co do czego mnie okłamujesz! Dla mnie nie istniejesz! Koniec z nami ! Życzę ci szczęścia z tym czymś ! –uderzyłam go w twarz po czym z płaczem pobiegłam do domu. Po paru dniach nie wytrzymywałam już tego. Nadal go kocham, nie mogę bez niego żyć, niezależnie co mi zrobił, ale nie zamierzałam do niego wracać. O nie. Najlepszym wyjściem dla mnie była śmierć. Wzięłam garść tabletek i popiłam alkoholem. Gdy to zrobiła usłyszałam dzwonek do drzwi, resztkami sił podeszłam i je otworzyłam, w drzwiach stał Zayn.
-Viki, wybacz mi, zrozumiałem, że źle zrobiłem, kocham cię, tylko ty się dla mnie liczysz. – powiedział a po jego policzkach spłynęła łza
. -Zayn, też cię kocham. – po tych słowach wpadłam w jego ramiona, oczy powoli się zamykały a serce przestało bić. To już był koniec moje życia.  Zayn zadzwonił po karetkę, lecz już nic się nie dało zrobić. Odeszłam.

4# Pamiętnik część 3

.    29.03.2014 r.
                                                                     Drogi Pamiętniku!

Sorry za długie nie pisanie, ale to wszystko co się działo sprawiło, że nie mogłam. Tyle się działo po prostu to wszystko mnie przerosło wraz z mymi oczekiwaniami. To wszystko było jak NAJWIĘKSZY I ZARAZEM NAJGORSZY KOSZMAR MOJEGO ŻYCIA. Więc prosto mówiąc było to okropne. Dobra ja tak ględzę a ty nie wiesz o co chodzi.
Więc jak wiesz spotkałam Liama uważałam go za normalnego chłopaka, szczerze mówiąc zaintrykował mnie, lecz to co potem odkryłam było przerażające spotkałam mega światową gwiazdę. Dzięki temu że do sieci wyciekły nasze zdjęcia z pod kawiarnii dowiedziałam się że jestem kochanką idola nastolatek a także członka zespołu One Direction. Jak się z tym czuje? Okropnie, już wolałabym być z członkiem jakiegoś ludowego klubu tanecznego. Dlaczego?! Odpowiedź jest prosta bo nie ma takiego napięcia. Nie musisz niczego udawać. Zważając, że Liama znam jakieś dwa dni. A najgorsze jest to, że gdy został zapytany czy ma dziewczynę. Zgadnij co odpowiedział. No nic. Ale to był pikuś to co się działo potem to było istne piekło na ziemi. Za każdym razem gdy włączyłam jaką kolwiek stronę pod spodem było moje zdjęcie i dopisek "Tajemnicza nieznajoma Liama Payna wracająca ze szkoły" albo na przykład ze sklepu. Zawsze gdy zjeżdzałam na dół widniały okropne komentarze. Nie chce ich cytować bo wtedy nie byłbyś już moim ukochanym pamiętnikiem do którego mogę się zwierzać lecz lecz kupką fałszywych i obrarzających mnie oszczerstw i przekleństw. Nie będę się już tak rozpisywać bo strace zaraz kontrolę nad sobą. Ale teraz muszę sobie postawić cele które muszę wykończyć do końca
DO ZROBIENIA JAK NAJSZYBCIEJ;
1.Pogadać z Liamem dlaczego tego nie sprostował.
2.Powiedzieć mu żeby to sprostował.
3.Wrócić do normalnego życia.
4.Zapomnieć o całej tej sprawie.
A teraz muszę iść się pouczyć do poprawki. Przez tą całą sprawę moje oceny podupadły. A to kolejny argument, że nie nadaję się żeby być sławna. Dobra teraz serio idę się pouczyć.
                                                  
                                                                                                                                                                 [T.I.]

13# Niall

Nialla znasz od dzieciństwa. To on zawsze bawił się z tobą zabawkami, to on zawsze ci pomagał i to on zawsze cię wspierał. Teraz jesteście już starsi, dojrzalsi. Zakochałaś się w Niallu rok temu i nadal nie wiesz, czy on w tobie też. Spędzasz z nim każdą wolną chwilę tak jak on z tobą. Pewnego dnia niespodziewanie zaprosił cię na randkę, do kina. Ucieszyłaś się, dał ci nadzieję. Ubrałaś się w czarne rurki, czarną bluzkę na grube ramiączka z logiem Guns'n'Roses, założyłaś czarne vansy i wyszłaś z wielkim uśmiechem na twarzy. Gdy dotarłaś, irlandczyk czekał już na ciebie. Gdy cię zobaczył, podszedł, wyściskał i pocałował w policzek, a ty odwzajemniłaś gest. -No to co, na jaki film masz ochotę? -zapytał cię.
-Umm, moglibyśmy pójść na Zmierzch, jeśli tylko chcesz. -odpowiedziałam ze śmiechem.
-Świetnie, lubię Zmierzch! Pójdę kupić bilety, zaczekasz? -spytał z troską w oczach.
-Pewnie, leć, bo zaraz będzie duża kolejka. -powiedziałam i usiadłam na sofie. Po kilku minutach blondynek zjawił się z dwoma biletami, dużym popcornem i dwoma dużymi kubkami coli. Wzięłam od niego jedną z tych rzeczy i udaliśmy się do sali kinowej. Gdy film się zaczął, oparłaś się o ramię Nialla, nie miał temu nic przeciwko, więc się do siebie uśmiechnęłaś. Nagle w pewnym momencie poczułaś czyiś oddech na swoim policzku, odwróciłaś się. Chłopak patrzył się na ciebie swoimi głębokimi, niebieskimi oczami. Jego twarz była coraz bliżej twojej. Czułaś buchające ciepło od niego. Po paru sekundach oboje złączyliście się w pocałunku. Czułaś motylki w brzuchu. To było dla ciebie bardzo przyjemne, nie chciałaś skończyć. Niestety, ktoś z tylnego rzędu poprosił was, abyście się od siebie odkleili. Z niechęcią oboje to zrobiliście.
-To było...-zaczęłaś, ale ci przerwał.
-Wiem, magiczne. -powiedział.
-Wyjąłeś mi to z ust, hahah. -uśmiechnęłaś się.
-To umm, zostaniesz moją dziewczyną? -zapytał nieśmiało, jakby bał się negatywnej odpowiedzi z mojej strony
. -Tak. -powiedziałaś, momentalnie usta ułożyły mu się w uśmiech i znowu cię pocałował, tym razem krócej, ale znowu poczułaś to ciepło, które wypełniało całą ciebie.

piątek, 11 kwietnia 2014

uwaga, uwaga!.

Cześć,
Więc dziś organianizuje dzień imaginów więc dziś o:

10:00-Niall
11:30- najprawdopodobiej 3 część pamiętnika
12:55-Zayn
13:30-Louis
14:55-Harry
                                                                                                        Caroline

12# Zayn

„Tego jest już zbyt wiele. Czy to moja wina? Przecież nic złego nie zrobiłam. Zawsze chciałam dobrze. Zawsze chciałam pomóc. Dzisiaj = najgorszy dzień mojego życia. Najpierw [i.t.p.] zarzuciła mi, że jestem zakłamaną suką i że nigdy tak naprawdę nie byłam jej przyjaciółką. Czemu to powiedziała? Po szkole rozniosło się, ze zdradziła swojego chłopaka. I niby to moja wina? Na pewno nie. Nie tylko ja o tym wiedziałam. Ale [i.t.p.] oczywiście uwierzyła [i.t.w.]. W szkole wyzywali mnie od suk, szmat, dziwek. Beznadzieja. W domu jeszcze gorzej. Weszłam i zobaczyłam swoich rodziców śpiących w salonie. Niestety nie spali z powodu zmęczenia, oni po prostu uchlali się do nieprzytomności. A mówili, że już tego nie zrobią. Haha, dobre. Ja im głupia uwierzyłam. Naprawdę jestem beznadziejna
.” Siedziałaś na moście, przy barierce i rozmyślałaś nad swoim życiem. Jednym słowem było chujowe. Po dzisiejszym dniu byłaś szczególnie przygnębiona. Bolało Cię, że tak bliskie Twojemu sercu osoby ranią Cię tak bardzo. Nie obchodziło ich Twoje zdanie, nie obchodziłaś ich ty. Obok Ciebie stała butelka wina. Zawsze gdy miałaś jakiś problem przychodziłaś tutaj. Dokładnie na ten sam most, z taką samą tanią butelką wina i siadałaś w tym samym miejscu. To była rutyna. Już kilka razy chciałaś skoczyć ale zawsze coś Cię powstrzymywało.
- Hej mogę się dosiąść? – usłyszałaś za plecami niezwykły głos, drgnęłaś.
- Jasne, tylko obiecaj, że nie będziesz dużo gadał – powiedziałaś.
- Obiecuję – odpowiedział. Siedzieliście w ciszy. Obok Ciebie znajdował się sam Zayn Malik z One Direction. Znałaś i lubiłaś ten zespół, zawsze poprawiali Ci humor. Normalnie krzyczałabyś z podekscytowania ale teraz nie miałaś na to siły. Zayn nic nie mówił tylko wpatrywał się w wodę. Nawet nie Obrócił głowy, żeby na Ciebie spojrzeć. Po pół godzinie zapytałaś:
- Zayn?
- Tak? – nie zdziwił się, ze znałaś jego imię. Był przecież popularny.
- Co Cię tu sprowadza?
- Pokłóciłem się z chłopakami. Wiesz o kogo mi chodzi, prawda?
- O Louisa, Liama, Harrego i Nialla.
- Dokładnie. A dlaczego ty tu jesteś?
- Zawsze tu przychodzę gdy mam beznadziejny dzień, a dzisiaj się do nich jak najbardziej zalicza – odpowiedziałaś. O nic więcej nie spytał. Wyczuł, że nie masz ochoty się zwierzać.
- Zayn mam prośbę – powiedziałaś po 5 minutach milczenia.
- Słucham.
- Mogę Cię przytulić?
- No jasne – powiedział, usiadł bliżej i objął Cię mocno ramionami. Siedzieliście teraz przytuleni. Było Ci bardzo przyjemnie Zaciągałaś się zapachem chłopaka jak ostatnim papierosem z paczki. Rozkoszowałaś się jego bliskością. Nie było Ci tak dobrze od bardzo, bardzo dawna. Czułaś, że on jest tym, którego potrzebujesz, tym bez którego Twoje życie nie ma większego sensu.
- Zayn, nie wiem dlaczego się pokłóciliście ale to twoi przyjaciele i powiem Ci jedno: Nie pozwól aby coś lub ktoś stanął pomiędzy wami.
- Zapamiętam to sobie. Chyba pójdę ich przeprosić, bo to w sumie moja wina – powiedział.
- Powodzenia.
- Zobaczymy się jeszcze kiedyś? – zapytał z nadzieją w głosie.
- Na pewno, ale może minąć dużo czasu zanim ta chwila nadejdzie – odpowiedziałaś. Już wiedziałaś co chcesz zrobić. Dokończyłaś wino.
„Po co wracać i znów się ranić? Czy to miałoby sens? Nie. Zabolałoby jeszcze bardziej, bo poczułam czym jest prawdziwe szczęście.”
Przypomniał Ci się kawałek piosenki:
„Jest jak jest nie jak powinno być i taka prawda, więc lepiej naucz się w zgodzie z nią żyć”
Zanuciłaś to sobie przechodząc na drugą stronę barierki. Przez te 2 godziny, które spędziłaś w towarzystwie Zayna były spełnieniem Twoich marzeń.
„A więc chyba lepiej umrzeć szczęśliwą? Nic lepszego mnie już w życiu nie spotka.” – pomyślałaś i skoczyłaś. To było takie cudowne uczucie. Ta chwila przez którą leciałaś w dół trwała może kilka sekund ale poczułaś się naprawdę wolna. Wolna od wszelkich problemów i zmartwień. Uderzając o taflę wody miałaś uśmiech na ustach. Ból… Pieczenie w płucach… Ciemnosć… Umarłaś szczęśliwa. Od tej pory na tym samym moście, z taką samą butelką wina i w tym samym miejscu można codziennie zobaczyć chłopaka. Chłopaka, który tak jak ty przychodzi zapomnieć o problemach i pomyśleć. Chłopaka, który tęskni za pewna dziewczyną, którą tu poznał. Chłopaka, który zastanawia się czy jeszcze Cię kiedyś zobaczy.