poniedziałek, 4 sierpnia 2014

22# Niall

Mam na imię [T.I.]. Jestem podróżniczką. Już zwiedziłam dwanaście kraji. Spotkałam wspaniałych ludzi z którymi do tej pory utrzymuję kontakt. Moim najbliższym miastem, które odwiedzę jest Londyn choć byłam w nim już z dobre dziesięć razy cały czas do niego przyjeżdzam. Intryguje mnie. Tyle budynków, zabytków takich jak Big Ben czy London Eye. Kiedyś jako małe dziecko obiecałam, że jeśli okrążę kulę ziemską będę najszczęśliwszą osobą ba calutkim świecie. W dniu moich osiemnastych urodzin wyjechałam do Tajlandii i tak zaczęła się moja historia z podróżowaniem. Obecnie jestem w Walii i jak narazie nie ma żadnych przeszkód bym wyjechała za dwa dni.

                                                        *** Dwa dni później ***

O siódmej wyjechałam z królestwa żonkila. Kolejny cel. Londyn. Postanowiłam, że zostanę tam jedynie do końca przyszłego tygodnia, czyli prawie półtorej tygodnia. Postanowiłam zamieszkać u mojej kuzynki Steph (skrót od Stephania, pomysłowość cioci Grety). Kiedyś miała nadzieję, że z nią zamieszkam. Myślała, że będzie jej raźniej, lecz ja zdecydowałam, że będę podróżować. Nie odzywała się do mnie (UWAGA!) dwa dni. Było mi jej trochę szkoda. Zawiodłam ją, miała nadzieję, że to dzięki mnie będzie jej raźniej. Ale zawsze robię to co sobie obiecuję. Ostatnio poznała paczkę przyjaciół w pracy. Zajmuje się makijażem jest naprawdę świetna. Ma dziewczyna talent. Około szesnastej dojechałam do stacji głównej. Do mieszkania Steph miałam około piętaście minut drogi pieszo. Wzięłam swój plecak i torbę podręczną i ruszyłam w stronę domu Stephanii. Koło godziny osiemnastej stanęłam pod jej apartamentowcem, musiałam wcześniej pójść jeszcze na zakupy. Napisałam jej jeszcze szybkiego SMS'a, że będę za jakieś pięć minut. Gdy dotarłam na odpowiednie piętro, zadzwoniłam dzwonkiem do odpowiednich drzwi. Obstawiam, że Steph bardzo się ucieszyła z mojej wizyty po jej zachowaniu, gdy rzuciła się na mnie w drzwiach. Mało co nie zgniotła moich zakupów. Resztę wieczoru spędziliśmy na opowiadaniu naszych historii. Obiecała, że następnego dnia przedstawi mnie swojej paczce. Potem poszłam jak najszybciej do mojego pokoju. Odrazu można było zobaczyć, że był urządzony przez artystkę. Następnego dnia zaczęłam rozpakowywać zakupy i swoje torby choć było ich niezbyt dużo. Gdy kończyłam rozpakowywać mój plecak zobaczyłam naszyjnik, który miałam z Tajlandii. Wogóle o nim zapomniałam. Dostałam go od znajomej Tinni. Była dla mnie bardzo kochana pozwoliła mi u niej mieszkać i jeść za darmo. Ma małego synka Channiego, który jak na czterolatka był dość szczwany. Myślał, że będę jego dziewczyną to było dość słodkie. Trochę za nimi tęsknię. Może kiedyś ich odwiedzę? Miałam dzisiaj poznać przyjaciół mojej kochanej kuzynki. Koło piętnastej zaczęłam się zbierać. Przecież nie pokazałabym się przecież im w znoszonych spodniach i zwykłej szarej koszulce. Wyprostwałam włosy, które dzięki  temu nie wyglądały jak mokra słoma. O osiemnastej usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Wyłoniłam się z kuchni i zobaczyłam piątkę zupełnie różnych ludzi.

- Proszę poznajcie moją kuzynkę [T.I.]. Podróżuje po całym świecie.- przedstawiła mnie Stephania.
- Cześć, jestem Perrie.- przedstawiła się długowłosa blondynka.- To jest mój chłopak, Zayn- wskazała ręką na wytatułowanego bruneta.- Ta z kokardką to Jade, obok niej blondynek Niall, a tuż obok niego stoi Liam.- przedstawiła resztę dziewczyna.
- Miło mi was poznać, już wiecie jak mam na imię- powiedziałam.
Resztę czasu opowiadałyśmy sobie o naszych przygodach. Gdy chciałam coś powiedzieć Niall parskał tak głośnym śmiechem, że sama niesłyszałam co mówiłam. Jakieś dwie godziny później zaczęli się zbierać, chyba zapomniałam im wszystkim powiedzieć, że zostaję do końca następnego tygodnia. Umówiliśmy się za dwa dni w willi Zayna. Liam obiecał, że tym razem przyjdzie z Sophią- jego dziewczyną. Która z jego opowiadań była wspaniała. Gdy już wszyscy wyszli ja ze Steph wzięłyśmy się za sprzątanie i zmywanie naczyń. Rozmawiając:
- A ten Niall to tak zawsze?- zapytałam
- Powiem Ci szczerze, że nigdy go takiego nie widziałam. Jakby się speszył. Dziwne.
- Aż tak speszam ludzi.  Ale przecież Perrie, Jade, Zayn i Liam zachowywali się normalnie. Zobaczymy jak będzie się zachowywać u Zayna.-stwierdziłam
- Już wiem, gdzie pojadę potem.
- Gdzie?- spytała.
- Do Nowej Zelandii.- odpowiedziałam szybko.
- Czemu?- zapytała.
- Jade mówiła, że to wspaniały kraj, dużo atrakcji a poza tym jeszcze tam nie byłam. Chcę zobaczyć jak tam jest.
- Kiedy masz samolot?- wypytywała.
- Mam zabukowany na piątek, ale mogę go przenieść na popołudnie. Zobaczę w środę- powiedziałam susząc ostatni mokry talerz. Po czym udałam się do sypialni.

                                                    *** Dwa dni później ***

Jestem pod domem Zayna. Domem raczej najdroższym apartamentowcem jaki w życiu widziałam, a sporo ich było. Zadzwoniłyśmy dzwonkiem do drzwi. Czekając aż ktoś nam otworzy. W drzwiach zobaczyliśmy znanego nam bruneta.
- Siema, właźcie.- powiedział z uśmiechem od ucha do ucha.
- Cześć, a co ty taki wesoły.- zapytała moja ciekawska kuzynka.
- A tak sam z siebie nie mogę.- spoważniał.
- No możesz, możesz tylko się tak pytałam.
- Wszyscy są w salonie. Steph, wiesz jaka droga.- poweidział dalej z totalnym wyszczerzeniem. Dziwne.
W salonie siedzieli już wszyscy łącznie z Sophią. Naprawdę była bardzo kochana a do tego śliczna i mądra. Opowiedziałam wszystkim o moich planach związanych z wyjazdem do Nowej Zelandii. Tylko tak nagle, Niall ucichł. Gdy już miałyśmy wracać, chłopak poprosił mnie o chwilę rozmowy.
- Chciałeś pogadać, słucham.
- No, bo wiesz lubie Cię i słyszałam, że wyjeżdzasz i chciałem się no... zapytać- jąkał się.
- Niall możesz troszeczkę szybciej, bo zaraz ma być nasza taksówka.- powiedziałam lekko zdenerwowana.
- Chłopie, dajesz. Pójdziesz ze mną do kina?- zapytał.
- Tak- powiedziałam bez zastanowienia.- Napisz mi kiedy i gdzie. OK?
- Jasne- powiedział wesoły.- To, pa.- pocałował mnie jeszcze na koniec w policzek. Słodkie.
- No, cześć.- powiedziałam prawie w biegu.
Gdy weszłam do taksówki odrazu Steph zaczęła mnie wypytywać: "co?", "gdzie?" i "jak?". Szybko zaczęłam jej opwiadać sama zaczynając rozumieć co się przed chwilą stało. Po chwili dostałam SMS'a : "Czekam w sobotę o 17 na ulicy Oxforda 4. Niall X". Szybko mu odpisałam : "Nie mogę się doczekać. [T.I.] xoxo".

                                                      *** Sobota, 14:15 ***

Trzeba zacząć się przygotowywać. Oczywiście, Stephania zaklepała, że zajmie się makijażem i fryzurą. Wybrałam prostą biało-różową sukienkę ombre z białym paskiem i kremowe trampki. Wszystko wyglądało stylowo i wygodnie. Cały wieczór minął wspaniale. Trochę się opanował z parskaniem śmiechem. Gdy dotarliśmy pod bramę wieżowca Steph. Chłopak zaczął:
- Przez cały czas chciałem Ci powiedzieć, że wyglądasz ślicznie. Dziękuję Ci za ten wieczór. Świetnie się bawiłem.
- Też Ci dziękuję. Było całkiem wesoło.- przytuliłam go. Nie wiem, dlaczego ale starałam tak w niego wtulona z 5 minut. A mogłabym stać trzy razy dłużej. Z każdą chwilą nasze twarze zbliżały się do siebie o kilka milimetrów. Aż w końcu masze usta stworzyły jedność. Było wspaniale.

                                                       *** Środa ***

Nie wiem co mam zrobić. Stoję pomiędzy młotem a kowadłem. Miłość czy pasja. Od momentu, gdy pocałowałam się z Niallem spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę. Moje rozmyślenia wyrwał dzwonek od drzwi szybko do nich podbiegłam. W drzwiach zobaczyłam Irlandczyka z bukietem białych róż (kocham).
- Cześć słonko, co tam?- zapytał.
- Myślę.
- O czym?- zapytał po raz kolejny.
- O nas, wyjeździe i tak ogólnie.- odpowiedziałam.
- Wiem, już chyba o czym dokładnie. Powiedz mi kochasz mnie?- zapytał.
- No pewnie, że kocham.- powiedziałam chwytając go za rękę.
- Kochasz to co robisz?- zapytał po raz kolejny.
- Kocham.- powiedziałam po raz kolejny.
- Myślałem o tym odkąd się pocałwaliśmy. Wiem, że to jest dla Ciebie bardzo trudne i nie chciałbym być teraz na twoim miejscu, więc postanowiłem, że...
- Ale ja już to przemyślałam....- przerwał mi.
- Poczekaj chwilę. Więc postanowiłem, że wyjadę z tobą. Jeśli oczywiście chcesz?- zapytał.
- Oszalałeś, oczywiście, że chce. Kocham Cię.- rzuciłam się na niego z pocałunkami.

I tak zaczęła się przygoda moja i Nialla. Dzięki jego poświęceniu mogę mieć w tym samym czasie obydwie rzeczy, które kocham.

                                                             THE END

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz