czwartek, 25 grudnia 2014

23# Liam

Szczerze nie myślałam, że moje życie może się tak ułożyć: wspaniały mąż, dzieci, dom i praca. Przez pierwsze dwadzieścia lat mojego życia było totalną porażką wprawdzie miałam rodziców, ale cóż to za rodzice którzy mają w tyłku swoje dziecko i zajmują się tylko swoją pracą, byłam zdana na siebie wprawdzie miałam pieniądze, ale za pieniądze nie kupisz przyjaciół, rodziców, miłości i szczęścia. Swoje uczucia przelewałam na papier tworząc melodie, teksty, piosenki o których tylko wiedziałam ja do czasu.... Pamiętam to dokładnie 23 stycznia. Ja jak zwykle z nosem w zeszycie szłam przez ulicę w śnieżny dzień. Aż tu nagle BUM! Pośliznęłam się i wpadłam prosto w śnieg, który był zebrany tuż obok szosy. Szczęście w nieszczęściu jak to się mówi. Powiedziałam sama do siebie:

-Świetnie [T.I.], ty niezdaro- wtedy dopiero zorientowałam się, że mojego zeszytu nie ma. Wpadłam w panikę, myślałam coś takiego: "A jeśli ktoś go znajdzie i je przeczyta w końcu te piosenki są o moim życiu i uczuciach". Czułam się wtedy jak balon bez powietrza albo ryba bez wody. Następnego dnia zdesperowana wywieszałam ogłoszenia na każdej możliwej stronie internetowej, chodziłam do pobliskich sklepów i pytałam się czy niewidzieli zeszytu lub czy ktoś go nie oddał, wiem pewnie myślicie, że to głupie albo "Czy coś z nią jest nie tak?". Ale jak powiedziałam wcześniej ten notatnik był całym moim życiem. Po tygodniu poszukiwań traciłąm już nadzieję, lecz następnego dnia dostałam wiadomość, która brzmiała dokładnie tak:

"Piszę w sprawie zaginionego zeszytu. Ma niebieską okładkę trochę pobrudzoną długopisem, powydzierane kartki i czerwoną wstążką wokół niego. Na pierwszej stronie napisanie jest:"Dla wyzwolenia uczuć [T.I.] [T.N.]". Jeżeli chce pani go odzyskać możemy się spotkać za dwa dni w kawiarence "Ogród marzeń" o 12. Niech pani szuka Liama Payne'a".
Dwa dni później aż tak się przejęłam, że wstałam z samego rana. Nie mogłam się doczekać przez te kilka godzin nie mogłam sobie znaleźć zajęcia. Aż wkońcu wybiła 12 wyszłam z domu. Po dwudziestu minutach byłam już na miejscu. Nigdy nie byłam w tej kawiarnii wcześniej było tam pięknie choć za oknem leżał śnieg w lokalu było tak wiosennie, kolorowo, wesoło. Podeszłam do blatu i zapytałam:
-Czy jest pan Liam Payne? Ja w sprawie ogłoszenia.
-Pani [T.I.]?-spytała kelnerka.
-Tak-odpowiedziałąm
-Już go wołam-powiedziała i zniknęła za drzwiami do kuchni.
Po jakichś dwóch minutach pojawił się wysoki, brunet z moim zeszytem:
-[T.I.]?-przytaknęłam-Czy to nie twój zeszyt?-mówiąc to podał mi zeszyt. Miałam ochotę skakać jak głupia, Ale trzeba było zachować powagę.
-Tak gdzie go pan znalazł?-zapytałam zaciekawiona.
-Znalazłem go koło hydrantu, był cały mokry osuszyłem go. Może przestaniemy mówić przez pani albo pan. Jestem Liam, a ty [T.I.]-zapytał.
-Tak, dziękuję. Gdzie pan sorry znalazłeś moje ogłoszenie?-zapytałam.
-Wiesz ciężko było go nie znaleźć.-zrobiłam się czerwona-Nie przejmuj się to tylko znaczy, że bardzo zależy Ci na tej małej rzeczy. Pozwoliłem sobie zajrzeć do środka...-Wtedy moje najgorsze koszmary się spełniły.-... teksty są bardzo osobiste, ale są świetne. Skąd bierzesz taką inspirację?-zamilkłam.- Jeżeli nie chcesz to nie mów.
-Nie, spokojnie. Teksty są pisane na podstawie mojego życia i uczuć. Dlatego są bardzo osobiste.
- Więc to wyjaśnia jeden tekst:"Mam ochotę zjeść lody lub kupić misia lub dwa". To wyjaśnia wszystko.
- Nie dziw się pisałam to w wieku dwunastu lat. Po prostu miałam ochotę na lody czekoladowe. --
-Bardzo podoba mi się jedna piosenka. Chciałbym ją zaprzezentować na wieczorku muzycznym. Jest świetna. Mogę?-zapytał.
-Tak, proszę.-podałam mu zeszyt.
Zaczął kartkować aż dotarł do przedostatniej strony:
-O właśnie ta. Jest genialna, uwielbiam słowa i muzykę.-musiałam przyznać, że miał świetny gust, wybrał moją ulubioną piosenkę.
- Zaśpiewaj kawałek.-zaczął śpiewać był lepszy niż ja, gdy ją śpiewałam. Zaparł mi dech w piersi.
- Możemy się dogadać...

I tak to się zaczęło Liam promował moje piosenki i niektórej ze mną pisał. A wiecie jak to bywa im więcej czasu spędzasz z przyjacielem staje się bliższy niż ktoś inny. Byliśmy parą przez dwa lata, potem Liam mi się oświadczył. Ślub i dzieci. I tak jak napisałam wcześniej dzięki nieszczęściu pojawiło się szczęście.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz