"Piszę w sprawie zaginionego zeszytu. Ma niebieską okładkę trochę pobrudzoną długopisem, powydzierane kartki i czerwoną wstążką wokół niego. Na pierwszej stronie napisanie jest:"Dla wyzwolenia uczuć [T.I.] [T.N.]". Jeżeli chce pani go odzyskać możemy się spotkać za dwa dni w kawiarence "Ogród marzeń" o 12. Niech pani szuka Liama Payne'a".
Dwa dni później aż tak się przejęłam, że wstałam z samego rana. Nie mogłam się doczekać przez te kilka godzin nie mogłam sobie znaleźć zajęcia. Aż wkońcu wybiła 12 wyszłam z domu. Po dwudziestu minutach byłam już na miejscu. Nigdy nie byłam w tej kawiarnii wcześniej było tam pięknie choć za oknem leżał śnieg w lokalu było tak wiosennie, kolorowo, wesoło. Podeszłam do blatu i zapytałam:
-Czy jest pan Liam Payne? Ja w sprawie ogłoszenia.
-Pani [T.I.]?-spytała kelnerka.
-Tak-odpowiedziałąm
-Już go wołam-powiedziała i zniknęła za drzwiami do kuchni.
Po jakichś dwóch minutach pojawił się wysoki, brunet z moim zeszytem:
-[T.I.]?-przytaknęłam-Czy to nie twój zeszyt?-mówiąc to podał mi zeszyt. Miałam ochotę skakać jak głupia, Ale trzeba było zachować powagę.
-Tak gdzie go pan znalazł?-zapytałam zaciekawiona.
-Znalazłem go koło hydrantu, był cały mokry osuszyłem go. Może przestaniemy mówić przez pani albo pan. Jestem Liam, a ty [T.I.]-zapytał.
-Tak, dziękuję. Gdzie pan sorry znalazłeś moje ogłoszenie?-zapytałam.
-Wiesz ciężko było go nie znaleźć.-zrobiłam się czerwona-Nie przejmuj się to tylko znaczy, że bardzo zależy Ci na tej małej rzeczy. Pozwoliłem sobie zajrzeć do środka...-Wtedy moje najgorsze koszmary się spełniły.-... teksty są bardzo osobiste, ale są świetne. Skąd bierzesz taką inspirację?-zamilkłam.- Jeżeli nie chcesz to nie mów.
-Nie, spokojnie. Teksty są pisane na podstawie mojego życia i uczuć. Dlatego są bardzo osobiste.
- Więc to wyjaśnia jeden tekst:"Mam ochotę zjeść lody lub kupić misia lub dwa". To wyjaśnia wszystko.
- Nie dziw się pisałam to w wieku dwunastu lat. Po prostu miałam ochotę na lody czekoladowe. --
-Bardzo podoba mi się jedna piosenka. Chciałbym ją zaprzezentować na wieczorku muzycznym. Jest świetna. Mogę?-zapytał.
-Tak, proszę.-podałam mu zeszyt.
Zaczął kartkować aż dotarł do przedostatniej strony:
-O właśnie ta. Jest genialna, uwielbiam słowa i muzykę.-musiałam przyznać, że miał świetny gust, wybrał moją ulubioną piosenkę.
- Zaśpiewaj kawałek.-zaczął śpiewać był lepszy niż ja, gdy ją śpiewałam. Zaparł mi dech w piersi.
- Możemy się dogadać...
I tak to się zaczęło Liam promował moje piosenki i niektórej ze mną pisał. A wiecie jak to bywa im więcej czasu spędzasz z przyjacielem staje się bliższy niż ktoś inny. Byliśmy parą przez dwa lata, potem Liam mi się oświadczył. Ślub i dzieci. I tak jak napisałam wcześniej dzięki nieszczęściu pojawiło się szczęście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz