*** Z perspektywy Śnieżki ***
- Już szukam twoich skarpetek Louis- szukałam po całym domu. Louisa mogłabym opisać jednym słowem: Bałaganiaż. Ostatnio znalazłam jego kilof w lodówce, a gdy spytałam się dlaczego tam leżał powiedział, że musiał go tam zostawić po rozłupywaniu orzeszków laskowych, kto normalny otwieta orzeszki kilofem przecież daje sie je wiewiórkom by pierwsze ci je otworzyły. Po piętnastu minutach poszukiwań w domu, zaczęłam ich szukać w ogrodzie po Louisie można się wszystkiego spodziewać. Nagle zauważyłam je na drzewie.
- Louis, co twoje skarpetki robią na drzewie? Po co je tam położyłeś?- spytałam ciekawa. Jednak nie doczekałam się odpowiedzi, gdyż z oddali ujrzałam kobietę w podeszłym wieku podpierała się drewnianym kijkiem na jej twarzy było wiele zmarszczek i wory pod oczami. Przerażona jej widokiem zmartwiona zapytałam:
- Dzień Dobry! Czy dobrze się pani czuje?
- Jedyna się zapytałaś moje dziecko. Szłam bardzo długo sprzedając owoce i warzywa po okolicznych wioskach. Jeżeli mogłabym prosić o szklankę wody, jestem bardzo spragniona.-szybko pobiegłam do chatki na prośbę kobiety. Chłopcy patrzyli się na mnie zdziwieni, jeszcze ze skarpetkami w dłoniach podeszłam do babci ze szklanką wody.
- Proszę.- podałam kobiecie naczynie z cieczą. Upiła łyk i powiedziała:
- Dziękuje Ci dziecko. Jesteś bardzo miła i szczera widze to w twoich oczach. Proszę weź to jabłko- podała mi je do ręki- są bardzo słodkie w tym roku są dorodne. A teraz zmykaj widzę, że masz dużo rzeczy do zrobienia.- mówiła to patrząc się za mnie najprawdopodobniej w okienko w którym napewno stali moi aniołowie stróże.- Do widzenia.
- Dziękuję za jabłko. Żegnam.- powiedziałam radośnie.
Gdy szłam do domku ugryzłam najbardziej czerwoną część jabłka było bardzo słodkie jak to powiedziała stara kobieta. Gdy byłam już jedną nogą za progiem poczułam się taka swobodna i jakby zasnęłam.
*** W międzyczasie w królestwie ***
- W końcu się jej pozbyłam. To ja będę najpiękniejsza w tym królestwie, tylko ja nią będę- powiedziała królowa, nie wiedząc, że za drzwiami stał zdenerwowany książe Zayn i jego kuzyn książe Niall.
- Szkoda, że nie zobaczę wyrazów twarzy tych karłów, gdy zauważą, że [T.I.] nie żyje błahahahahaha.- wtedy jeszcze bardziej się zdenerwowali a także stali się bardziej smutni i poczuli się winni, że jej nie uratowali. Ale dostali bardzo wielką wskazówkę i wierzyli, że nie jest za późno.
*** Z perspektywy Louisa ***
Nagle usłyszałem huk w holu. Usłyszałem doniosły głos Liama i szybko tam podbiegłem zobaczyłem tam Śnieżkę, która w prawej ręce miała ugryzione jabłko a w lewej miała moje skarpetki. Co jej się stało? Czemu jej niepilnowaliśmy?
- Chłopaki nie czuję tętna.- powiedział zatroskany Liam.- Ona nie żyje.
Po prostu imaginy o 1D
"Jednym z największych darów od Boga jest wyobraźnia"
poniedziałek, 29 grudnia 2014
czwartek, 25 grudnia 2014
23# Liam
Szczerze nie myślałam, że moje życie może się tak ułożyć: wspaniały mąż, dzieci, dom i praca. Przez pierwsze dwadzieścia lat mojego życia było totalną porażką wprawdzie miałam rodziców, ale cóż to za rodzice którzy mają w tyłku swoje dziecko i zajmują się tylko swoją pracą, byłam zdana na siebie wprawdzie miałam pieniądze, ale za pieniądze nie kupisz przyjaciół, rodziców, miłości i szczęścia. Swoje uczucia przelewałam na papier tworząc melodie, teksty, piosenki o których tylko wiedziałam ja do czasu.... Pamiętam to dokładnie 23 stycznia. Ja jak zwykle z nosem w zeszycie szłam przez ulicę w śnieżny dzień. Aż tu nagle BUM! Pośliznęłam się i wpadłam prosto w śnieg, który był zebrany tuż obok szosy. Szczęście w nieszczęściu jak to się mówi. Powiedziałam sama do siebie:
-Świetnie [T.I.], ty niezdaro- wtedy dopiero zorientowałam się, że mojego zeszytu nie ma. Wpadłam w panikę, myślałam coś takiego: "A jeśli ktoś go znajdzie i je przeczyta w końcu te piosenki są o moim życiu i uczuciach". Czułam się wtedy jak balon bez powietrza albo ryba bez wody. Następnego dnia zdesperowana wywieszałam ogłoszenia na każdej możliwej stronie internetowej, chodziłam do pobliskich sklepów i pytałam się czy niewidzieli zeszytu lub czy ktoś go nie oddał, wiem pewnie myślicie, że to głupie albo "Czy coś z nią jest nie tak?". Ale jak powiedziałam wcześniej ten notatnik był całym moim życiem. Po tygodniu poszukiwań traciłąm już nadzieję, lecz następnego dnia dostałam wiadomość, która brzmiała dokładnie tak:
"Piszę w sprawie zaginionego zeszytu. Ma niebieską okładkę trochę pobrudzoną długopisem, powydzierane kartki i czerwoną wstążką wokół niego. Na pierwszej stronie napisanie jest:"Dla wyzwolenia uczuć [T.I.] [T.N.]". Jeżeli chce pani go odzyskać możemy się spotkać za dwa dni w kawiarence "Ogród marzeń" o 12. Niech pani szuka Liama Payne'a".
Dwa dni później aż tak się przejęłam, że wstałam z samego rana. Nie mogłam się doczekać przez te kilka godzin nie mogłam sobie znaleźć zajęcia. Aż wkońcu wybiła 12 wyszłam z domu. Po dwudziestu minutach byłam już na miejscu. Nigdy nie byłam w tej kawiarnii wcześniej było tam pięknie choć za oknem leżał śnieg w lokalu było tak wiosennie, kolorowo, wesoło. Podeszłam do blatu i zapytałam:
-Czy jest pan Liam Payne? Ja w sprawie ogłoszenia.
-Pani [T.I.]?-spytała kelnerka.
-Tak-odpowiedziałąm
-Już go wołam-powiedziała i zniknęła za drzwiami do kuchni.
Po jakichś dwóch minutach pojawił się wysoki, brunet z moim zeszytem:
-[T.I.]?-przytaknęłam-Czy to nie twój zeszyt?-mówiąc to podał mi zeszyt. Miałam ochotę skakać jak głupia, Ale trzeba było zachować powagę.
-Tak gdzie go pan znalazł?-zapytałam zaciekawiona.
-Znalazłem go koło hydrantu, był cały mokry osuszyłem go. Może przestaniemy mówić przez pani albo pan. Jestem Liam, a ty [T.I.]-zapytał.
-Tak, dziękuję. Gdzie pan sorry znalazłeś moje ogłoszenie?-zapytałam.
-Wiesz ciężko było go nie znaleźć.-zrobiłam się czerwona-Nie przejmuj się to tylko znaczy, że bardzo zależy Ci na tej małej rzeczy. Pozwoliłem sobie zajrzeć do środka...-Wtedy moje najgorsze koszmary się spełniły.-... teksty są bardzo osobiste, ale są świetne. Skąd bierzesz taką inspirację?-zamilkłam.- Jeżeli nie chcesz to nie mów.
-Nie, spokojnie. Teksty są pisane na podstawie mojego życia i uczuć. Dlatego są bardzo osobiste.
- Więc to wyjaśnia jeden tekst:"Mam ochotę zjeść lody lub kupić misia lub dwa". To wyjaśnia wszystko.
- Nie dziw się pisałam to w wieku dwunastu lat. Po prostu miałam ochotę na lody czekoladowe. --
-Bardzo podoba mi się jedna piosenka. Chciałbym ją zaprzezentować na wieczorku muzycznym. Jest świetna. Mogę?-zapytał.
-Tak, proszę.-podałam mu zeszyt.
Zaczął kartkować aż dotarł do przedostatniej strony:
-O właśnie ta. Jest genialna, uwielbiam słowa i muzykę.-musiałam przyznać, że miał świetny gust, wybrał moją ulubioną piosenkę.
- Zaśpiewaj kawałek.-zaczął śpiewać był lepszy niż ja, gdy ją śpiewałam. Zaparł mi dech w piersi.
- Możemy się dogadać...
I tak to się zaczęło Liam promował moje piosenki i niektórej ze mną pisał. A wiecie jak to bywa im więcej czasu spędzasz z przyjacielem staje się bliższy niż ktoś inny. Byliśmy parą przez dwa lata, potem Liam mi się oświadczył. Ślub i dzieci. I tak jak napisałam wcześniej dzięki nieszczęściu pojawiło się szczęście.
"Piszę w sprawie zaginionego zeszytu. Ma niebieską okładkę trochę pobrudzoną długopisem, powydzierane kartki i czerwoną wstążką wokół niego. Na pierwszej stronie napisanie jest:"Dla wyzwolenia uczuć [T.I.] [T.N.]". Jeżeli chce pani go odzyskać możemy się spotkać za dwa dni w kawiarence "Ogród marzeń" o 12. Niech pani szuka Liama Payne'a".
Dwa dni później aż tak się przejęłam, że wstałam z samego rana. Nie mogłam się doczekać przez te kilka godzin nie mogłam sobie znaleźć zajęcia. Aż wkońcu wybiła 12 wyszłam z domu. Po dwudziestu minutach byłam już na miejscu. Nigdy nie byłam w tej kawiarnii wcześniej było tam pięknie choć za oknem leżał śnieg w lokalu było tak wiosennie, kolorowo, wesoło. Podeszłam do blatu i zapytałam:
-Czy jest pan Liam Payne? Ja w sprawie ogłoszenia.
-Pani [T.I.]?-spytała kelnerka.
-Tak-odpowiedziałąm
-Już go wołam-powiedziała i zniknęła za drzwiami do kuchni.
Po jakichś dwóch minutach pojawił się wysoki, brunet z moim zeszytem:
-[T.I.]?-przytaknęłam-Czy to nie twój zeszyt?-mówiąc to podał mi zeszyt. Miałam ochotę skakać jak głupia, Ale trzeba było zachować powagę.
-Tak gdzie go pan znalazł?-zapytałam zaciekawiona.
-Znalazłem go koło hydrantu, był cały mokry osuszyłem go. Może przestaniemy mówić przez pani albo pan. Jestem Liam, a ty [T.I.]-zapytał.
-Tak, dziękuję. Gdzie pan sorry znalazłeś moje ogłoszenie?-zapytałam.
-Wiesz ciężko było go nie znaleźć.-zrobiłam się czerwona-Nie przejmuj się to tylko znaczy, że bardzo zależy Ci na tej małej rzeczy. Pozwoliłem sobie zajrzeć do środka...-Wtedy moje najgorsze koszmary się spełniły.-... teksty są bardzo osobiste, ale są świetne. Skąd bierzesz taką inspirację?-zamilkłam.- Jeżeli nie chcesz to nie mów.
-Nie, spokojnie. Teksty są pisane na podstawie mojego życia i uczuć. Dlatego są bardzo osobiste.
- Więc to wyjaśnia jeden tekst:"Mam ochotę zjeść lody lub kupić misia lub dwa". To wyjaśnia wszystko.
- Nie dziw się pisałam to w wieku dwunastu lat. Po prostu miałam ochotę na lody czekoladowe. --
-Bardzo podoba mi się jedna piosenka. Chciałbym ją zaprzezentować na wieczorku muzycznym. Jest świetna. Mogę?-zapytał.
-Tak, proszę.-podałam mu zeszyt.
Zaczął kartkować aż dotarł do przedostatniej strony:
-O właśnie ta. Jest genialna, uwielbiam słowa i muzykę.-musiałam przyznać, że miał świetny gust, wybrał moją ulubioną piosenkę.
- Zaśpiewaj kawałek.-zaczął śpiewać był lepszy niż ja, gdy ją śpiewałam. Zaparł mi dech w piersi.
- Możemy się dogadać...
I tak to się zaczęło Liam promował moje piosenki i niektórej ze mną pisał. A wiecie jak to bywa im więcej czasu spędzasz z przyjacielem staje się bliższy niż ktoś inny. Byliśmy parą przez dwa lata, potem Liam mi się oświadczył. Ślub i dzieci. I tak jak napisałam wcześniej dzięki nieszczęściu pojawiło się szczęście.
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
22# Niall
Mam na imię [T.I.]. Jestem podróżniczką. Już zwiedziłam dwanaście kraji. Spotkałam wspaniałych ludzi z którymi do tej pory utrzymuję kontakt. Moim najbliższym miastem, które odwiedzę jest Londyn choć byłam w nim już z dobre dziesięć razy cały czas do niego przyjeżdzam. Intryguje mnie. Tyle budynków, zabytków takich jak Big Ben czy London Eye. Kiedyś jako małe dziecko obiecałam, że jeśli okrążę kulę ziemską będę najszczęśliwszą osobą ba calutkim świecie. W dniu moich osiemnastych urodzin wyjechałam do Tajlandii i tak zaczęła się moja historia z podróżowaniem. Obecnie jestem w Walii i jak narazie nie ma żadnych przeszkód bym wyjechała za dwa dni.
*** Dwa dni później ***
O siódmej wyjechałam z królestwa żonkila. Kolejny cel. Londyn. Postanowiłam, że zostanę tam jedynie do końca przyszłego tygodnia, czyli prawie półtorej tygodnia. Postanowiłam zamieszkać u mojej kuzynki Steph (skrót od Stephania, pomysłowość cioci Grety). Kiedyś miała nadzieję, że z nią zamieszkam. Myślała, że będzie jej raźniej, lecz ja zdecydowałam, że będę podróżować. Nie odzywała się do mnie (UWAGA!) dwa dni. Było mi jej trochę szkoda. Zawiodłam ją, miała nadzieję, że to dzięki mnie będzie jej raźniej. Ale zawsze robię to co sobie obiecuję. Ostatnio poznała paczkę przyjaciół w pracy. Zajmuje się makijażem jest naprawdę świetna. Ma dziewczyna talent. Około szesnastej dojechałam do stacji głównej. Do mieszkania Steph miałam około piętaście minut drogi pieszo. Wzięłam swój plecak i torbę podręczną i ruszyłam w stronę domu Stephanii. Koło godziny osiemnastej stanęłam pod jej apartamentowcem, musiałam wcześniej pójść jeszcze na zakupy. Napisałam jej jeszcze szybkiego SMS'a, że będę za jakieś pięć minut. Gdy dotarłam na odpowiednie piętro, zadzwoniłam dzwonkiem do odpowiednich drzwi. Obstawiam, że Steph bardzo się ucieszyła z mojej wizyty po jej zachowaniu, gdy rzuciła się na mnie w drzwiach. Mało co nie zgniotła moich zakupów. Resztę wieczoru spędziliśmy na opowiadaniu naszych historii. Obiecała, że następnego dnia przedstawi mnie swojej paczce. Potem poszłam jak najszybciej do mojego pokoju. Odrazu można było zobaczyć, że był urządzony przez artystkę. Następnego dnia zaczęłam rozpakowywać zakupy i swoje torby choć było ich niezbyt dużo. Gdy kończyłam rozpakowywać mój plecak zobaczyłam naszyjnik, który miałam z Tajlandii. Wogóle o nim zapomniałam. Dostałam go od znajomej Tinni. Była dla mnie bardzo kochana pozwoliła mi u niej mieszkać i jeść za darmo. Ma małego synka Channiego, który jak na czterolatka był dość szczwany. Myślał, że będę jego dziewczyną to było dość słodkie. Trochę za nimi tęsknię. Może kiedyś ich odwiedzę? Miałam dzisiaj poznać przyjaciół mojej kochanej kuzynki. Koło piętnastej zaczęłam się zbierać. Przecież nie pokazałabym się przecież im w znoszonych spodniach i zwykłej szarej koszulce. Wyprostwałam włosy, które dzięki temu nie wyglądały jak mokra słoma. O osiemnastej usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Wyłoniłam się z kuchni i zobaczyłam piątkę zupełnie różnych ludzi.
- Proszę poznajcie moją kuzynkę [T.I.]. Podróżuje po całym świecie.- przedstawiła mnie Stephania.
- Cześć, jestem Perrie.- przedstawiła się długowłosa blondynka.- To jest mój chłopak, Zayn- wskazała ręką na wytatułowanego bruneta.- Ta z kokardką to Jade, obok niej blondynek Niall, a tuż obok niego stoi Liam.- przedstawiła resztę dziewczyna.
- Miło mi was poznać, już wiecie jak mam na imię- powiedziałam.
Resztę czasu opowiadałyśmy sobie o naszych przygodach. Gdy chciałam coś powiedzieć Niall parskał tak głośnym śmiechem, że sama niesłyszałam co mówiłam. Jakieś dwie godziny później zaczęli się zbierać, chyba zapomniałam im wszystkim powiedzieć, że zostaję do końca następnego tygodnia. Umówiliśmy się za dwa dni w willi Zayna. Liam obiecał, że tym razem przyjdzie z Sophią- jego dziewczyną. Która z jego opowiadań była wspaniała. Gdy już wszyscy wyszli ja ze Steph wzięłyśmy się za sprzątanie i zmywanie naczyń. Rozmawiając:
- A ten Niall to tak zawsze?- zapytałam
- Powiem Ci szczerze, że nigdy go takiego nie widziałam. Jakby się speszył. Dziwne.
- Aż tak speszam ludzi. Ale przecież Perrie, Jade, Zayn i Liam zachowywali się normalnie. Zobaczymy jak będzie się zachowywać u Zayna.-stwierdziłam
- Już wiem, gdzie pojadę potem.
- Gdzie?- spytała.
- Do Nowej Zelandii.- odpowiedziałam szybko.
- Czemu?- zapytała.
- Jade mówiła, że to wspaniały kraj, dużo atrakcji a poza tym jeszcze tam nie byłam. Chcę zobaczyć jak tam jest.
- Kiedy masz samolot?- wypytywała.
- Mam zabukowany na piątek, ale mogę go przenieść na popołudnie. Zobaczę w środę- powiedziałam susząc ostatni mokry talerz. Po czym udałam się do sypialni.
*** Dwa dni później ***
Jestem pod domem Zayna. Domem raczej najdroższym apartamentowcem jaki w życiu widziałam, a sporo ich było. Zadzwoniłyśmy dzwonkiem do drzwi. Czekając aż ktoś nam otworzy. W drzwiach zobaczyliśmy znanego nam bruneta.
- Siema, właźcie.- powiedział z uśmiechem od ucha do ucha.
- Cześć, a co ty taki wesoły.- zapytała moja ciekawska kuzynka.
- A tak sam z siebie nie mogę.- spoważniał.
- No możesz, możesz tylko się tak pytałam.
- Wszyscy są w salonie. Steph, wiesz jaka droga.- poweidział dalej z totalnym wyszczerzeniem. Dziwne.
W salonie siedzieli już wszyscy łącznie z Sophią. Naprawdę była bardzo kochana a do tego śliczna i mądra. Opowiedziałam wszystkim o moich planach związanych z wyjazdem do Nowej Zelandii. Tylko tak nagle, Niall ucichł. Gdy już miałyśmy wracać, chłopak poprosił mnie o chwilę rozmowy.
- Chciałeś pogadać, słucham.
- No, bo wiesz lubie Cię i słyszałam, że wyjeżdzasz i chciałem się no... zapytać- jąkał się.
- Niall możesz troszeczkę szybciej, bo zaraz ma być nasza taksówka.- powiedziałam lekko zdenerwowana.
- Chłopie, dajesz. Pójdziesz ze mną do kina?- zapytał.
- Tak- powiedziałam bez zastanowienia.- Napisz mi kiedy i gdzie. OK?
- Jasne- powiedział wesoły.- To, pa.- pocałował mnie jeszcze na koniec w policzek. Słodkie.
- No, cześć.- powiedziałam prawie w biegu.
Gdy weszłam do taksówki odrazu Steph zaczęła mnie wypytywać: "co?", "gdzie?" i "jak?". Szybko zaczęłam jej opwiadać sama zaczynając rozumieć co się przed chwilą stało. Po chwili dostałam SMS'a : "Czekam w sobotę o 17 na ulicy Oxforda 4. Niall X". Szybko mu odpisałam : "Nie mogę się doczekać. [T.I.] xoxo".
*** Sobota, 14:15 ***
Trzeba zacząć się przygotowywać. Oczywiście, Stephania zaklepała, że zajmie się makijażem i fryzurą. Wybrałam prostą biało-różową sukienkę ombre z białym paskiem i kremowe trampki. Wszystko wyglądało stylowo i wygodnie. Cały wieczór minął wspaniale. Trochę się opanował z parskaniem śmiechem. Gdy dotarliśmy pod bramę wieżowca Steph. Chłopak zaczął:
- Przez cały czas chciałem Ci powiedzieć, że wyglądasz ślicznie. Dziękuję Ci za ten wieczór. Świetnie się bawiłem.
- Też Ci dziękuję. Było całkiem wesoło.- przytuliłam go. Nie wiem, dlaczego ale starałam tak w niego wtulona z 5 minut. A mogłabym stać trzy razy dłużej. Z każdą chwilą nasze twarze zbliżały się do siebie o kilka milimetrów. Aż w końcu masze usta stworzyły jedność. Było wspaniale.
*** Środa ***
Nie wiem co mam zrobić. Stoję pomiędzy młotem a kowadłem. Miłość czy pasja. Od momentu, gdy pocałowałam się z Niallem spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę. Moje rozmyślenia wyrwał dzwonek od drzwi szybko do nich podbiegłam. W drzwiach zobaczyłam Irlandczyka z bukietem białych róż (kocham).
- Cześć słonko, co tam?- zapytał.
- Myślę.
- O czym?- zapytał po raz kolejny.
- O nas, wyjeździe i tak ogólnie.- odpowiedziałam.
- Wiem, już chyba o czym dokładnie. Powiedz mi kochasz mnie?- zapytał.
- No pewnie, że kocham.- powiedziałam chwytając go za rękę.
- Kochasz to co robisz?- zapytał po raz kolejny.
- Kocham.- powiedziałam po raz kolejny.
- Myślałem o tym odkąd się pocałwaliśmy. Wiem, że to jest dla Ciebie bardzo trudne i nie chciałbym być teraz na twoim miejscu, więc postanowiłem, że...
- Ale ja już to przemyślałam....- przerwał mi.
- Poczekaj chwilę. Więc postanowiłem, że wyjadę z tobą. Jeśli oczywiście chcesz?- zapytał.
- Oszalałeś, oczywiście, że chce. Kocham Cię.- rzuciłam się na niego z pocałunkami.
I tak zaczęła się przygoda moja i Nialla. Dzięki jego poświęceniu mogę mieć w tym samym czasie obydwie rzeczy, które kocham.
THE END
*** Dwa dni później ***
O siódmej wyjechałam z królestwa żonkila. Kolejny cel. Londyn. Postanowiłam, że zostanę tam jedynie do końca przyszłego tygodnia, czyli prawie półtorej tygodnia. Postanowiłam zamieszkać u mojej kuzynki Steph (skrót od Stephania, pomysłowość cioci Grety). Kiedyś miała nadzieję, że z nią zamieszkam. Myślała, że będzie jej raźniej, lecz ja zdecydowałam, że będę podróżować. Nie odzywała się do mnie (UWAGA!) dwa dni. Było mi jej trochę szkoda. Zawiodłam ją, miała nadzieję, że to dzięki mnie będzie jej raźniej. Ale zawsze robię to co sobie obiecuję. Ostatnio poznała paczkę przyjaciół w pracy. Zajmuje się makijażem jest naprawdę świetna. Ma dziewczyna talent. Około szesnastej dojechałam do stacji głównej. Do mieszkania Steph miałam około piętaście minut drogi pieszo. Wzięłam swój plecak i torbę podręczną i ruszyłam w stronę domu Stephanii. Koło godziny osiemnastej stanęłam pod jej apartamentowcem, musiałam wcześniej pójść jeszcze na zakupy. Napisałam jej jeszcze szybkiego SMS'a, że będę za jakieś pięć minut. Gdy dotarłam na odpowiednie piętro, zadzwoniłam dzwonkiem do odpowiednich drzwi. Obstawiam, że Steph bardzo się ucieszyła z mojej wizyty po jej zachowaniu, gdy rzuciła się na mnie w drzwiach. Mało co nie zgniotła moich zakupów. Resztę wieczoru spędziliśmy na opowiadaniu naszych historii. Obiecała, że następnego dnia przedstawi mnie swojej paczce. Potem poszłam jak najszybciej do mojego pokoju. Odrazu można było zobaczyć, że był urządzony przez artystkę. Następnego dnia zaczęłam rozpakowywać zakupy i swoje torby choć było ich niezbyt dużo. Gdy kończyłam rozpakowywać mój plecak zobaczyłam naszyjnik, który miałam z Tajlandii. Wogóle o nim zapomniałam. Dostałam go od znajomej Tinni. Była dla mnie bardzo kochana pozwoliła mi u niej mieszkać i jeść za darmo. Ma małego synka Channiego, który jak na czterolatka był dość szczwany. Myślał, że będę jego dziewczyną to było dość słodkie. Trochę za nimi tęsknię. Może kiedyś ich odwiedzę? Miałam dzisiaj poznać przyjaciół mojej kochanej kuzynki. Koło piętnastej zaczęłam się zbierać. Przecież nie pokazałabym się przecież im w znoszonych spodniach i zwykłej szarej koszulce. Wyprostwałam włosy, które dzięki temu nie wyglądały jak mokra słoma. O osiemnastej usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi. Wyłoniłam się z kuchni i zobaczyłam piątkę zupełnie różnych ludzi.
- Proszę poznajcie moją kuzynkę [T.I.]. Podróżuje po całym świecie.- przedstawiła mnie Stephania.
- Cześć, jestem Perrie.- przedstawiła się długowłosa blondynka.- To jest mój chłopak, Zayn- wskazała ręką na wytatułowanego bruneta.- Ta z kokardką to Jade, obok niej blondynek Niall, a tuż obok niego stoi Liam.- przedstawiła resztę dziewczyna.
- Miło mi was poznać, już wiecie jak mam na imię- powiedziałam.
Resztę czasu opowiadałyśmy sobie o naszych przygodach. Gdy chciałam coś powiedzieć Niall parskał tak głośnym śmiechem, że sama niesłyszałam co mówiłam. Jakieś dwie godziny później zaczęli się zbierać, chyba zapomniałam im wszystkim powiedzieć, że zostaję do końca następnego tygodnia. Umówiliśmy się za dwa dni w willi Zayna. Liam obiecał, że tym razem przyjdzie z Sophią- jego dziewczyną. Która z jego opowiadań była wspaniała. Gdy już wszyscy wyszli ja ze Steph wzięłyśmy się za sprzątanie i zmywanie naczyń. Rozmawiając:
- A ten Niall to tak zawsze?- zapytałam
- Powiem Ci szczerze, że nigdy go takiego nie widziałam. Jakby się speszył. Dziwne.
- Aż tak speszam ludzi. Ale przecież Perrie, Jade, Zayn i Liam zachowywali się normalnie. Zobaczymy jak będzie się zachowywać u Zayna.-stwierdziłam
- Już wiem, gdzie pojadę potem.
- Gdzie?- spytała.
- Do Nowej Zelandii.- odpowiedziałam szybko.
- Czemu?- zapytała.
- Jade mówiła, że to wspaniały kraj, dużo atrakcji a poza tym jeszcze tam nie byłam. Chcę zobaczyć jak tam jest.
- Kiedy masz samolot?- wypytywała.
- Mam zabukowany na piątek, ale mogę go przenieść na popołudnie. Zobaczę w środę- powiedziałam susząc ostatni mokry talerz. Po czym udałam się do sypialni.
*** Dwa dni później ***
Jestem pod domem Zayna. Domem raczej najdroższym apartamentowcem jaki w życiu widziałam, a sporo ich było. Zadzwoniłyśmy dzwonkiem do drzwi. Czekając aż ktoś nam otworzy. W drzwiach zobaczyliśmy znanego nam bruneta.
- Siema, właźcie.- powiedział z uśmiechem od ucha do ucha.
- Cześć, a co ty taki wesoły.- zapytała moja ciekawska kuzynka.
- A tak sam z siebie nie mogę.- spoważniał.
- No możesz, możesz tylko się tak pytałam.
- Wszyscy są w salonie. Steph, wiesz jaka droga.- poweidział dalej z totalnym wyszczerzeniem. Dziwne.
W salonie siedzieli już wszyscy łącznie z Sophią. Naprawdę była bardzo kochana a do tego śliczna i mądra. Opowiedziałam wszystkim o moich planach związanych z wyjazdem do Nowej Zelandii. Tylko tak nagle, Niall ucichł. Gdy już miałyśmy wracać, chłopak poprosił mnie o chwilę rozmowy.
- Chciałeś pogadać, słucham.
- No, bo wiesz lubie Cię i słyszałam, że wyjeżdzasz i chciałem się no... zapytać- jąkał się.
- Niall możesz troszeczkę szybciej, bo zaraz ma być nasza taksówka.- powiedziałam lekko zdenerwowana.
- Chłopie, dajesz. Pójdziesz ze mną do kina?- zapytał.
- Tak- powiedziałam bez zastanowienia.- Napisz mi kiedy i gdzie. OK?
- Jasne- powiedział wesoły.- To, pa.- pocałował mnie jeszcze na koniec w policzek. Słodkie.
- No, cześć.- powiedziałam prawie w biegu.
Gdy weszłam do taksówki odrazu Steph zaczęła mnie wypytywać: "co?", "gdzie?" i "jak?". Szybko zaczęłam jej opwiadać sama zaczynając rozumieć co się przed chwilą stało. Po chwili dostałam SMS'a : "Czekam w sobotę o 17 na ulicy Oxforda 4. Niall X". Szybko mu odpisałam : "Nie mogę się doczekać. [T.I.] xoxo".
Trzeba zacząć się przygotowywać. Oczywiście, Stephania zaklepała, że zajmie się makijażem i fryzurą. Wybrałam prostą biało-różową sukienkę ombre z białym paskiem i kremowe trampki. Wszystko wyglądało stylowo i wygodnie. Cały wieczór minął wspaniale. Trochę się opanował z parskaniem śmiechem. Gdy dotarliśmy pod bramę wieżowca Steph. Chłopak zaczął:
- Przez cały czas chciałem Ci powiedzieć, że wyglądasz ślicznie. Dziękuję Ci za ten wieczór. Świetnie się bawiłem.
- Też Ci dziękuję. Było całkiem wesoło.- przytuliłam go. Nie wiem, dlaczego ale starałam tak w niego wtulona z 5 minut. A mogłabym stać trzy razy dłużej. Z każdą chwilą nasze twarze zbliżały się do siebie o kilka milimetrów. Aż w końcu masze usta stworzyły jedność. Było wspaniale.
*** Środa ***
Nie wiem co mam zrobić. Stoję pomiędzy młotem a kowadłem. Miłość czy pasja. Od momentu, gdy pocałowałam się z Niallem spędzamy ze sobą każdą wolną chwilę. Moje rozmyślenia wyrwał dzwonek od drzwi szybko do nich podbiegłam. W drzwiach zobaczyłam Irlandczyka z bukietem białych róż (kocham).
- Myślę.
- O czym?- zapytał po raz kolejny.
- O nas, wyjeździe i tak ogólnie.- odpowiedziałam.
- Wiem, już chyba o czym dokładnie. Powiedz mi kochasz mnie?- zapytał.
- No pewnie, że kocham.- powiedziałam chwytając go za rękę.
- Kochasz to co robisz?- zapytał po raz kolejny.
- Kocham.- powiedziałam po raz kolejny.
- Myślałem o tym odkąd się pocałwaliśmy. Wiem, że to jest dla Ciebie bardzo trudne i nie chciałbym być teraz na twoim miejscu, więc postanowiłem, że...
- Ale ja już to przemyślałam....- przerwał mi.
- Poczekaj chwilę. Więc postanowiłem, że wyjadę z tobą. Jeśli oczywiście chcesz?- zapytał.
- Oszalałeś, oczywiście, że chce. Kocham Cię.- rzuciłam się na niego z pocałunkami.
I tak zaczęła się przygoda moja i Nialla. Dzięki jego poświęceniu mogę mieć w tym samym czasie obydwie rzeczy, które kocham.
THE END
niedziela, 3 sierpnia 2014
4# Pamiętnik część : IV
05.04.2014 r.
Drogi Pamiętniku!
Powoli mam już tego dość. Liam jest chyba nie normalny. Cały czas twierdzi, że jestem "jego dziewczyna". Przecież ledwo się znamy. Na Twitterze jest pełno moich zdjęć nawet z dzieciństwa. Jestem uwielbiana a także hejtowana. Choć ludzie nie znajął mojego nazwiska. A Liam do tej pory nic nie zrobił, a na wywiadzie zapytano go czy ma dziewczynę przytaknął. Nieźle. Jestem w związku o którym nic nie woedziałam. Mój plan to niewypał. Gdzie kolwiek bym nie wyszła, biegnie za mną masa paparazzi. Za co ?! Współczuję Liamowi takiego życia ja już teraz nie mogę tego wytrzymać a co on może powiedzieć. Szkoda, chłopaka. Jezu co ja gadam to przecież wszystko przez niego. Gdyby mnie ignorował jak wcześniej nic by się nie stało żyła bym tak jak wcześniej. To przerażające. Sława to MASAKRA. Mam już dość tego, że ktoś cały czas śledzi moje życie. Od dzieciństwa do teraz. Kiedy spotkam Liama uduszę go gołymi rękami. Chcę być znana jako [T.I.] [T.N.] a nie [T.I.] kochanka Liama Payna z One Direction. Choć tak naprawdę nie jestem jego koleżanką, przyjaciółką a co dopiero jego kochanką/dziewczyną. Idę zatopić swoje smutki w lodach czekoladowych i truskawkowych żelowych fasolkach. Do szybkiej przyszłości.
3# Zayn część: III
*** Z perspektywy Zayna ***
- Zayn szukamy jej już tydzień, a nawet nie mamy poszlak ani śladów. Jak my ją znajdziemy?-rozpaczał Niall. To prawda Śnieżki szukaliśmy już tydzień. A po niej ani widu ani słychu. Chciałbym usłyszeć jej głos, śmiech zobaczyć ją choć chwilę. Chyba ją kocham.
- Nie możemy się poddawać. [T.I.] by tego niechciała. Co by o tobie powiedziała? Przecież jesteś jej przyjacielem. Prawda?- zapytałem.
- Tak mądrze mówisz. Przecież tyle zrobiłą dobrego i to nie tylko dla mnie.- odpowiedział mój kuzyn.
- Wracajmy do poszukiwań, nie traćmy czasu.- odpowiedziałem.
*** Z perspektywy [T.I.] ***
- Jesteście tacy kochani. Co ja bym bez was zrobiła?- powiedziałam do moich przyjaciół. - Pewnie leżałyby tam gdzieś w lesie moje szczontki pogryzione przez niedziwiedzia-dopowiedziałam.
- Ale popatrz nasz dom aż lśni, odkąd z nami zamieszkałaś. W końcu zaczęliśmy jeść zdrowo?- powiedział Liam patrząc na Harrego i Louisa którzy tylko przytakiwali ruszając głową w górę i w dół.
- Dobra już tak mnie nie chwalcie , bo się zarumienie. Ale to dzięki wam żyję. Kocham Was chłopaki- powiedziałam.
To są moi przyjaciele, bo kto by wziął pod skrzydła nic nie wartą, ex-królewnę. Bo raczej wątpię bym szybko wróciła do królestwa. W tym momencie najbardziej interesowało mnie co teraz robi Niall i książe Zayn. Pewnie już wiedzą, że zniknęłam. Czy mnie szukają? Czy za mną tęsknią?
*** Tym czasem w królestwie ***
- Lustereczko, powiedz przecie kto jest piękniejszy w świecie?- zapytała królowa, choć wiedziała jaka odpowiedź.
- Pani ty jesteś piękna, lecz Śnieżka jest piękniejsza od ciebie.- odpowiedziało
- Jak to Śnieżka, przecież ona nie żyje. Jak to?-powiedziała zdenerwowana.
- Stara to Cię nieźle wykiwali.
- Co powiedziałeś?- krzyknęła.
- Nic, nic.
- Gdzie się schowała? Tylko dokładnie.- powiedziała.
- W leśnej chatce karłów.- powiedziało.
- Tym razem się udało. Ale nigdy więcej.- mówiła.
21# Louis część: III
Droga Redakcjo!
Miałyście rację wystarczyło tylko trochę poczekać. Wczoraj napisał mi SMS'a, że bardzo przeprasza i chciałby się spotkać. Pierwsze chciałam się do niego nie odzywać tak jak on do mnie. Ale potem zrezygnowałam z tego planu, bo jeśli potem nie odezwałby się do mnie nigdy więcej. Nie chciałabym tego. Umówiliśmy się za tydzień, jeżeli zgodziłabym się spotkać w tym tygodniu pomyślałby, że za bardzo mi zależy. Teraz nie wiem co mam zrobić. Najchętniej rzuciłabym mu się na szyję. Ale co by o mnie pomyślał. Pewnie, że jest dla mnie bardzo ważny. Że mu łatwo wybaczę. Co mam zrobić?!
Druga sprawa to dlaczego się tak zachował? Czemu mnie unikał? Dalczego się na mnie obraził? Te pytania cały czas krążą po mojej głowie. Mam nadzieję, że sam odpowie mi na te pytania.
A co do wyjazdu do Hiszpanii to wątpię by się odbył. Moje oceny strasznie podupadły przez tą całą sprawę z Louisem. Gdy próbuję się uczyć nie mogę nic zapamiętać. Chciałabym choć na chwilę zapomnieć o tym feralnym zdarzeniu. Na tą chwilę musiałabym poprawić oceny z matematyki, francuskiego i nauk ścisłych. To zdecydowanie za dużo jak na jedną osobę. Zwarzając, że do końca roku zostało prawie półtorej miesiąca.
POMOCY!!!
[T.I.]
Wielki Powrót!
Więc, tak w ostatnim miesiącu dodałam jednego posta. CZAD. Czas to nadrobić oczywiście z moim lenistwem nie było to łatwe, ale spiełam tyłek i napisałam ciągi dalsze opowiadania o Louisie, Zaynie i kolejną część Pamiętnika postanowiłam je jak najszybciej dodać, ale wątpię żebym dziś zdążyła. Przez ostatni miesiąc prawie wogóle nie miałam czasu pisać i dodawać postów. To wyjazd do cioci, do babci. Po prostu dopadł mnie brak czasu na mojego kochanego bloga. Sierpień to miesiąc w którym mam nadzieję, że się zrechabilituję (sorry za literówki, ale pisze na komórce). Czekajcie na dzisiejsze części.
Bye Caroline xoxo
Bye Caroline xoxo
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)