poniedziałek, 3 marca 2014

1# Harry

Miłość, niezwykłe uczucie którego nie da się opisać. Była pomiędzy mną i mym ukochanym Harry'm Stylesem. On młody, przystojny i sławny. Ja młoda, długo włosa blondynka. Szczerze mówiąc nie wiem co on we mnie widzi. Ale mniejsza z tym opowiem wam naszą historię.
   Piątek, środek wakacji. Siedzieliśmy w parku rozmawiając. Po chwili wstaliśmy łapiąc się za ręce i ruszyliśmy w stronę mojego domu.Po chwili zapytał:
-[T.I.] może wybierzemy się nad morze?
-Czemu nie. Ale gdzie?
-Nad morze.
-ok tylko kiedy?
-Jutro, wyjeżdzamy o 12. Do jutra.
-Cześć- po chwili ucałowałam jego policzek
Zaraz po tym zniknął z mych oczu. Udałam się do mojego małego mieszkanka. Udając się do sypialni. Wyciągnęłam walizkę i zaczęłam się pakować. Po około pół godzinnej walce z niedopinającą się walizką. Poszłam do łazienki i wzięłam prysznic. Przebrałam się w piżamę i udałam się do sypialni. Po czym udałam się do krainy snów Morfeusza. Obudził mnie dźwięk mojej komórki spojrzałam na wyświetlacz "Hazzuś<3" po czym odebrałam:
-Haloo?- powiedziłam zaspanym głosem
- Cześć kochanie obudziłem cię?
-Nie- po czym znowu ziewnęłam- Takk
-Przepraszam, ale chciałem ci przypomnieć o wyjeździe. Bo jest 10.
- Która!!! Przepraszam nie mogę teraz rozmawiać widzimy się o 12. Pa
-Pa!!!
Biegiem pobiegłam do łazienki, by wziąć prysznic. 10:45. [T.I.] biegiem śniadanie. Zjadłam płatki z mlekiem, zerknęłam na zegar 10:56. Dobra nie będę przecież cały dzień chodzić w tym szlafroku, na górę. Poszłam do pokoju, przebrałam się w krótkie spodenki oraz koszulkę z napisem "Cool Kids Don't Die"11:12 szybko udałam się do łazienki by poprawić włosy (które szczerze mówiąc były w totalnym nie ładzie) i zrobić lekki makijaż jak to miałam w zwyczaju  ( ja jak i także Harry nie lubimy plastikowych lasek). Zeszłam na dół z walizką była 11:49. UDAŁO SIĘ!!!.Nałożyłam na stopy czerwone Conversy. Poczułam, że nie mam przy sobie mojego telefonu. Pobiegłam na górę wpadłam do pokoju łapiąc go.  Zaczęłam biec na dół gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Mało  co się na nich nie zabiłam. Otworzyłam drzwi i ujrzałam mojego ukochanego, zapytał:
-Gotowa?
- Tak
-To chodź - powiedział łapiąc rączkę od mojej walizki, drugą ręką złapał mą. Włożył walizkę do bagażnika.  Po czym udał się do auta. Ja usiadłam koło niego na miejscu dla pasażera.
- To jedziemy? - zapytałam
- Tak
                                                                ***
i jak wam się podoba taki tam pisany na szybko. Jeśli się wam podoba to zapraszam do czytania.

                                                                                                      Caroline:***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz